Jesion wyniosły jest drzewem liściastym, występującym na naszym terenie. Jego nazwa nawiązuje do wysokiej i strzelistej, a przez to niezwykle eleganckiej sylwetki i pewnie dlatego bywa nazywany „arystokratą wśród drzew”. Taki, około stuletni jesion rósł w Śliwnicy, na granicy dwóch prywatnych posesji, aż w marcu został ścięty i wtedy stał się przyczyną sporu między ich właścicielkami.
W tej chwili w spór, oprócz obu pań, zaangażowany jest urząd gminy i policja, a być może niedługo zajmie się tym nawet sąd.
Pani J. twierdzi, że wójt wydał zgodę na wycinkę ostatniego dnia obowiązywania kontrowersyjnej ustawy o wycince, a drzewo zostało wycięte w marcu, kiedy – zgodnie z artykułem czterdziestym dziewiątym Ustawy o ochronie przyrody – nie wolno było tego robić. Ponadto utrzymuje, że pani K. nie miała prawa wnioskować o wycięcie drzewa, gdyż nie ma jeszcze uregulowanego prawa własności do gruntu, który odziedziczyła. Z informacji, jakie uzyskała w starostwie powiatowym wynikało, że w takim przypadku nie wolno było wydać zezwolenia, a jeśli zostało ono wydane, złamano wszelkie zasady prawa, ponadto[paywall] pracownik urzędu gminynie dopełnił obowiązków . Pani J., przekonana o nieprawidłowościach, zgłosiła sprawę na policji.
– Dwudziestego ósmego lutego zostało wydane pozwolenie na wycinkę jesiona na podstawie oświadczenia pani K., która twierdziła, że jest właścicielką tego drzewa – wyjaśnia Tadeusz Bobek, wójt gminy Krasiczyn. – Przy wydawaniu tego typu zezwoleń bierzemy pod uwagę oświadczenie o prawie własności, które strona składa pod odpowiedzialnością karną. Ponadto sprawdziliśmy, że również w księdze notarialnej pani K. jest wpisana jako właścicielka tego terenu. Zezwolenie zostało wydane w lutym, kiedy jeszcze nie ma oznak gniazdowania ptaków. Natomiast pani J. rości sobie pretensje, twierdząc, że drzewo należało do niej, ale problem w tym, że ma ona nieuregulowaną sprawę spadkową dotyczącą gruntu. W tej chwili trwa modernizacja pomiarów geodezyjnych i liczymy, że ostatecznie wyjaśni się podział gruntów, gdyż dotychczasowa ewidencja została założona w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, w oparciu o austriackie katastry. W przypadkach tego typu roszczeń należy dochodzić z powództwa cywilnego – kończy wójt.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Coś tu jest nie tak, jeżeli miało to miejsce w trakcie trwania "kontrowersyjnej" ustawy, to dlaczego wójt wydawał zezwolenie? Przecież nie było ono wtedy wymagane, bo dopiero po jej zmianie każdy musi zgłosić wycinkę drzewa, a wójt może ją wstrzymać. I co do tej wycinki ma art. 49 uoop? W jaki sposób przepis ten zabrania wycinki drzew? A może w marcu nie wolno wycinać drzew? Bzdura. Nie ma takiego zakazu. Inna kwestia to lokalizacja drzewa, jeżeli rzeczywiście rosło ono w granicy działki, to wycinka winna być uzgodniona przez dwóch właścicieli, co wynika z kodeksu cywilnego. Sprawa nie jest dla urzędu, ale ewentualnie dla sądu cywilnego, który winien najpierw zażądać ... pomiarów geodezyjnych, aby ustalić dokładną lokalizację drzewa. A ponadto, nie trzeba być właścicielem by wyciąć drzewo. Wystarczy inne udokumentowane prawo władania nieruchomością. Ehh wy fachowcy .....
''Ile czasu rosło drzewo nim je ścięła kacia ręka''YOUTUBE.COM - AGATA JALYNSKA - POROZMAWIAJ Z DRZEWEM
This really interesting post. Thanks for sharing! - https://spotify-webplayer.com
Zastanawia mnie jedno. Czemu ma służyć powyższy artykuł. Takich spraw jest masa. A tak w ogóle to czemu pani J. nie chciała ujawnić swojego pełnego imienia i nazwiska? Skoro jest pewna swoich racji, sama poinformowała gazetę. Mogła mieć zrobione zdjęcie, stojąc obok drzewa i kierując w jego stronę swoją rękę tak jak jest w artykule stronę dalej dotyczący drogi w Nowych Sadach. Dziwi mnie, że redakcja sobie pozwoliła na coś takiego. W okolicach na pewno każdy wie o jaką panią chodzi. Ale niech też się dowiedzą inne okolice.Rzeczywiście sam nie wiem jakie ma tu zastosowanie art. 49 uoop? To wygląda tak jakby pani J. losowo wybrała sobie numer artykułu i chciała poszpanować w gazecie, że zna się na prawie, że żaden paragraf ją nie zaskoczy.A kontrowersyjna ustawa była, ale między styczniem, a czerwcem zeszłego roku, a nie teraz.
Coś tu jest nie tak, jeżeli miało to miejsce w trakcie trwania "kontrowersyjnej" ustawy, to dlaczego wójt wydawał zezwolenie? Przecież nie było ono wtedy wymagane, bo dopiero po jej zmianie każdy musi zgłosić wycinkę drzewa, a wójt może ją wstrzymać. I co do tej wycinki ma art. 49 uoop? W jaki sposób przepis ten zabrania wycinki drzew? A może w marcu nie wolno wycinać drzew? Bzdura. Nie ma takiego zakazu. Inna kwestia to lokalizacja drzewa, jeżeli rzeczywiście rosło ono w granicy działki, to wycinka winna być uzgodniona przez dwóch właścicieli, co wynika z kodeksu cywilnego. Sprawa nie jest dla urzędu, ale ewentualnie dla sądu cywilnego, który winien najpierw zażądać ... pomiarów geodezyjnych, aby ustalić dokładną lokalizację drzewa. A ponadto, nie trzeba być właścicielem by wyciąć drzewo. Wystarczy inne udokumentowane prawo władania nieruchomością. Ehh wy fachowcy .....
''Ile czasu rosło drzewo nim je ścięła kacia ręka''YOUTUBE.COM - AGATA JALYNSKA - POROZMAWIAJ Z DRZEWEM
This really interesting post. Thanks for sharing! - https://spotify-webplayer.com