Krzesany w wykonaniu mężczyzn w sile wieku i gospodarzy, którzy już sporo wiosen przeżyli. Wyśmienita rola dziewczyny wcielającej się w postać szatana. Sołtys, jako jeden z pasterzy czy żebrak tak naturalnie zachowujący się na scenie, jakby spędzili lata na deskach teatru. W Tuligłowach przygotowali jasełka, w których po raz pierwszy od lat zagrali dorośli mieszkańcy. Skutek przerósł oczekiwania.
– Stroje przygotowała Małgorzata Stec. Dekoracje i rekwizyty wykonali aktorzy. Kilkugodzinne próby odbywały się 2 razy w tygodniu przez prawie 3 miesiące. Każdy z aktorów dokładał starań, by wykreować swoją postać najlepiej jak potrafi. Wszyscy współtworzyli spektakl – opowiada Anna Stec, prezes Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Tuligłów, które jasełka zorganizowało. – Często mówi się, że dzisiaj trudno ludzi czymś zainteresować, poderwać do jakiegoś działania. To wydarzenie pokazuje, że można wzbudzić chęć do poświęcenia wolnego czasu, pogodzenia wielu obowiązków – podsumowuje.

fot.Roman Kijanka
Kilkaset osób przyszło obejrzeć jasełka.
Już sam udział starszych mieszkańców budził zaciekawienie. Interesujący był również scenariusz, w którym pojawiały się ludowe elementy, a możliwość zobaczenia swojego dziadka w roli króla czy pasterza podsycała ciekawość. Marian Mazurek, sołtys Tuligłów, wcielił się w postać pasterza tak przekonywująco, że można było odnieść wrażenie, że to jego codzienne zajęcie. Pasterz, który nic do szopki nie doniósł, tak mocno upadł na kolana przed żłóbkiem, że wydawało się, iż rzeczywiście przyszedł ze swoimi problemami. Diabeł w dziewczęcej postaci potrafił pokazać, że umie kusić i nie dziwiono się Herodowi, że tak łatwo dał się oszukać. Wypełniający całą świetlicę widzowie przyjmowali występ swoich sąsiadów z uwagą, ale były też momenty wywołujące śmiech. Trudno powiedzieć, że występujący w tuligłowskich jasełkach zaprezentowali role pretendujące do oskarowych statuetek, ale pokazali widowisko ciekawe i oryginalne, a swoje role odegrali naturalnie.
– Chcemy by nasza wioseczka żyła intensywnie, była znana innym. Zarówno orszak, jak i jasełka z wieczorem kolęd i pastorałek są ważnym wydarzeniem w tak małej społeczności. To podtrzymanie tradycji, ale też budowanie więzi między ludźmi. Cieszy fakt, że coraz więcej osób spoza Tuligłów chętnie uczestniczy w naszych wydarzeniach – podsumowuje A. Stec.
Po jasełkach nastąpił czas łamania się opłatkiem i składania sobie życzeń, a następnie wszyscy zostali ugoszczeni tradycyjnym w Tuligłowach kwasem z grzybami, bigosem i gorącą herbatą. Na koniec śpiewano kolędy przy akompaniamencie Zofii Preizner.

fot.Roman Kijanka
Krzesany w wykonaniu starszych mieszkańców rozweselił najmłodszych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze