Reklama

Jarosławski PKS i lokalni przewoźnicy prywatni walczą o przetrwanie

03/12/2020 17:51

W tym roku branża pracowała „normalnie” zaledwie kilka miesięcy. Przewoźnicy ograniczają kursy, na szczęście o zwolnieniach, przynajmniej na razie, nie myślą.

Ciężkie chwile przeżywa ostatni publiczny autobusowy przewoźnik w regionie. Kondycja jarosławskiego PKS-u była trudna jeszcze przed pandemią, skomplikowała się podczas pierwszego lockdownu, a i teraz nie bardzo widać szanse na wygrzebanie się z problemów.

– Trzeba to powiedzieć wprost: sytuacja jest trudna, przede wszystkim dlatego, że mimo wcześniejszych zapowiedzi[paywall]  stacjonarna praca szkół jest wstrzymana i  wygląda, że stan ten potrwa przynajmniej do  końca stycznia  – mówi Witold Duszyński, prezes zarządu Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej Jarosław Spółka Akcyjna.

Jak wylicza, przedsiębiorstwo pracowało w kończącym się roku na normalnych obrotach tylko przez 4 miesiące: w styczniu i lutym przed pandemią i we wrześniu i październiku przed drugą falą zachorowań.

–  Podratował nas uruchomiony w ubiegłym roku  Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych, o charakterze użyteczności publicznej. To nie jest program, który miałby przynosić profity, zyski, na co innego jest nastawiony, ale pomógł nam dotrwać do tego momentu – tłumaczy W. Duszyński.

Co gorsza obostrzenia pandemiczne wiążą się z wydatkami infrastrukturalnym. – Oprócz bieżącej eksploatacji doszły nam kwestie związane z wymogami sanitariami, czyli używanie płynów do dezynfekcji, maseczek, rękawiczek, kupiliśmy urządzenia do ozonowania, z tego tytułu pojawiły się dodatkowe koszty – uzupełnia nasz rozmówca.

Spółka znów zmuszona była okroić listę kursów, realizuje dowóz pracowników do zakładów pracy i okazjonalnie funkcjonuje tam, gdzie szkoły w klasach 0 – 3 prowadzą zajęcia opiekuńcze. Pod znakiem zapytania stoi sytuacja kadrowa.

– Po tej drugiej fali obostrzeń nie mieliśmy redukcji zatrudnienia – informuje W. Duszyński, dodając, że pracownikom z placówki w Ustrzykach, którym skończyły się umowy wraz z rokiem szkolnym, odnowiono je wraz ze startem obecnego.

– Nie można jednak wykluczyć, że cięcia kadrowe będą konieczne. Na razie jednak tego nie robimy – akcentuje prezes. Obecnie trudno przewidzieć, jaka będzie przyszłość ostatniego PKS w regionie. Wiele będzie zależeć nie tylko od władz powiatu, ale także stopnia ochrony, jakie zaproponuje rząd w kolejnych wersjach tarczy antykryzysowej.

 

U prywatnych nie jest lepiej

Bardzo podobna sytuacja panuje w sektorze przewozów realizowanych przez firmy prywatne. One także zmagają się ze znacznym spadkiem przewożonych pasażerów. – Spadek liczby pasażerów jest około 60-procentowy – mówi Mariusz Franków, właściciel jednej z największych tego typu firm w regionie – przedsiębiorstwa Eurobus.

Także tu ograniczono liczbę połączeń, niektóre z tras są okrojone bardziej, inne mniej, ale busy przewoźnika jeżdżą średnio dwa razy rzadziej. Jeszcze gorzej jest w sektorze przewozów czarterowych – tu ruch zamarł niemal zupełnie.

– Na rynku przewozów okazjonalnych spadek jest 90-procentowy – wylicza T. Franków. Jego firma korzystała wprawdzie z ochrony pierwszych tarcz, jednak w obecnej sytuacji kolejny program pomocowy byłby wskazany.

Spadek w liczbie przewożonych osób może się w końcu odbić na poziomie zatrudnienia, nawet jeśli dotychczas nie było konieczności podejmowania drastycznych środków.

– Obecnie nie prowadzimy zwolnień. Części pracowników skończyły się umowy i tych umów nie przedłużyliśmy. Czekamy na to, co się wydarzy – mówi  T. Franków, co wespół z wydźwiękiem rozmowy z prezesem jarosławskiego PKS-u utwierdza w przekonaniu, że niepewność w branży jest duża, choć – przynajmniej na razie – zarówno publiczni, jak i prywatni przewoźnicy utrzymują się wszelkimi sposobami na powierzchni.
pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-12-04 11:34:13

    Nie ma czego żałować!... Tyle się walczy z zanieczyszczeniem miasta, ze smogiem, a te "trupy" samochodowe nadal jeżdżą i kopcą niemiłosiernie... Tak PKS jak i inne "Magdy" miejscowe...Nie ma czym oddychać i...... jeździć...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Pisssss - niezalogowany 2020-12-04 14:37:11

    A mówili że wystarczy nie kraść ! Pieniędzy starczy na wszystko! I co ? Kasa pusta ,złodziej krzyczy łapać złodzieja . Kasa pusta i jak żyć panie premierze?! Ha ha ha

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama