Reklama

Himalaista: – Na szczycie brakowało tlenu

29/05/2016 16:15

Ciągłe zmęczenie i nieustanne, ogromne pragnienie – te dwa uczucia towarzyszą człowiekowi na najwyższych wysokościach. Opowiadał o tym Zygmunt Berdychowski podczas spotkania ze studentami Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej.

Zygmunt Berdychowski ma na sowim koncie kilka szczytów, m.in. Mount Everest w Himalajach oraz Mount McKinley (znany również jako Denali) na Alasce.

Pierwsze, co czeka człowieka przybywającego na kilkutysięczniki, to aklimatyzacja. Jak wygląda ten proces? Rozbija się obóz na danej wysokości, wychodzi się wyżej, wraca do obozu, ponownie wychodzi się na pewną odległość w górę, następnie idzie się jeszcze dalej i wraca na pierwszą wysokość. – Na Mount Everest było tak, że zaczęliśmy od 5200 metrów, wyszliśmy na 5800 i powrót na 5200. Potem 5800, 6400 i powrót na 5200. To jest 20 kilometrów. Następnym razem wchodzimy na wysokość 7100 metrów, czym pokonujemy 30 kilometrów za jednym razem – mówił.

Reklama

Atak na szczyt na ogół rozpoczyna się jeszcze przed północą. – Po to, żeby pierwsza część drogi odbywała się w nocy, ponieważ wtedy mniej świeci słońce, mniej się pocisz i w związku z tym zachowujesz więcej sił. Jak się idzie dobrze, to wejście trwa 6 do 7 godzin. Myśmy byli na szczycie po 6,5 godzinie, czyli szliśmy szybko. Jak się idzie słabiej, to trwa 10 godzin. Ale wtedy jest kłopot z zejściem – opowiadał Z. Berdychowski.

We znaki daje się również niedobór tlenu. – Cały czas idziesz na butli tlenowej[paywall]. Żeby się poruszać na takiej wysokości i pokonywać tak duże różnice wzniesień, powinno się mieć od 12 do 14 litrów tlenu na minutę. Organizm dostaje z butli nie więcej niż 4 litry, z powietrza pobiera nie więcej niż kolejne 4. Z tego względu z każdą minutą dług tlenowy jest coraz większy. W związku z tym, trzeba jak najszybciej uciekać z tej wysokości 8 tysięcy metrów – mówił.

Reklama

Następną przeszkodą jest tak silny wiatr, przy którym nie tylko nie da się iść dalej, ale nawet stać. – Musisz usiąść na śniegu i czekać aż przejdzie. Jest niska temperatura około 20, 30 stopni na minusie, drobny śnieg dostaje się za kołnierz i zaczyna bardzo przeszkadzać – wspominał.

Wyjść w wysokie gry może tylko człowiek w dobrej kondycji fizycznej. – Jeśli jesteś słabo przygotowany fizycznie, zaczyna ci brakować sił. Człowiek siada na trasie i mówi, że dalej nie pójdzie, bo tu jest mu dobrze albo dlatego że nic nie widzi. Nie wiadomo, czy nie widzi, bo ma zaparowane gogle, czy dlatego że za mało tlenu dopływa do mózgu – mówił Z. Berdychowski.

Reklama

Podczas zdobywania szczytu, człowiekowi towarzyszą dwie myśli: pierwsza, że musi ciągle odpoczywać. – A odpoczywać ciągle nie można, bo masz tylko dwie butle tlenu. Musisz iść na tyle szybko, żeby na tym zapasie wejść na górę i zacząć schodzić – mówił.

Druga myśl to nieustanne uczucie pragnienia. – Pragnienie jest gigantyczne, ponieważ tlen z butli strasznie wysusza organizm. To uczucie towarzyszy cały czas, nieprzerwanie – podkreślał.

Zygmunt Berdychowski jest nie tylko himalaistą, ale przede wszystkim pomysłodawcą i organizatorem Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju. Studenci z Przemyśla, co roku biorą udział w tym wydarzeniu jako praktykanci. Podczas wizyty w PWSW Z. Berdychowski wręczył dyplomy uznania oraz nagrody studentom, którzy wyróżnili się pracą podczas IX Forum Europa – Ukraina, które odbyło się w tym roku w styczniu. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama