Kolejna edycja „Kalnikowskiej Biesiady” jak zwykle obfitowała w atrakcje dla dzieci oraz występy zespołów muzycznych i tanecznych z Polski i Ukrainy. Choć w tym roku pogoda uczestnikom imprezy nie sprzyjała, nie odbiło się to na wesołej, rodzinnej atmosferze, która w Kalnikowie stała się już normą.
- Kalników to specyficzna, wielokulturowa miejscowość - mówi sołtys Artur Pukas. - Pomimo różnorodności nie ma u nas żadnych tarć ani konfliktów między Polakami a Ukraińcami. Nieważne, czy ktoś chodzi do cerkwi, czy do kościoła, trzymamy się razem jako wioska, a ludzie są bardzo zaangażowani w życie miejscowości i we wszelkie inicjatywy[paywall].
Wśród gości tegorocznej biesiady znaleźli się m.in. mieszkańcy rejonu mościskiego na Ukrainie. -Jesteśmy naprawdę zadowoleni ze współpracy i dobrosąsiedzkich stosunków panujących pomiędzy naszą gminą i całym rejonem mościskim a przygranicznym miejscowościami po polskiej stronie. Układa się ona naprawdę dobrze. Cieszę się, że możemy się spotykać i współpracować, mieć wspólne plany i realizować wspólne projekty - podsumowała Maria Dik, wójt gminy Volytsa.
- Sądzę, że klucz do rozwoju tej części Polski i tej części Ukrainy leży we wzajemnej współpracy - dodaje Nadieżda Golub, zastępca przewodniczącego Rejonowej Państwowej Administracji w Mościskach.

fot.Kamil Jacek Zarański
Jak zwykle były atrakcje dla dzieci oraz występy zespołów muzycznych i tanecznych z Polski i Ukrainy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze