Ponad 130 zawodników wystartowało w III Maratonie Benedyktyńskim rozgrywanym na trasie z Przemyśla do Jarosławia.
– Dwa piękne podkarpackie miasta, okolice pogórza przemyskiego, wymagająca trasa w której suma podbiegów i zbiegów wynosi niemal 750 m, pogoda która zwykle pod koniec czerwca nie rozpieszcza biegaczy oraz królewski dystans 42 km i 195m na atestowanej trasie to cechy Maratonu Benedyktyńskiego – zachwala organizator ks. Michał Kozak.
Zawodnicy wystarowali w sobotę, 27 bm. o godz. 9 z sąsiedztwa opactwa sióstr Benedyktynek w Przemyślu.
– Nasz maraton jest sporym wyzwaniem i jak każdy bieg na tym dystansie jest próbą przełamania barier które z pozoru wydają się nie do pokonania. Tu nie ma udawania, jest prawdziwy ból i walka ze słabościami. Satysfakcja z podjęcia wyzwania i przekroczenie linii mety łączy się z uczuciem pewności siebie, ogromnej satysfakcji oraz szczęścia które trudno opisać – dodaje ksiądz Kozak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jaka piękna nazwa oddająca cześć Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI. Przemyśl, Jarosław i całe Podkarpacie to jednak ostoja katolicyzmu i prawdy w tej chorej i zepsutej Polsce gdzie sąsiad sąsiada by w łyżce wody utopił. To taka nasza nowa tradycja która mi się przypomniała i skojarzyła z wywieszaniem flagi. Pokazać coś ludziom i ich zachęcić to za kilka lat stanie się to tradycją i każdy pomyśli że było od zawsze
Tu nie chodzi o Benedykta XVI :)
Piekna inicjatywa.
Jaka piękna nazwa oddająca cześć Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI. Przemyśl, Jarosław i całe Podkarpacie to jednak ostoja katolicyzmu i prawdy w tej chorej i zepsutej Polsce gdzie sąsiad sąsiada by w łyżce wody utopił. To taka nasza nowa tradycja która mi się przypomniała i skojarzyła z wywieszaniem flagi. Pokazać coś ludziom i ich zachęcić to za kilka lat stanie się to tradycją i każdy pomyśli że było od zawsze
Tu nie chodzi o Benedykta XVI :)