Cztery bramki straty na finał rywalizacji to dla pierwszego zespołu Szkoły Mistrzostwa Sportowego Związku Piłki Ręcznej w Polsce Lublin jak dar niebios. To najniższy dla niego wymiar kary, bo zespół Sanu JKS był zdecydowanie lepszą ekipą. Jarosławianki odniosły kolejne zwycięstwo i pną się w tabeli. Do czołówki wcale nie jest tak daleko…
Jarosławianki rytm złapały od pierwszych gwizdków sędziów. Po 10 minutach gry wygrywały aż 1:8, a połowę bramek zdobyła bardzo dobrze dysponowana Aleksandra Dębiak. Tak znakomity początek ustawił ten pojedynek. Jarosławianki miały co prawda przestoje w grze, ale wypracowana, a potem rzeźbiona przewaga pozwalała im na to. Pozwalała na pełną kontrolę spotkania. W 22. min było 4:12 i nawet seria 4:0 lublinianek nie zrobiła im krzywdy. I połowę zamknęła Aleksandra Leśniak.
Początek drugich 30 minut był również znakomity w wykonaniu Sanu JKS. Cztery bramki z rzędu dały w 34. min bardzo znaczną przewagę – 9:18. W 42. min, po trafieniu A. Dębiak, było już 10 trafień nadwyżki (13:23). W 46. min nic z tego nie ubyło (15:25). Tej potyczki jarosławianki przegrać już nie mogły.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze