Reklama

Fontanna niedźwiadka w Rynku ma już 50 lat

01/03/2016 17:36

Początkowo na fontannie stały trzy niedźwiedzie, a oświetlono je lampami z reflektorów motocyklowych i sygnalizatorów kolejowych. Jakiś czas po ustawieniu na cokole małe niedźwiadki ktoś ukradł. Teraz znowu są na swoim miejscu. Przy okazji budowy pracownicy odkryli również biegnący pod główną płytą Rynku tunel. Jakie jeszcze tajemnice kryje przemyski niedźwiadek?


Budowa fontanny. Zdjęcie z archiwum Cechu Rzemiosł Różnych w Przemyślu.

Nie ma jednak wątpliwości, że powodem było tysiąclecie państwa polskiego, a na pomysł budowy wpadli przemyscy rzemieślnicy. – Wymyślili budowę fontanny dla ozdoby niezagospodarowanego miejsca, obok Starego Rynku, przed budynkiem ówczesnego prezydium. W ramach oficjalnych obchodów rocznicy, prawdopodobnie w 1966 roku, fundatorzy przekazali fontannę jako obiekt użyteczności publicznej na własność miasta – wspomina pan Adam. Projekt architektoniczny zaoferował architekt miejski inż. Bogusław Gębarowicz. Budowę sfinansowali sponsorzy.

Niedźwiadki były trzy

Woda do fontanny tłoczona jest ze zbiornika wody przeciwpożarowej do stacji pomp, ukrytej skrzętnie w balustradzie schodów. Przy dobrym wsłuchaniu się ich szum można usłyszeć. – Pompy z odpowiednim rozdziałem przesyłają wodę rurami do fontanny. Strumienie tryskającej wody zostały obliczone teoretycznie, to znaczy ręcznie, bez komputera. Dysze wytoczył precyzyjnie z mosiądzu kowal z Ostrowa o nazwisku Kisała. Głównym elementem architektury został niedźwiedź jako symbol herbu miasta. Model do odlewu miał wykonać artysta Edward Korzeniowski, który zażądał wzorca, bo nie znał szczegółów kształtu. Wzorzec znaleziono u państwa Kędzierskich, pośród zbioru figurek porcelanowych – opowiada A. Malawski.

Z zebranego złomu odlewnia dzwonów Jana Felczyńskiego przy ul. Słowackiego wykonała niedźwiedzia i z nadmiaru materiału dwa małe niedźwiadki. Jakiś czas po ustawieniu na cokole małe niedźwiadki ktoś ukradł. – Mówią, że kradzione nie tuczy. Ale w tym wypadku uczy, bo w herbie jest przecież niedźwiedź, a nie niedźwiedzica z małymi – nieco ironicznie komentuje ten fakt projektant.

Kłopotliwy kamień i butelki po wódce

Niedźwiedź miał stać na upatrzonym przez B. Gębarowicza, leżącym od lat w Sanie pod mostem kamieniu o średnicy około jednego metra i wadze szacowanej na ok. 700 kg. Kamień przy pomocy koni wyciągnięto z rzeki i na blasze przesunięto na miejsce budowy. Plany spełzły jednak na niczym. – Dzisiaj nie byłoby z tym problemu, ale ówczesne dźwigi nie były w stanie włożyć kamienia do gotowej już misy fontanny. Nawet wsparcie wojska nie pomogło. Kamień odholowano więc na plac, obecnie Orląt Przemyskich, gdzie umieszczono na nim tablicę upamiętniającą socjalizm w Przemyślu – relacjonuje pan Adam.

W trakcie wykopu pod misę fontanny natrafiono na resztki piwnic budynku, zniszczonego przez niemiecką bombę w 1939 r. – Pamiętam ten budynek, kiedy jako kilkuletnie dziecko byłem przywożony tutaj przez rodziców z Ostrowa na lody. Była tam cukiernia i podobno też księgarnia, ale pięciolatka nie interesowały książki, tylko lody – wspomina ze śmiechem pan Adam.

W obrębie piwnicy znaleziono kilkadziesiąt butelek po wódce. Polskiej sprzed 1939 r. i późniejszej okupacyjnej. – Być może był to schron. Butelki razem z urobkiem ziemi i gruzu wywieziono na wysypisko – opowiada A. Malawski.

Tajemniczy tunel

Z odkrytej piwnicy w stronę ul. Mostowej wychodził tunel o średnicy ponad 1,3 m. – Jeden z robotników, wbrew odradzaniu, poszedł z latarką, świecą i zapałkami zobaczyć dokąd dojdzie. Minęła już prawie godzina a nasz speleolog nie wracał. Usłyszeliśmy w oddali wołanie. Studzienka uliczna przy dawnej budce telefonicznej naprzeciw ulicy Wodnej była odrzucona, a z otworu wystawała ręka. Opowiedział, że napotkał przed sobą dużą wyrwę gruntu i zawrócił. Ale zamiast do nas zaszedł w inny korytarz i wyszedł w miejscu, gdzie dzisiaj jest wyjście z Podziemnej Trasy Turystycznej – relacjonuje A. Malawski.

Wyrwa, na którą natknął się robotnik, była natomiast w miejscu, gdzie kilka lat później zapadła się jezdnia na ul. Mostowej przy budynku magistratu.
Betonowanie misy, posadzki i cokołu wraz z zamontowaniem instalacji wodnej i elektrycznej nie stwarzało problemów. Oświetlenie wykonano z lamp motocyklowych z napięciem 6V. Kolorowe szkło dopasowano z kolejowych sygnalizatorów. – Ulicznych jeszcze wtedy nie było – wyjaśnia pan Adam. – Może nasze wnuki z okazji 50 lat fontanny wymyślą dla niej jakieś udoskonalenie – dodaje projektant.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mk - niezalogowany 2016-03-01 17:26:36

    Cenne jest to zdjęcie przedstawiające budowę  fontanny. Ono przestawia  jak widać fragment  Rynku sprzed półwiecza.  Świat  który dawno już minął.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Przemyslak z zagranicy - niezalogowany 2016-03-01 18:28:25

    Wreszczie jakis fajny artykul, a nie swieze informacje, co tam panie w Stalowej Woli.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    czerupa - niezalogowany 2016-03-01 18:29:22

    Tylko patrzeć jak pisiory z Rady Miasta zażądają jej likwidacji skoro dowiedzieli się że to za komuny powstało.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama