Mieszkańcy Przemyśla, ale i okolicznych miejscowości (m.in. Grochowce, Nehrybka, Pikulice) kategorycznie sprzeciwiają się budowie przez krakowską spółkę Zakłady Usługowe „Południe” instalacji recyklingu organicznego, inaczej mówiąc kompostowni odpadów, na terenie istniejącego już składowiska śmieci przy ulicy Piastowskiej. – Nie pozwolimy na to! Już dość ignorowania mieszkańców przez władze miasta i nieczytania dokumentów przez urzędników. Żądamy rzetelnej i drobiazgowej oceny wpływu inwestycji na środowisko i nasze zdrowie i życie, jak również konsultacji społecznych! – powiedzieli zbulwersowani.
Przy ulicy Piastowskiej od kilku lat działa już Zakład Mechaniczno-Biologicznego Przetwarzania Odpadów Komunalnych. Zbudowany w latach 2014 – 2015 i wyposażony w całości ze środków własnych Zakładów Usługowych „Południe” sp. z o.o. w Krakowie. Działa na terenie inwestycyjnym o powierzchni 6,30 ha, który jest własnością spółki.
Zakład posiada status Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK) dla Regionu Wschodniego Województwa Podkarpackiego i przyjmuje odpady z rejonu miasta Przemyśla oraz gmin sąsiednich. W sąsiedztwie zakładu znajduje się składowisko odpadów komunalnych (innych niż niebezpieczne i obojętne), na terenie ponad 11 ha.
Tam także składowane są obecnie pozostałości po[paywall] procesach przetwarzania wykonywanych w zakładzie. Składowisko jest własnością miasta, zostało wydzierżawione krakowskiej spółce na wiele lat przez poprzednie władze miasta.
Krakowska firma zamarzyła sobie, aby zakład i składowisko odpadów komunalnych rozbudować. O instalację recyklingu organicznego. Mówiąc prościej: kompostownię odpadów organicznych (m.in.: resztki żywności, odpady z rolnictwa, ogrodnictwa, łowiectwa, przemysłu cukrowniczego, mleczarskiego, piekarniczego, produkcji napojów alkoholowych, słowem te, które ulegają biodegradacji – przyp. aut.).
17 kwietnia br. wystąpiła do władz miasta o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla tej inwestycji i wszczęcie postępowania w sprawie przeprowadzenia oceny oddziaływania jej na środowisko. Prezydent miasta już w maju br. wydał pierwsze obwieszczenie w tej sprawie. Powtórzył je na początku sierpnia br. I to wówczas dowiedzieli się o całej sprawie mieszkańcy. Nikt wcześniej o niczym ich nie poinformował...

– Mieszkańcy swoimi drogami dowiedzieli się o tym, że na istniejącym już wysypisku śmieci ma powstać kolejny zakład przetwarzający odpady. Z tego, co nam wiadomo, firma ma już odpowiednie zgody od Wód Polskich czy sanepidu. Po raz kolejny więc władze miasta mają w głębokim poważaniu mieszkańców. Po raz kolejny ludzie o wszystkim dowiadują się jako ostatni. Taki sam model działania był w kwestii wydania zgody na funkcjonowanie asfalciarni. Po cichutku, aby nikt się nie dowiedział. A jak już zapadną wiążące decyzje, wówczas rozkładają ręce, bo nic nie można zrobić. To nie fair. Tak dalej być nie może
Reklama
– zżymał się przewodniczący Zarządu Osiedla nr 13 „Przemysława” Henryk Hawryś.
Zarząd i członkowie Zarządu Osiedla nr 14 „Słowackiego”, któremu przewodniczy Jolanta Walczak, stworzyli petycję do prezydenta miasta Wojciecha Bakuna. Petycję, w której kategorycznie sprzeciwiają się jakiekolwiek budowie kolejnego zakładu przy Piastowskiej.
Zaczęli zbierać podpisy. W ciągu kilku dni zebrali ich prawie tysiąc! Akcja pod hasłem „Stop rozbudowie śmietniska” rośnie w siłę.
– Specyfika zakładu już obecnie stwarza dla setek, a kto wie czy nie dla tysięcy osób, duże niedogodności. Odczuwalne zapachy są bardzo uciążliwe. Jak zawieje wiatr, śmierdzi na kilka kilometrów. Hale, w których obecnie odbywa się segregacja odpadów, powinny być zamknięte, a tak nie jest. Kompletną bzdurą jest, że nowa instalacja, jak nam próbuje się wmówić, nie będzie niczego emitować. Nie ma bezemisyjności w tej dziedzinie! Na szczęście decyzja środowiskowa nie została jeszcze wydana. Więc jest szansa na odkręcenie tego. W raporcie środowiskowym dane są nieaktualne. Pochodzą z 2021 roku
Reklama
– powiedziała J. Walczak.

– Jesteśmy w posiadaniu tego raportu, przygotowanego przez krakowską firmę. Po wnikliwym przeanalizowaniu okazuje się, że są bardzo duże nieścisłości. Nie będą tego budować na własnym gruncie, bo z informacji na geoportalu wynika, że właścicielem jest gmina miejska Przemyśl. To po pierwsze. Po drugie: firma podaje, że prowadziła badania powietrza. Tyle, że dla miasta Rzeszowa. W raporcie Przemyśl mianowany jest wsią. W raporcie widnieje informacja, że w pobliżu nie ma cieków wodnych. Są. I to dwa. Wypisaliśmy wszystkie w petycji skierowanej do prezydenta miasta
Reklama
– wyliczył jeden z inicjatorów Maciej Wasiewicz.
– Powstanie kolejnej instalacji, która przetwarza odpady, nie jest w interesie miasta. Nic miastu nie daje. Oprócz smrodu. W linii prostej to trzy kilometry od ścisłego centrum niby turystycznego miasta. Podali we wniosku, że odległość od najbliższego domu to 600 metrów. Chyba jednak jest bliżej
– powiedział jeden z mieszkańców.
W bliskim sąsiedztwie nowej instalacji jeden z deweloperów ma pozwolenie na budowę 12 domków jednorodzinnych (trwa) i 24 kolejnych w zabudowie szeregowej, dwa wolno stojące i jeden budynek wielorodzinny (w planach).
– Przecież można wymienić wiele ulic, których mieszkańcy ze względu na zapachy ucierpią. To na przykład: Fabryczna, Cegielniana, Słowackiego, Pikulicka, Piastowska, Południowa, Sobótki, Kwiatowa, Złota, Grochowska i tak dalej. Kolejna sprawa: rozbudowa już funkcjonującego zakładu spowoduje zwiększenie ruchu ciężkich samochodów. Dodam tylko, że na tej ulicy nie ma chodnika. Następny aspekt: zaniżenie wartości nieruchomości. Co śmieszniejsze, miasto w dalszym ciągu w tamtym terenie sprzedaje działki budowlane, wpuszczając kogoś na minę
– powiedział.
– Mam w tamtym terenie 24 hektary lasu. Rozmawiałem na ten temat z dwoma radnymi. Sama decyzja o możliwości wybudowania tam biosortowni zapadła podobno już na jakiejś sesji w 2007 roku. Zapewne stanowisko miasta może być takie, że to my powinniśmy się orientować, że taka decyzja kiedyś tam może zostać podjęta. Co do zasady, miałoby rację. Ale nie tylko o to chodzi
– dodał inny nasz rozmówca.
– Wiele informacji we wspomnianym raporcie się wyklucza. Sumy się nie zgadzają, dane się nie zgadzają. Wychodzi na to, że inwestor sam nie wie, co będzie budować i jak to ma funkcjonować. Nie została też zrobiona inwentaryzacja przyrodnicza. To podstawowa sprawa, o której mówią aż trzy ministerialne rozporządzenia. Bez tego każdy jeden raport jest, naszym zdaniem, nieważny. Żaden z przemyskich urzędników się nie zastanowił, co w tym raporcie jest. Nikt tego dokładnie nie przeczytał, ani nie zweryfikował. Nikt nie był na miejscu, bo jeśli by był, to stwierdziłby, że tutaj są jednak cieki wodne. A ich ewentualne zanieczyszczenie byłoby wyrokiem dla wielu gospodarstw
Reklama
– stwierdził kolejny mieszkaniec tamtego rejonu miasta.
We wspomnianej petycji padło szereg pytań, na które mieszkańcy nie znaleźli do tej pory odpowiedzi. Nie znaleźli, bo nikt z władnych w tym mieście nie poinformował ich o tym, nie mówi też o tym wspomniany raport środowiskowy. Żądają konsultacji społecznych i przeprowadzenia rzetelnej i drobiazgowej oceny wpływu inwestycji zarówno na środowisko, jak i na życie i zdrowie mieszkańców miasta i okolic.
– Kolejna śmierdząca inwestycja oddziaływać będzie na całe miasto. Nie dopuścimy do tego. Będą pikiety, będą protesty. Zablokujemy tę inwestycję. Dość tego samopaństwa!
Reklama
– zapewnił przewodniczący H. Hawryś.
– Obwieszczenie, o którym mowa, zostało opublikowane dopiero kilka dni temu, a więc to postępowanie jest na wczesnym etapie realizacji. Co warte podkreślenia: wspomniane obwieszczenie było również publikowane w maju, jednak żaden z mieszkańców nie zgłosił wtedy uwag. Prezydent ze względu na znaczenie inwestycji dla miasta i jego mieszkańców zdecydował więc o ponownym zawiadomieniu. Obecnie czekamy na opinie właściwych organów dotyczące tej sprawy. Prezydent z pewnością z uwagą zapozna się z zastrzeżeniami i obawami podnoszonymi przez mieszkańców w sprawie inwestycji, którą chcą realizować Zakłady Usługowe Południe, prowadzące przemyskie składowisko odpadów. Sam inwestor z pewnością także ustosunkuje się do zastrzeżeń zawartych w petycji
Reklama
– poinformował Witold Wołczyk z Wydziału Promocji i Kultury Urzędu Miejskiego w Przemyślu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze