Zakupy przed nowym rokiem szkolnym wielu rodzicom spędzają sen z powiek. W najlepszym wypadku to wydatek sięgający kilkuset złotych. Najdroższe są nowe podręczniki, więc wielkim powodzeniem cieszą się te z tzw. drugiej ręki, bo są o połowę tańsze. Ale przecież to nie wszystko. Plecak, zeszyty, przybory też kosztują. Na ponad dwa tygodnie przed początkiem nowego roku szkolnego 2016 – 2017 sprawdziliśmy, ile trzeba wydać na szkolną wyprawkę dla jednego dziecka.
Według badań przeprowadzonych przez Centralne Biuro Opinii Społecznej rodzice na wydatki związane z wyprawką dziecka przeznaczyli w ub.r średnio 1199 zł! W tym taniej nie będzie! Im wyższa klasa, tym podręczników jest więcej i są one droższe. Rodzice bardzo narzekają na – ich zdaniem – draństwo związane z tym, że dzieci z klas na jednym szczeblu szkolnej edukacji podręczniki otrzymują za darmo, na innym już nie. – I to ma być ta bezpłatna edukacja? Nie rozumiem, dlaczego ktoś dzieli dzieci na lepsze i gorsze, na te, które książki dostają za darmo i te, które muszą za nie płacić – żalą się spotkani w księgarni Libera przy ulicy Kazimierzowskiej w Przemyślu[paywall].
Księgarka Małgorzata Gocko mówi, że największy ruch będzie w dwóch ostatnich tygodniach sierpnia. – Nowe książki sprzedajemy tylko do szóstej klasy szkoły podstawowej, trzeciej gimnazjalnej i szkół ponadgimnazjalnych. Dla reszty dzieci podręczniki funduje rząd. Rodzice szukają przede wszystkim książek używanych, bo są o połowę tańsze. Niektóre są jak nowe. Komplet nowych książek do klasy szóstej podstawówki to kwota około czterystu złotych. Do gimnazjum i szkoły średniej odpowiednio o sto, sto pięćdziesiąt złotych więcej.
Nie wiadomo dlaczego, ale od kilku lat najdroższe są książki do nauki języka obcego. Do angielskiego w szkole podstawowej nowy podręcznik kosztuje minimum 37 zł. Gimnazjalista musi zapłacić 93,80 zł, licealista aż 97,80 zł. W klasach maturalnych dochodzą książki przygotowujące do egzaminu, np. kompendium wiedzy dla maturzysty z biologii kosztuje 74,30 zł.

fot.Mariusz Godos
Nowe książki księgarnie sprzedają tylko do szóstej klasy szkoły podstawowej, trzeciej gimnazjalnej i szkół ponadgimnazjalnych. Dla reszty dzieci podręczniki funduje rząd. Rodzice szukają przede wszystkim książek używanych, bo są o połowę tańsze. Komplet nowych książek do klasy szóstej podstawówki to kwota około czterystu złotych. Do gimnazjum i szkoły średniej odpowiednio o sto, sto pięćdziesiąt złotych więcej.
Podręczniki to tylko część składowa szkolnej wyprawki. Potrzebne są jeszcze akcesoria. Tornister, piórnik, długopisy, farby, zeszyty, okładki, gumki do mazania, bloki rysunkowe, linijki, cyrkle, kredki i wiele innych przyborów niezbędnych w szkole. Najdroższy na tej liście jest tornister. Jego cena zależy od marki, wielkości i wizerunku superbohatera czy topowej postaci z bajki, jaki się na nim znajduje. Te z górnej półki mogą kosztować ponad 500 zł. W sklepach internetowych nowe plecaki kupimy już za 15 zł. Cena przyborów szkolnych również zależy od marki producenta i wizerunku bohatera. Zestaw czterech tanich długopisów – bez tak pożądanego przez dzieci nadruku – kosztuje 2 zł, a już np. wielokolorowy długopis z wizerunkiem księżniczek Disneya 10 zł.
W jednej z największych w Przemyślu hurtowni papierniczych Poli-Pap plecaki można kupić już od 60 zł. Najdroższe są po 160 zł. – Aby skompletować zestaw przyborów szkolnych i zeszytów, trzeba przygotować się na koszt dwustu złotych wzwyż – słyszymy od jednego ze sprzedawców.

