Stanisław Bareja to genialny polski reżyser, którego twórczość uwielbiają wszyscy. Jest ceniony przede wszystkim za humor i umiejętność znakomitego oddania absurdalnej rzeczywistości PRL-u. Tyle, że w wielu jego produkcjach to nie była jakaś fikcja. Raczej ponure żarty zaczerpnięte z samego życia. Wydaje się, że w Przemyślu pojawił się dość zdolny „uczeń” mistrza. Ciekawe czy i jak ten drugi zobrazowałby sytuację i odpowiedziałby na pytanie: gdzie się podziała kapsuła czasu pod budowę kompleksu basenów w Przemyślu?
26 marca br. przy ul. Sanockiej w Przemyślu było naprawdę zacnie. Czegóż i kogóż tam nie było! Było kilkanaście kielni z wygrawerowanym napisem „Wmurowanie kamienia węgielnego pod inwestycję Budowa kompleksu basenów w Przemyślu”. Była specjalna ścianka z logo miasta, barierki ochronne, a nawet catering. Zaproszonych gości, ojców sukcesu, było na tyle dużo, że wymienianie ich wszystkich byłoby zbyt ryzykowne. Na uroczystość zwołana została także młodzież szkolna, której ten kompleks będzie służył. Młodzież, która potem została obdarowana słodyczami z gustownych koszyczków, które dzierżyły w dłoniach ważne osobistości.

W miejscu, gdzie spoczywa łyżka koparki, stał murek z czerwonej cegły, a w nim zamurowana została kapsuła czasu. Fot. Mariusz Godos
Dziwić to jednak nie mogło, bo wielkimi krokami zbliżały się wybory samorządowe. Lwia część przednio wystrojonych osób kandydowała. Tylko i wyłącznie z ramienia komitetu wyborczego obecnego prezydenta Wojciecha Bakuna. I to dziwić nie mogło...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 83% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A ten pismak jak zwykle w swoim stylu tylko jątrzy, pisze byle dużo a o czym to nieważne.
A ten pismak jak zwykle w swoim stylu tylko jątrzy, pisze byle dużo a o czym to nieważne.