Przez kilka lat miasto nie było w stanie wypracować systemu, który identyfikowałby liczbę osób mających uiszczać opłatę za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Tych, którzy tego nie robią, jest prawdopodobnie ok. 10 tysięcy! Aby wyjść na zero, radni podczas ostatniej sesji musieli przeznaczyć ok. 3 mln zł na ten cel. W związku z tym wraca pomysł, aby opłata za śmieci była uzależniona od zużycia wody. Problem w tym, że to z pewnością uderzy po kieszeni mieszkańców.
Każdy samorząd ma do wyboru trzy sposoby określania zasad pobierania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi: od osoby, od ilości zużycia wody oraz od powierzchni mieszkania. Z opłat śmieciowych samorządy finansują odbiór odpadów, ich transport, przetwarzanie, utrzymanie PSZOK-ów (Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów). Idea jest taka, żeby system się w pełni bilansował. A rzeczywistość skrzeczy… W systemie zawsze powstaje jakaś luka. Wówczas samorząd ma dwa wyjścia – dołożyć do śmieci z kasy miasta lub podnieść mieszkańcom opłaty.
Zwołana 10 grudnia 2020 r. sesja nadzwyczajna zawierała kilka punktów, ale najważniejszy dotyczył wysokości opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi w kolejnym roku. Nim jednak doszło do zdalnych obrad, w internecie, na Facebooku, odbyły się... społeczne konsultacje! I zażarta dyskusja.
Kilka godzin przed rozpoczęciem sesji ówczesny przewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu Maciej Kamiński (PiS) zamieścił na Facebooku post z informacją o obradach. Napisał, że głównym tematem będzie ustalenie stawki opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi.
– stwierdził w poście.
Niebawem prezydent miasta Wojciech Bakun zripostował swoim wpisem...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 78% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Każdy kto właściwie segreguje śmieci wie że jest ich mało i np śmieciarki mogły by zabierać śmieci rzadziej np co dwa tygodnie ,przynajmniej w zabudowie jednorodzinnej. Nie wiem jaka jest sytuacja na osiedlach blokowych. Znacznie mniej jest np plastikowych butelek i metalowych puszek bowiem są oddawane w sklepach. Zamiast podnosić ceny należy przyjrzeć się umowie która jest dla miasta niekorzystna. Może należy ją rozwiązać, chyba termin się zbliża. Do dzisiaj siedzą w RM radni którzy głosowali za taką niekorzystną treścią umowy, nie wiem co społeczność ma w głowach głosując nadal za tymi osobami w czasie wyborów samorządowych. Podobnie wygląda sprawa z umową na przekazanie w dzierżawę ciepłowni miejskiej. Umowy są tak sporządzone że Miasto nie szuka innych rozwiązań tylko przenosi koszty z nich wynikłe na mieszkańców. Bo tak jest najłatwiej i problem z głowy.
Każdy kto właściwie segreguje śmieci wie że jest ich mało i np śmieciarki mogły by zabierać śmieci rzadziej np co dwa tygodnie ,przynajmniej w zabudowie jednorodzinnej. Nie wiem jaka jest sytuacja na osiedlach blokowych. Znacznie mniej jest np plastikowych butelek i metalowych puszek bowiem są oddawane w sklepach. Zamiast podnosić ceny należy przyjrzeć się umowie która jest dla miasta niekorzystna. Może należy ją rozwiązać, chyba termin się zbliża. Do dzisiaj siedzą w RM radni którzy głosowali za taką niekorzystną treścią umowy, nie wiem co społeczność ma w głowach głosując nadal za tymi osobami w czasie wyborów samorządowych. Podobnie wygląda sprawa z umową na przekazanie w dzierżawę ciepłowni miejskiej. Umowy są tak sporządzone że Miasto nie szuka innych rozwiązań tylko przenosi koszty z nich wynikłe na mieszkańców. Bo tak jest najłatwiej i problem z głowy.