Reklama

Jeździli terenówkami po stoku. Nic się nie dzieje? [ZDJĘCIA]

Część mieszkańców miasta, zwłaszcza miłośników białego szaleństwa, zaniepokoiła sytuacja, która miała miejsce kilkanaście dni temu na przemyskim stoku narciarskim. Odbyła się tam impreza, której głównym punktem była... jazda quadami i samochodem terenowym po miejscach, gdzie kilka lat temu pojawiło się sporych rozmiarów osuwisko.

Osuwisko w górnej części stoku narciarskiego na przemyskim Zniesieniu, zawiadywanego przez POSiR (wówczas dyrektorem był jeszcze Marek Osiadacz), pojawiło się w 2018 r.

To był duży problem, bo – po pierwsze – wielkimi krokami zbliżał się sezon zimowy, po drugie – zagrożone były różnej maści instalacje, które zostały nieco naruszone przez ruchy ziemi. Ziemia osunęła się na samym początku głównej trasy zjazdowej stoku. Osuwisko ciągnęło się na długości ponad 30 m w dół.

Stok w Przemyślu ma 1200 m długości oraz 110 m różnicy poziomów. Lej o głębokości prawie pół metra utworzył się na całej szerokości trasy pod samym szczytem stoku.

Najpierw, na zlecenie[paywall] Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu, który zajmował się problemem, wykonane zostały prace doraźnie zabezpieczające osuwisko. Potem przeprowadzono badania geodezyjno-inżynierskie. Na ich podstawie powstał projekt likwidacji osuwiska. Kolejnym krokiem był przetarg na wykonanie robót budowlanych, który wygrała firma Aarsleff.

Likwidacja osuwiska polegała na wzmocnieniu terenu palami żelbetowymi. Doszło także do tzw. odwodnienia wgłębnego i powierzchniowego oraz zamocowania kotew gruntowych. Koszt prac (łącznie z remontem pobliskiej drogi i chodnika) wyniósł 3 mln zł.

Jazda po osuwisku

Kilkanaście dni temu otrzymaliśmy od grupy zapalonych przemyskich narciarzy niepokojącą informację. Chodziło o imprezę zorganizowaną w górnej części stoku narciarskiego, której głównym punktem była... jazda quadami i samochodem terenowym po miejscach, gdzie kilka lat temu pojawiło się wspomniane osuwisko.

Reklama

„(...) Panowie jeździli po stoku quadami i terenówkami, dokładnie po tych miejscach, które za miliony były stabilizowane. Zniszczyli górną warstwę roślinności dokumentnie. Jesteśmy narciarzami, jeździmy dużo i chętnie. Może to i prawda, że stok to nie jest najbardziej trafiona inwestycja, ale jest, kosztował sporo i trzeba o niego dbać. Jeśli wiemy, że teren jest mało stabilny, to nie niszczmy go, rozjeżdżając na wiosnę quadami.
Drugie życie stoku to jazdy na rowerach downhillowych. Jak teraz rowerzyści mają jeździć po tym kartoflisku, które zostawiły terenówki? Kto to uprzątnie i kto za to zapłaci? Znowu POSiR, czyli my, mieszkańcy?
(...). Po Nosalu czy Skrzycznem nie puszczają terenówek pod wyciągiem, żeby im terenu nie zryli. Może warto zapytać szefostwo stoku, kto wydał na to zgodę? Dla mnie to skandal. Jak na jesieni znowu teren zjedzie, to czy organizatorzy imprezy zafundują naprawę, czy jak zwykle nie będzie winnych? (...)” – napisali poirytowani.

Ratrak jest cięższy niż terenówka

– Nie jestem fachowcem, więc trudno mi jednoznacznie i kategorycznie stwierdzić, że jazda tam samochodami terenowymi może w jakiś sposób się przyczynić do odnowienia się osuwiska. Siły, które wprowadzane są w grunt przez ruchu samochodów, są w zasadzie mikroskopijne. Wykonana konstrukcja jest na tyle masywna, że trzyma cały teren doskonale – stwierdził dyrektor przemyskiego ZDM Jacek Cielecki.

Reklama

Troskę narciarzy o stan stoku narciarskiego rozumie także przemyski magistrat, ale...

– Chcemy wszystkich uspokoić, jego nawierzchni nic nie zagraża. Impreza z udziałem quadów i samochodu terenowego, która się niedawno odbyła, przeprowadzona była głównie w okolicach dolnej stacji kolei, a organizatorzy zadbali o to, aby w pozostałych miejscach przywrócić teren do stanu pierwotnego.
Nie musimy się również obawiać o odnowienie osuwiska. Jego zabezpieczenie przeprowadzone kilka lat temu musiało uwzględniać choćby pracę ratraka, który jest kilkakrotnie cięższy niż zwykły samochód terenowy. Nawet w sezonie zimowym ziemia nie zawsze jest zamarznięta, a mimo tego jeżdżący w tym miejscu ratrak nie wpływa na przesuwanie się mas ziemi.
Warto również zaznaczyć, że osoby odpowiedzialne za stok mają ogromne doświadczenie oraz wiedzę i impreza, która w jakikolwiek sposób zagrażałaby nawierzchni stoku, nie odbyłaby się – zapewnił Witold Wołczyk z Wydziału Promocji i Kultury Urzędu Miejskiego w Przemyślu.


KiB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    andy200468_12 2023-04-28 14:03:31

    Proszę się zorientować kto był organizatorem tej eskapady ......rodzinne koneksje w tym mieście to normalka

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama