– Ścieki wypływały ze zlewu. Z muszli klozetowej biła fontanna nieczystości. Nic nie dały próby przytkania odpływów. Fetor rozlewał się po całym domu, a pełna nieczystości woda wsiąkała w podłogi, ściany. Niszczyła ubrania, pościel i zgromadzone zapasy – tak mieszkańcy kilku domów przy ul. Franciszkańskiej w Skołoszowie wspominają środowe popołudnie.
– Wszystko nadaje się do remontu. Ścieki już zostały wypompowane. Smród pozostał. Fekalia wypływały przez zlew. Z zewnętrznej studzienki płynął strumień do przydrożnego rowu – opowiada Piotr Jaromi. Podpiwniczenie jego domu zostało zalane ściekami. – Fetoru nie da się wypompować – dodaje. – Miałam tam mąkę i inne zapasy. Wszystko zniszczone. Tyle co wyremontowane pomieszczenia trzeba od nowa robić – uzupełnia Elżbieta Jaromi, matka Piotra[paywall].
Resztę trzeba było zebrać łopatami. Nieczystości płynęły przez podwórze. Wylewały się z wanny i klozetu. W najniższej kondygnacji dzieci miały urządzoną bawialnię. Wszystko zalały ścieki – opowiada Maciej Lisowski. Gdy w środowe popołudnie zauważył wypływające ścieki, próbował przytkać otwory. Nic to nie dało. Ciśnienie było na tyle duże, że wylewały się jak z fontanny.
Dzień po zdarzeniu mieszkańcy uprzątnęli pomieszczenia. Umyte ściany i posadzki nie pokazują już rozmiarów zniszczeń. Zostały tylko otwarte drzwi i okna, a unoszący się fetor przypomina o zdarzeniu. O wyrządzonych szkodach świadczy też złożona przed domem sterta nienadających się już do użycia rzeczy.
Poszkodowani nie wiedzą, co było przyczyną. Możliwe, że pompowane z sąsiedniej miejscowości ścieki nie pomieściły się lub trafiły na zator i wypłynęły. Przypominają, że kanalizacja jest dopiero od kilku lat, więc nie powinna sprawiać problemów. Chyba że została niewłaściwie wykonana. Obawiają się również, że zostaną zostawieni sami z problemem i nikt im nie wróci za szkody.

Bogdan Szylar, wójt gminy Radymno zapewnia, że przypilnuje, by mieszkańcy dostali zadośćuczynienie za wyrządzone szkody. Sprawdzi też, co było przyczyną awarii. Ze strony gminy sprawę nadzoruje Adam Lisańczuk, kierownik referatu zamówień publicznych. Ocenia, że najprawdopodobniej doszło do zatoru w okolicy przejścia kanalizacji przez drogę.
Zwraca uwagę, że czasem do odpływów kanalizacyjnych wrzucane są przedmioty, które nie powinny tam trafić i mogą je zablokować. Jednak nie przesądza, że tak było w tym przypadku.
– Sieć jest na bieżąco konserwowana i monitorowana – zapewnia Adam Przygoński, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Gminy Radymno. – Trudno się dziwić mieszkańcom, że są oburzeni i dochodzą swoim praw. Ich domy już były, gdy projektowano i wykonywano sieć kanalizacyjną. Powinna być tak zrobiona, by tego rodzaju problemy wyeliminować, choćby przez zastosowanie zaworów klapowych. Powinno zostać to wyłapane przy budowie sieci. Ktoś nie dopilnował, a odpowiedzialność spada na nas – mówi prezes.
W czwartek służby komunalne pomogły mieszkańcom w dezynfekcji domów. W piątek wspólnie z przedstawicielem ubezpieczyciela szacowano straty. Mieszkańcy mogą liczyć na ich zwrot pod warunkiem, że potrafią udokumentować zakres szkód.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To samo dzieje się w Przemyślu na Zasaniu co 2 , 3 lata zalewa fekaliami niżej położone mieszkania , suteryny , piwniece , garaże itd . Prezydent od 10 lat obiecuje coś z tymzrobić
hahahahahahahahaha Trzyma plansze z gówna hahaha
To samo dzieje się w Przemyślu na Zasaniu co 2 , 3 lata zalewa fekaliami niżej położone mieszkania , suteryny , piwniece , garaże itd . Prezydent od 10 lat obiecuje coś z tymzrobić
Gówniana sprawa...
hahahahahahahahaha Trzyma plansze z gówna hahaha