Przyjęło się, że gołąb jest symbolem pokoju, ale w tej historii gołąb, a konkretnie gołębie, są zarzewiem konfliktu, który trwa już kilka lat i zajmują się nim sądy, prokuratura, policja oraz straż miejska.
Jedna z kamienic przy ulicy Smolki. Mówi lokatorka z drugiego piętra: – Mieszkam tu od tysiąc dziewięćset czterdziestego ósmego roku. Czwartego grudnia skończyłam dziewięćdziesiąt lat i chciałabym już żyć w spokoju, a za dwa tygodnie, jako pozwana, mam w sądzie kolejną rozprawę. Przewodniczący wspólnoty mieszkaniowej i administrator mnie gnębią. Zacznę od początku – pani Irena kładzie na stole[paywall] stertę pism urzędowych, jakie nazbierały się od paru lat.
– Dziewięć lat temu zmarła moja córka i zostałam zupełnie sama. Wtedy przyszedł do mnie pan M., który znał córkę i zaproponował, że się mną dożywotnio zaopiekuje, a ja w zamian przepiszę na niego mieszkanie. Byłam tak zrozpaczona i załamana po śmierci córki, że się zgodziłam. Zaprowadził mnie do notariusza, który miał już gotową umowę. Podpisałam i dzisiaj wiem, że to był mój największy błąd. Wyczułam, że jak najszybciej chce się mnie pozbyć. Proponował, że zrobi generalny remont mieszkania, a mnie na ten czas zakwateruje na Tarnawskiego. Na całe szczęście nie zgodziłam się, bo pewnie umieściliby mnie w domu opieki. Od sześciu lat jego opieka polega na tym, że co miesiąc wysyła mi niecałe pięćset złotych. Na szczęście mam panią Helenkę, która opiekuje się mną jak córka.
– Do tych moich kłopotów doszedł konflikt z administratorem i zarządcą kamienicy – opowiada kobieta.
– Podali mnie do sądu za to, że dokarmiam gołębie i przez to podobno zaśmiecam podwórze, a ja im tylko postawiłam karmnik i pojemnik z wodą. Lubię patrzeć, jak przylatują. To cała moja radość, kiedy za oknem widzę trochę życia. Pierwsza sprawa w sądzie została umorzona, ale to nie koniec, bo za parę dni czeka mnie druga. Żeby mi zrobić na złość, dwudziestego siódmego listopada powiesili przed moimi oknami stalową siatkę, a chyba tego nie wolno robić. Teraz czuję się jak w więzieniu, a poza tym taka siatka jest niebezpieczna, bo może ściągać pioruny – dodaje.
– Ta sprawa cięgnie się już od lat – mówi administrator kamienicy.
– Naprawdę nikt tej pani nie gnębi. Niestety ona nie rozumie, że jej postępowanie jest szkodliwe dla współmieszkańców kamienicy należących do wspólnoty. Na parapetach poustawiała pojemniki, w których wykłada karmę i zlatują się całe stada gołębi. Ich żrące odchody zanieczyszczają ściany kamienicy, parapety mieszkań z niższych pięter i podwórko. Poza tym gołębie roznoszą pasożyty, które mogą być groźne dla człowieka – dodaje.
– Próbowaliśmy tłumaczyć tej pani, żeby zaprzestała karmienia ptaków, ale to do niej nie dotarło. W kamienicy, w pozostałych oknach zamontowaliśmy na parapetach specjalne kolce, ale u niej nie mogliśmy tego zrobić, gdyż nie wpuszczała pracownika do swojego mieszkania, a małe podwórko uniemożliwia wykorzystanie wysięgnika. Żeby zaradzić dalszemu zanieczyszczaniu kamienicy, zamontowaliśmy przed jej oknami zwisającą z dachu drucianą siatkę, która miała uniemożliwić gromadzenie się gołębi. Kilka dni później ta pani przecięła siatkę i ptaki dalej gromadzą się na jej parapetach. Ponieważ montaż i siatka sporo kosztowały, w tej sytuacji nie pozostało nam nic innego, jak oddać sprawę o zniszczenie mienia do sądu. Na karb wieku można składać różne nietypowe zachowania, ale nie mogą one szkodzić innym lokatorom – kończy administrator.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.No tak, dla urzednika do sprawa prosta ale trzeba tez byc czlowiekiem i zrozumiec ta kobiete.Jak rozwiazac ten konflikt?
Gołąb nie jest symbolem pokoju tylko symbolem brudu, robactwa i obesranych samochodów i parapetów. Trzeba to tępić jak szczury.
Sprowadzić telewizję, żeby cala Polska zobaczyła o co chodzi. Sprawa dla reportera jeszcze jest w TVP?
Gołąb jako symbol pokoju występuje w Starym Testamencie
Źwierze jak źwierze, swoje potrzeby ma i jak zje to napaskudzi, co nie wszystkim musi się podobać, zwłaszcza jak narobi na suszone gacie czy portki. Trza o tym wiedzieć, jak się chce latające stworzenie dokarmiać. Można, owszem trzymać w domu papugie, to siedzi to w klatce, a jak ją nauczysz to zaklnie szpetnie, ale tak by goście nie słyszeli. Mniejszy problem panie, z takim źwierzakiem. A i kochać łatwiej, bo po co o naszej miłości do latającego źwierza mają wiedzieć ludziska z klatki schodowej. Takie życie. A co na to miłośnicy źwierząt i wszelkiej maści lecznictwo źwierzęce, zwłaszcza to medialne, szajsbukowe?
Znam osobę młodszą od tej pani, która przez większość swojego życia zawsze miała jakiegoś zwierzaka. Ale w pewnym momencie powiedziała STOP. Jak ją ktoś pyta dlaczego, to mówi: "Jak umrę, to kto się nim zajmie? Przywiąże się do mnie, a potem będzie cierpiało, że mnie nie ma?"
W obecnych czasach gołębie wypasione jak kurczaki. Kupry maja tak ogromne, że jak startują - to z rozbiegu. Pytam: ...po co jeszcze je dokarmiać? Nie róbcie im krzywdy ludzie. Gołąb sobie sam poradzi.
Gołebie były sa i beda.To gołab Noemu przyniósł zbło trawy koło Araratu co było symbolem końca POTOPU.Zyjmy wspolnie na tej Ziemi,ale nie ingerujmy w zycie stworzeń dożywiania bo dzieki temu ze niszczymy jedzenia dajemy tanie pozywienie gryzoniom wszelkiej masci min gołębiom.
Zapraszam podejść pod kamienice i zobaczyć ściany i okna mieszkańców którzy mieszkają niżej tej Pani.
Rozwiązać konflikt,kobieta od wielu,wielu lat utrudnia życie innym lokatorów,wylewa mocz przez okno,dokarmia gołębie A co za tym idzie sąsiedzi mieszkający pod nią mają okna zesrane z góry do dołu ogrom piór w domu nie ma czym oddychać. Potrafi robić pranie rzucając rurę od odpływu na podłogę co skutkowało zalaniem sąsiada A po którymś razie sufit w łazience się zawalił,gdyby ktoś siedział na toalecie było by to jego ostatnie wyproznienie. No tak,ale szkoda starszej Pani.
No tak, dla urzednika do sprawa prosta ale trzeba tez byc czlowiekiem i zrozumiec ta kobiete.Jak rozwiazac ten konflikt?
Gołąb nie jest symbolem pokoju tylko symbolem brudu, robactwa i obesranych samochodów i parapetów. Trzeba to tępić jak szczury.
Bzdura