fot.Mariusz Godos
Podręczniki to tylko część składowa szkolnej wyprawki. Potrzebne są jeszcze akcesoria. Tornister, piórnik, długopisy, farby, zeszyty, okładki, gumki do mazania, bloki rysunkowe, linijki, cyrkle, kredki i wiele innych przyborów niezbędnych w szkole. Najdroższy na tej liście jest tornister.
Nie można oczywiście zapomnieć o stroju na lekcje wuefu, który trzeba zwykle kupować co roku, bo dzieci szybko wyrastają z ubrań i butów. To także koszt rzędu ponad 100 zł. – Koniec końców wychodzi na to, że wyprawka szkolna równa się... bankructwu rodziców. Oczywiście żartuję, ale fakt faktem, że przygotować się trzeba na bardzo spory wydatek – podsumowała pani Monika, matka jednego z przemyskich szóstoklasistów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A gdzie 5oo plus .......................
Ten ponad tysiak nie przesadzony? Plecaka co rok sie nie wymienia.. przybory tj. zeszyty ( oczywiście nie koniecznie w orce po 5-7 zł sztuka) ale chociażby w marketach) długopisy, ołówki, kredki farby ( biorąc pod uwagę młodszych) plus mnóstwo innych zamkną się w stówie. W szkole podstawowej nie mamy przedmiotów kilkanaście a więc jak to? Książka po stówie? Nawet w wyższych klasach nowa książka kosztuje około 30 zł plus zeszyt ćwiczeń, który nie zawsze obowiązuje i jest do nie wielu przedmiotów to około 50-60 zł łącznie. Więc nie wiem skąd ten ponad tysiak. Zdaje sobie sprawę, że językowe są droższe ale z reguły język jest jeden ewentualnie dwa. Wiem, że to i tak dużo za dużo ale po co jeszcze bardziej przesadzać :D
Ze swojej strony polecam do kupowania podręczników internet. Znacznie taniej jak w księgarniach dla, których to istny biznes.
Zgadzam się. Nie było 500 + było źle jest dodatkową kasa też ludzie narzekają. Nie mówiąc o tym że wiele osób bierze jeszcze rodzinne ii inne zasiłki. Cieszmy się tym że mamy dodatkową kasę bo przecież to pomóc dla dzieci.
Chyba najlepiej skompletować wyprawkę w sklepach internetowych - ceny są niższe, a poza tym wybór jest znacznie większy, łatwiej więc znaleźć odpowiednie rzeczy. Tutaj http://plecak-tornister.pl mają np. sporo plecaków i tornistrów - powinny się nadać. Warto wybrać jedynie to co niezbędne, a niektóre rzeczy (jak książki) kupić używane.
Przydany wpis, aktualnie wybieram plecak na prezent, który też posłuży jako szkolny. Generalnie poradniki, jak kupić taniej wyprawkę, czy jak ten "jaki plecak do szkoły wybrać": https://www.brytyjka.pl/jaki-plecak-do-szkoly-cid-187.html są w cenie nie tylko w sezonie szkolnym! :)
A gdzie 5oo plus .......................
na przelew poszlo..
Ten ponad tysiak nie przesadzony? Plecaka co rok sie nie wymienia.. przybory tj. zeszyty ( oczywiście nie koniecznie w orce po 5-7 zł sztuka) ale chociażby w marketach) długopisy, ołówki, kredki farby ( biorąc pod uwagę młodszych) plus mnóstwo innych zamkną się w stówie. W szkole podstawowej nie mamy przedmiotów kilkanaście a więc jak to? Książka po stówie? Nawet w wyższych klasach nowa książka kosztuje około 30 zł plus zeszyt ćwiczeń, który nie zawsze obowiązuje i jest do nie wielu przedmiotów to około 50-60 zł łącznie. Więc nie wiem skąd ten ponad tysiak. Zdaje sobie sprawę, że językowe są droższe ale z reguły język jest jeden ewentualnie dwa. Wiem, że to i tak dużo za dużo ale po co jeszcze bardziej przesadzać :D