Reklama

Jak to jest być sołtysem? Opowiada najlepszy sołtys powiatu przemyskiego

01/10/2017 18:30

– Pokaż, gdzie jest dziadzio. Ania ma dopiero piętnaście miesięcy, ale podchodzi do ławy i paluszkiem bezbłędnie pokazuje na pierwszej stronie naszego tygodnika zdjęcie najlepszego sołtysa powiatu przemyskiego. Adam Kania bierze wnuczkę na kolana i uśmiecha się pod wąsem. – Takie małe dziecko w domu tyle życia wnosi. To sama radość – mówi dumny dziadek.

Trzeba po gospodarsku

– W wiosce jest jeszcze dużo do zrobienia, a ludzie są niecierpliwi. Chcieliby wodę, asfalt obok domu, światłowód z internetem w każdym gospodarstwie. Nieraz słyszę: „Płacę podatki, to mi się należy”. Tylko że wszystkiego naraz nie da się zrobić. Przecież nie będziemy kładli asfaltu, jeżeli za rok trzeba będzie drogę przekopywać, bo będzie wymiana starej sieci gazowej. Są też bieżące potrzeby. Na przykład pielęgnacja zieleni, żeby wioska jakoś wyglądała, a przy okazji, choć to nie nasz teren, uporządkowaliśmy otoczenie pomnika, bo wstyd było, jak przyjeżdżały zagraniczne wycieczki i widziały koło niego śmieci, a dookoła krzaki – wyjaśnia A. Kania.

Reklama

Cmentarz pod opieką

Okazuje się, że do obowiązków sołtysa należy również zarządzanie cmentarzem, którego administratorem jest urząd gminy i ludzie przychodzą do sołtysa, żeby im wyznaczył miejsce na wykopanie grobu. Do niego należy też dbanie o stan cmentarza. – Wziąłem się za to i udało się nam uporządkować cmentarz i przyległy do niego teren. Jest już wygodny dojazd, są kubły na śmieci. Po drugiej stronie drogi zlikwidowaliśmy krzaki, w których „rosło” dzikie wysypisko – A. Kania nie kryje satysfakcji z tego, co już się udało zrobić w wiosce.

 

Reklama


fot.Jacek Szwic
Niewykończony dom ludowy – zmora sołtysa.

Zmora sołtysa

– Są jednak sprawy, które nie dają mi spokoju. Chodźmy, to pokażę – sołtys zaprasza na spacer po wiosce. Sto pięćdziesiąt metrów dalej na sporej działce stoi duży piętrowy budynek z pustaków. Niewykończony, bez okien na piętrze, bez drzwi. – To dom ludowy – wyjaśnia A. Kania. – Został wybudowany trzydzieści lat temu i tak straszy do dzisiaj, bo nie ma pieniędzy na dokończenie. Niezabezpieczony. Młodzież się tu gromadzi, a potem trzeba sprzątać puszki, butelki i różne śmieci. Na parterze ma być przedszkole ze stołówką. W innych pomieszczeniach mogłyby być pracownie komputerowe dla młodzieży, świetlica na wiejskie potrzeby. Może udałoby się reaktywować koło gospodyń albo stworzyć coś na kształt klubu seniora. Tylko że na wykończenie nie ma pieniędzy – dodaje. Pewnie gdyby sołtys złowił złotą rybkę, dom ludowy byłby jego pierwszym życzeniem.

Reklama

Optymista

– Jeszcze dużo jest tu do zrobienia – sołtys roku zamyśla się. Ma sześćdziesiąt sześć lat, duży dom, czworo dzieci (z czego trójka w świecie, już na swoim), jednego wnuka i pięć wnuczek. Na razie jest na zasiłku przedemerytalnym, ale od października już na pełnej emeryturze i będzie miał jeszcze więcej czasu. Ma przed sobą jeszcze rok sołtysowania i liczy, że parę spraw uda mu się załatwić.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama