Reklama

Jak żyć? Pyta rolnik Lesław Karuś

10/10/2016 19:08

Rolnictwo funkcjonuje na zasadach wolnego rynku, ale przeciętny rolnik na tym rynku nie ma nic do powiedzenia. Albo sprzedaje plony po narzucanej cenie, albo zostaje z towarem i bez pieniędzy. – Zamiast dopłat wolałbym dostać godziwą zapłatę za swoją pracę – mówi Lesław Karuś z Tapina w gminie Rokietnica.

– Nie chcę narzekać. Chciałbym pokazać, jak wygląda praca średniego rolnika – mówi pan Lesław. Żyje tylko z rolnictwa. Gospodaruje na ponad 30 hektarach pola. W tym roku 10 ha obsiał pszenicą, na 2 ha są ziemniaki. Poza tym uprawia maliny ekologiczne oraz zioła: miętę, bratki i babkę lancetowatą.

– Pszenicę sprzedałem po 48 złotych za kwintal. Otrzymałem w sumie około 25 tysięcy złotych. Ziemniaki w skupie kosztują od 15 do 20 groszy za kilogram. Takie ceny podważają sens uprawy – mówi.

I zauważa, że niskie stawki w skupach nie przekładają się na niższe ceny na sklepowych półkach[paywall]. W sklepach bowiem warzywa można kupić nawet 10-krotnie drożej niż wynosi stawka, za jaką rolnik oddaje je do skupu. Na przykład kilogram ziemniaków w sklepie w regularnej cenie kosztuje około 1,50 zł. – Hurtownicy nakładają swoją marżę, sklepy swoją. Tylko, że klient w sklepie kupuje mniejsze ilości i różnicy w cenie nie odczuwa tak bardzo, jak rolnik, który ma do sprzedania kilka ton – tłumaczy L. Karuś.

Reklama

Szacuje, że za zbiory z 2 ha otrzyma 12 tys. zł. Odliczając wszystkie poniesione koszty, np. paliwo, zakup sadzeniaków czy nawozów, zostanie niewiele. Biorąc pod uwagę nakład pracy, można wręcz powiedzieć, że nic.

 

Dla takich rolników nie ma miejsca

– Nasza praca w ogóle nie jest szanowana. I chyba nikomu na niej nie zależy – twierdzi. Według pana Lesława wszystko zmierza ku temu, żeby powstawały gospodarstwa wielkopowierzchniowe. Jego zdaniem na dużych areałach można z powodzeniem uprawiać pszenicę, rzepak czy kukurydzę, ale malin lub ziół już nie. – Ich uprawa jest czasochłonna i rolnik nie będzie w stanie tego obrobić – zauważa L. Karuś. – Małe i średnie gospodarstwa są kołem napędowym gospodarki, ale dla takich rolników nie ma już chyba miejsca – dodaje z ubolewaniem.

Reklama

Największą chlubą dla pana Lesława są zioła. Ich zbiór jest jednak pracochłonny i zajmuje dużo czasu. – Kosimy je, gdy są jeszcze zielone i potem trzeba je bardzo długo suszyć. Wiąże się to z kosztami ogrzewania i prądu. Nie da się też wszystkiego zerwać jednocześnie, ponieważ podczas suszenia są rozsypywane cienką warstwą na specjalnej kracie – opowiada.

Drugą uprawą, z której jest dumny, są maliny. W tym roku ta z upraw ekologicznych kosztuje ok. 9 zł, z upraw konwencjonalnych – od 3 do 4 zł. – Ja mam ekologiczną, więc jako tako na tym wychodzę. Właściwie to, co zarobię na malinach, dokładam na inne uprawy – mówi.

Reklama

Jak twierdzi, coraz trudniej znaleźć ludzi do zbiorów. A patrząc na ceny w skupie, można powiedzieć, że za zbiór płaci dużo, bo 3 zł od kilograma. – Nie chcę płacić mniej. Czym więcej ludzie zarabiają, tym lepiej pracują. Dlaczego mają za parę groszy zrywać? – argumentuje.

 

Dopłaty

Jak wielu innych rolników, przed kilkoma laty wszedł w uprawę ogórków. Wziął 120 tys. zł kredytu, kupił chłodnię. Interes okazał się niewypałem, została niepotrzebna chłodnia i kredyt do spłacenia.

Pan Lesław przyznaje, że dopłaty są istotną pomocą w produkcji. – Dzięki nim możemy przeżyć. Ale dopłaty byłyby niepotrzebne, tylko żebyśmy mogli plony sprzedawać po rozsądnych cenach. Co mi z dopłat, jeśli nie mam zapłacone za swoją pracę? – irytuje się.

Reklama

Jego zdaniem państwo nie dba o interesy rolników. I dotyczy to zarówno obecnego obozu rządzącego, jak i poprzednich ekip. – Jakie mamy korzyści z tego, że sprzedaliśmy cukrownie? – pyta retorycznie.

 

Na wolnym rynku

Zauważa, że rolnictwo funkcjonuje na zasadach wolnego rynku, ale przeciętny rolnik na tym rynku nie ma nic do powiedzenia. Albo sprzedaje plony po narzucanej cenie, albo zostaje z towarem i bez pieniędzy. – Jestem zmuszony sprzedawać po niskich cenach, bo mam kredyty. Muszę mieć pieniądze na bieżącą działalność – wyjaśnia. – Nie ma instytucji, która mogłaby nam pomóc – stwierdza.

Reklama

Zauważa, że młodzi nie chcą przejmować gospodarstw po rodzicach, a wioski się wyludniają. On sam ma obawy, czy jego dzieci podejmą się tej pracy. Na razie planuje powiększenie plantacji malin i zasadzenie rabarbaru. Potrzebuje na to co najmniej 30 tys. zł. Skąd je wziąć, patrząc na tegoroczne ceny?


pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    PolaK - niezalogowany 2016-10-11 02:29:27

    Jeśli żylibyśmy w Państwie Prawa, to samorząd rolniczy już dawno wyprowadził by rolników na ulice.Tak się nie dzieje bo wielu przedstawicieli tego samorządu ma beztroskie życie . Wzięli grunty rolne w dzierżawy lub kupili z ANR (często bez przetargów). Główny problem polega na tym ze towar do kraju napływa z każdej strony, tylko Polacy nie potrafią sprzedać nić innym. Mamy nadwyżkę surowców , a przy napływie towaru z Ukrainy i pozostałych krajów UE, polski rolnik jest skazany na bankructwo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xx - niezalogowany 2016-10-11 11:01:57

    polski rolnik powinien już zrozumieć dawno ,że trzeba wspólnie zrzeszać się i tworzyć własne grupy producenckie  obecne rolnictwo to nic innego jak prywatne małe firmy, które działają podobnie jak  w mieście, im zbytu nikt nie szuka muszą zadbać sami o sprzedaż i zysk zatrudnić pracowników , zapłacić podatki. Rolnik na razie ma więcej przywilejów w swej działalności / brak płacenia podatku dochodowego ,mniejsze składki KRUS/ niż małe firmy. Czas by rolnicy zaczęli być bardziej przedsiębiorczy ,czasy skupów jak za PRL-u gdzie państwo myślało za rolnika odeszły w zapomnienie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    uczesany - niezalogowany 2016-10-11 15:15:23

    A ten Pan to chyba grzebień zgubił

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama