Reklama

João Almeida najlepszy w Przemyślu [ZDJĘCIA]

Start ostry II etapu Zamość – Przemyśl nastąpił o g. 14 w Kalinowicach. Kolarze mieli do pokonania ponad 200 km. Potrzebowali ponad 4,5 godziny, aby dotrzeć na metę na przemyskim Zniesieniu. Po kapitalnej walce na wąskich, krętych i wymagających uliczkach Przemyśla triumfował Portugalczyk João Almeida (Deceuninck-Quick Step), chyba największy faworyt do wygrania całego wyścigu. 4. miejsce zajął Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers). To był jeden z najciekawszych, a kto wie czy nie najciekawszy, etap 78. Tour de Pologne!

Jeśli ktoś jest miłośnikiem kolarstwa i jego kibicem nie ma prawa przegapić wiosennych jednodniowych klasyków (i półklasyków), należących do cyklu UCI Word Tour. Wśród nich jest „La Fleche Wallonne”, czyli „Walońska Strzała”, rozgrywana corocznie od 1936 r. w walońskiej części Belgii. Cechą charakterystyczną tej imprezy jest finałowy podjazd na „chemin des Chapelles”, czyli „ścieżkę Kapliczną” (to końcowy etap pielgrzymki do kościoła Notre Dame de la Sarte, w trakcie której pielgrzymi celebrują sześć kapliczek znajdujących się wzdłuż trasy). Ale dla kibiców kolarstwa ta ściana to Mur de Huy, na którym nachylenie w najbardziej stromym fragmencie osiąga 26 procent (!). Ten fragment wyścigu po raz pierwszy znalazł się na jego trasie w 1986 r. i od tego czasu corocznie kończy tę rywalizację. W 2014 r. trzecie miejsce zajął tam Michał Kwiatkowski... Jeśli ktoś ma sporo wyobraźni, nie może oprzeć się wrażeniu, że ponad 1,5-kilometrowy podjazd ulicą Tatarską w Przemyślu nieco przypominał słynny Mur de Huy.

Z wypiekami na twarzy

Przed etapem kolarscy fachowcy byli zgodni: końcówkę etapu można było oglądać z wypiekami na twarzy. Początek był dość luźny, trasa mało zachwycała. Problemy dla nie-górali rozpoczęły się 40 km przed metą. Sprinterzy nie mieli szans. Odpadali jeden po drugim. Peleton miał się przerzedzić i się przerzedził. Zostali najmocniejsi. Byli na terenie gminy Fredropol. Najpierw premia górska PZU drugiej kategorii w Kalwarii Pacławskiej (2,1 km, 9,3 procent), potem nieco łatwiejsza trzeciej kategorii pod Gruszową (3,1 km, 5,9 procent). Do mety mieli jeszcze kilkadziesiąt kilometrów. Doskonale wiedzieli, że popularne w kolarskim światku „grande finale” dopiero przed nimi.

Reklama

„(...) Brawa dla Lang Teamu za znalezienie takiego wzniesienia, które powinno zrobić kilkudziesięciosekundowe różnice między co lepszymi puncherami, a kolarzami walczącymi o minimalizowanie strat przed katowicką czasówką. Meta ulokowana pod krzyżem na przemyskim Zniesieniu (tak się nazywa ten szczyt) to liczący nieco ponad 1,5 km podjazd z fragmentami na poziomie 13 – 15 procent. Piękna ścianka, nawet wypłaszczenie tuż przed metą ulokowaną za 90-stopniowym zakrętem w lewo tego nie zmieni. Co warto podkreślić, szanse na przyjechanie większej grupy zabiera też szerokość dróg w końcówce i układ zakrętów. Przed jednym z nich – ulokowanym na 1500 m przed metą organizatorzy ostrzegają nawet w oficjalnych dokumentach. Skoro wszyscy wiedzą o tym przewężeniu w ostrym zakręcie, to z pewnością wcześniej obejrzymy prawdziwą batalię pociągów” – tak charakteryzowali końcówkę kolarscy fachowcy. Chyba lepszej rekomendacji nie było trzeba.

Niesamowity atak Portugalczyka

Od startu do przodu ruszyła piątka śmiałków, a byli to Patryk Stosz (reprezentacja Polski), Nikita Stalnov (Astana – Premier Tech), Sebastian Langeveld (EF Education – Nippo), Taco van der Hoorn (Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux) oraz Gabriel Cullaigh (Movistar Team). Jak to zazwyczaj bywa, peleton w pełni kontrolował ich przewagę. Potem było jeszcze kilka odjazdów, ale na finał pozostali tylko najmocniejsi. W 90-stopniowy zakręt z ul. Słowackiego w ul. Basztową wjechali pojedynczo. Było 1,5 km do kreski, kiedy kapitalnym atakiem koncert rozpoczął Portugalczyk João Almeida (Deceuninck-Quick Step). Na tyle mocny, że – mimo prób, m.in. Einera Augusto Rubio (Movistar Team) – nikt nie był w stanie dotrzymać mu koła. Na jednym z czołowych miejsc czaił się zwycięzca dwóch etapów w tegorocznym Tour de France, rodak Tadeja Pogacara i Primoża Roglicia, Słoweniec Matej Mohorič (Bahrain-Victorious). Blisko był także Michał Kwiatkowski. Potężna ścianka dłużyła się niemiłosiernie. Na 500 m przed metą ruszył Włoch Diego Ulissi (UAE-Team Emirates). Za nim mistrz świata z 2014r. z hiszpańskiej Ponferrady M. Kwiatkowski, ale nie dał rady utrzymać koła. Zza jego pleców wyskoczył M. Mohorić. Włoch niemal doścignął Portugalczyka na 300 m przed metą, ale główny faworyt do wygrania 78. edycji Tour de Pologne odparł ten atak i wygrał na przemyskim Mur de Huy.

Reklama

Praktyka przerosłą teorię. To był kapitalny, emocjonujący i dramatyczny etap. Przemyśl (ogromne brawa dla władz miasta i pracowników magistratu i podległych jednostek za znakomitą organizację – przyp. aut.) na długo pozostanie w pamięci kolarzy.

 

Wyniki 2. etapu:

1. João Almeida (Deceuninck-Quick Step) – 4:41:33 h

2. Diego Ulissi (UAE Team Emirates) – ten sam czas

3. Matej Mohorič (Bahrain-Victorious) – ten sam czas

4. Michał Kwiatowski (INEOS Grenadiers) – strata 4 s

5. Mikkel Honore (Deceuninck-Quick Step) – strata 8 s

Reklama

6. Lorenzo Rota (Intermarché-Wanty-Gobert) – strata 12 s

7. Jai Hindley (Team DSM) – strata 12 s

8. Giovanni Aleotti (BORA-hansgrohe) – strata 12 s

9. Dylan Teuns (Bahrain-Victorious) – strata 12 s

10. Tim Wellens (Lotto Soudal) – strata 16 s.

 


Klasyfikacja po 2 etapach:

1. João Almeida (Deceuninck-Quick Step) – 9:42:47 h

2. Matej Mohorič (Bahrain-Victorious) – strata 4 s

3. Diego Ulissi (UAE Team Emirates) – strata 4 s

4. Michał Kwiatowski (INEOS Grenadiers) – strata 11 s

5. Mikkel Honore (Deceuninck-Quick Step) – strata 18 s

Reklama

6. Dylan Teuns (Bahrain-Victorious) – strata 22 s

7. Lorenzo Rota (Intermarché-Wanty-Gobert) – strata 22 s

8. Jai Hindley (Team DSM) – strata 22 s

9. Giovanni Aleotti (BORA-hansgrohe) – strata 22 s

10. Tim Wellens (Lotto Soudal) – strata 26 s


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    miś - niezalogowany 2021-08-10 23:09:42

    Rewelacyjne przyjęcie kolarzy w Przemyślu i wspaniałe sportowe wydarzenie. Niestety TVPiS  Rzeszów w swoich propagandowych wiadomościach "celowo" pominął ten fakt informując za to, że jutro w Rzeszowie wielkie wydarzenie kolarskie z metą etapu w "stolycy" województwa. Deprecjonują nasze miasto na każdym kroku. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kornel - niezalogowany 2021-08-11 08:31:59

    Można w Przemyslu COŚ dobrze zorganizować? MOZNA!!!   Dobra relacja w gazecie, brawo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Robert - niezalogowany 2021-08-11 11:38:10

    Brawo, szkoda tylko ze znowu te maski na podium! Na prawde nie mozna ich sciagnac chocby do pamiatkowego zdjecia? To jest chore! Jeśli to decyzja kolaży to ich sprawa, ale jak to jakiś nakaz to w takiej chwili ja bym ja na pewno ściągnął.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama