Reklama

Jarosławianki na remis. Nie poszły za ciosem

To, co jarosławianki zrobiły w Warszawie w starciu z wyżej notowaną Warszawianką, powinno znaleźć poczesne miejsce w historii jarosławskiego szczypiorniaka. Bo bez względu na klasę rozgrywkową, wyjazdowej wygranej różnicą aż 24 bramek próżno szukać w annałach. Niestety, pójść za ciosem się nie udało. Ekipa ROKiS Radzymin Marcovia Marki okazała się za mocna.

W zaległym pojedynku z Warszawianką to gospodynie można było ubrać w szaty faworytek. Zwłaszcza jeśli w pamięci został mecz ze znacznie niżej notowanym AZS Uniwersytetem Warszawa, który San JKS-owi kompletnie nie wyszedł. Tymczasem… Tymczasem ekipa ze stolicy nie miała kompletnie nic do powiedzenia. W zespole Valiantsiny Kozimur wszystko od początku do końca się zgadzało. Wszystko było na swoim miejscu. Co istotne, cały ciężar gry w ofensywie nie spoczął tym razem na barkach Julii Dmytroczenko czy Aleksandry Leśniak. To nie one tym razem świeciły najjaśniej. I… bardzo dobrze! Równomierne rozłożenie akcentów w ataku to największy pozytyw tej potyczki. Kapitalnie na kole spisywała się Maja Tukaj, która była nie do powstrzymania. Wreszcie pełnię swoich sporych przecież możliwości na skrzydle pokazała Paulina Galas. Znakomicie w bramce spisywały się Nadia Buch i Magdalena Pal. To wszystko dało piorunujący efekt – wygraną różnicą aż 24 bramek!

Bez argumentów

Po tym spektakularnym triumfie można po cichu było mieć nadzieję, że jarosławianki pójdą za ciosem i w domowym (choć rozgrywanym na parkiecie hali w Sieniawie) spotkaniu z mocną ROKiS Radzymin Marcovią Marki sprawią niespodziankę. Sprawią niespodziankę i odkują się za dramatycznie wysoką porażkę w I rundzie (50:28).

Reklama

Zespół z podwarszawskich Marek to ścisła ligowa czołówka. Zespół, który wciąż ma szansę na zajęcie miejsca premiowanego barażami o awans do Ligi Centralnej. A żeby to uczynić, takie mecze jak ten z San JKS-em powinien wygrywać. I wygrał.

Prawdę powiedziawszy można było się spodziewać większego oporu ze strony jarosławianek, wśród których zabrakło Hanny Szczotki i Mai Tukaj. Wyrównana walka trwała przez pierwszy kwadrans. Wówczas było 7:9, ale potem przyjezdne spokojnie kontrolowały przebieg gry. Jarosławianki nie miały większych argumentów, aby ich dominację złamać. Seria 1:5 ustawiła dalszy przebieg spotkania. W 21. min było już 8:14 i z pewną, 7-bramkową przewagą ROKiS Radzymin Marcovia zeszła do szatni. W II połowie nic się nie zmieniło. Po czterech minutach wynik brzmiał 12:20, a na nieco ponad kwadrans przed finałem – 20:29. Było wówczas jasne, że trzy punkty powędrują na konto rywalek San JKS-u.

Reklama

 

Warszawianka Warszawa – JKS San Jarosław 20:44 (8:21)

  • Warszawianka: Dudek, Staniszewska – Narożniak 0, Czechmańska 2, Gołubowska 3, Banaszek 0, Zając 5, Gowin-Bączek 1, Nurzyńska 3, Paruzel 1, Mikulewicz 5, Bogucka 0.
  • JKS San: Pal, Buch – Czapla 3, A. Leśniak 2, Dmytroczenko 7, Galas 8, Pazdro 3, Tukaj 12, Dębiak 5, Hawryluk 4, Szymańczyk 0.
  • Sędziowali: Maciej Głupczyński (Warszawa) i Michał Szczęsny (Lubartów). Kary: Warszawianka – 14 min; JKS San – 4 min. Widzów: 50.

 

JKS San Jarosław – ROKiS Radzymin Marcovia Marki 28:34 (11:18)

  • JKS San: Pal, Buch – M. Leśniak 0, Czapla 3, A. Leśniak 3, Dmytroczenko 10, Galas 4, Pazdro 4, Szymańczyk 0, Dębiak 3, Hawryluk 1.
  • ROKiS Radzymin Marcovia: Rudzka, Witak – Bekisz 0, Chmielecka 9, Mann 1, Stencel 3, Kogut 2, O. Szczotka 1, Filipek 2, Jarząbek 2, Włodkowska 11, Siewirska 1, Giera 2.
  • Sędziowali: Mirosław Kowalski (Przemyśl) i Jakub Wańkowicz (Pruchnik). Kary: JKS San –  4 min; ROKiS Radzymin Marcovia – 6 min. Widzów: 30.
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/03/2025 08:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama