Festiwal Kina Niezależnego CK OFF rozbudza nasze filmowe apetyty już od dekady. Poziom filmów konkursowych 10. edycji imprezy (4-5 bm.) był bardzo wysoki. Grand Prix Festiwalu zdobył obraz Damiana Kocura To czego chcę. Przemyska widownia miała okazję obejrzeć także dwa filmy pozakonkursowe: obraz Piotra Matwiejczyka (jednego z jurorów) oraz film Mój Alkoholiku pochodzącego z Przemyśla twórcy Grzegorza Krawca. O imprezie, o kinie i emocjach z nim związanych rozmawiamy ze współtwórcą festiwalu Rafałem Paśko.
Jak wrażenia po dzisiejszej edycji?
– Była to na pewno najbardziej emocjonalna edycja, choć tak się nie zapowiadała. Przyjechało do nas kilku twórców z ciekawymi filmami, mieliśmy więc o czym podyskutować. Publiczność jak zwykle nie zawiodła, szczególnie w drugi dzień festiwalu. Było fajnie... To zawsze nakręca nas do tego, by kolejna edycja była jeszcze lepsza i jeszcze ciekawsza. Ze strony Centrum Kulturalnego mamy już zapewnienie, że kolejna edycja[paywall] będzie wzbogacona o dodatkowe atrakcje okołofilmowe: warsztaty oraz pokazy specjalne. Wstęp, tak jak zawsze, będzie wolny, bo robimy to po to, żeby ludzie przyszli i obejrzeli filmy, których nie mogą obejrzeć na co dzień w telewizji lub w kinie. To jest kino bardzo ambitne, a mimo to krążące w drugim obiegu. Pojawia się na festiwalach i niekiedy na kanałach tematycznych TV. Nie są to filmy pokazywane tuż po wiadomościach.
Co się zmieniło przez te dziesięć lat?
– Na pewno zmienił się poziom filmów, są niebotycznie lepsze, jeśli chodzi o technikę. Same pomysły także są bardziej dojrzałe. Wcześniej kino niezależne było bardziej kinem ekspresyjnym, tam była zabawa, trudno było filmowcom zrealizować jakiś trudniejszy temat. Dzisiaj coraz częściej porusza ono bardziej odważne i skomplikowane kwestie, jak choćby: problemy społeczne, pokazuje wewnętrzne rozterki i dylematy bohaterów.
A co się nie zmienia?
– Myślę że forma i atmosfera festiwalu. Mamy taki sprawdzony sposób działania... wszystko za 5 dwunasta (śmiech).
A jaki był pański faworyt tej edycji?
– Mogę się wypowiedzieć prywatnie, bo nie uczestniczyłem w pracach jury. Mnie również najbardziej podobał się zwycięski film To czego chcę, moim zdaniem był najbardziej naturalny. Główny bohater był naturszczykiem, pewnie można go gdzieś na Śląsku spotkać... Zwracam na to uwagę, bo niektóre filmy były nad wyraz artystyczne, a to nie każdemu się podoba. Wielu widzów chce zobaczyć siebie i normalny świat, w którym na co dzień żyją.
Grand Prix X edycji festiwalu zdobył film Damiana Kocura To czego chcę. Obraz został doceniony za „dojrzałość, bohaterów z krwi i kości, brak łatwych rozwiązań i spójność formy z treścią”. Nagrodę publiczności zdobył film Dawno temu na Śląsku w reżyserii Tomasza Protokowicza. Ten sam obraz otrzymał również festiwalowe drugie wyróżnienie za „korzystanie z możliwości, jakie daje kino z pełnym rozmachem”. Pierwsze wyróżnienie –za „bezpretensjonalne i szczere pokazanie miłości na tym etapie, kiedy ona jeszcze nie jest skomplikowana i trudna” zdobył film Debiut – Miłość Sylwii Rosak. Trzecie zaś za „ambitną próbę przeniesienia na polskie warunki amerykańskiego kina gatunkowego” zdobył mocny i kontrowersyjny film Myszy i szczury Kacpra Anuszewskiego – młodego warszawskiego twórcy i debiutanta, który po konkursie, w rozmowie z nami bardzo pozytywnie wypowiadał się na temat festiwalu, atmosfery na nim panującej, Przemyśla jako takiego i przemyskiej publiczności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze