– Pracownicy domagają się poprawy warunków płacowych, ponieważ mają coraz większe kłopoty z zapewnieniem godnych warunków życia przy obecnym wynagrodzeniu. Żądają urealnienia stawek zaszeregowania – interweniowały w październiku związki zawodowe działające przy PKS Jarosław SA. Teraz kolejne pismo z żądaniem podwyżek złożyło ponad 30 kierowców.
– Chcemy firmę przywrócić do dobrej kondycji gospodarczej. Żądanie podwyżek płac w obecnej sytuacji finansowej, wobec konieczności wymiany taboru i unowocześnienia zaplecza technicznego, byłoby oderwaniem od realiów gospodarczych. Takich przypadków[paywall] na rynku transportu zbiorowego było dużo i zawsze kończyły się likwidacją firmy – odpowiada Ireneusz Kochanowicz, prezes zarządu PKS Jarosław SA.
– Dostajemy jałmużnę, a nie wynagrodzenie. Zła sytuacja firmy odbija się na najniżej zarabiających. Tak być nie powinno. Jesteśmy gotowi się poświęcić, ale nadziei na poprawę nie ma. Z godzin pracy nie zarobimy minimalnej. Po 20 latach pracy firma dopłaca 200 – 300 złotych miesięcznie, by najniższą dostać. Nie żądamy dużo. Chcemy tylko na przeżycie. Nie podoba się nam także nierówne traktowanie. Jedni dostają więcej. Inni, wykonujący tę samą pracę, mniej. Protestujący są zastraszani, rozliczani. Nigdy nie było pieniędzy dla kierowców i mechaników, a przecież to dzięki nam firma żyje – narzeka jeden z kierowców.
W piśmie skierowanym do zarządu PKS i starosty kierowcy upominają się o lepsze wynagrodzenie. Wspominają o 3 tys. zł brutto miesięcznie. – Z czym pójdę na emeryturę przy takich zarobkach? Jak utrzymać rodzinę? Zdarza się, że zaczynamy pracę wczesnym rankiem. Kończymy wieczorem. Musimy być odpowiedzialni. Przecież wieziemy ludzi. Myślę, że powinniśmy godnie zarabiać – dodaje inny. Chcą zostać anonimowi, ponieważ obawiają się, że za narzekanie może ich czekać nieprzyjemna rozmowa z wiceprezesem.
– Spośród 33 osób, które podpisały się pod pismem, w którym upominają się o podwyższenie wynagrodzenia, 22 otrzymały podwyżkę. Na 130 kierowców zatrudnionych w spółce podnieśliśmy w minionym roku wynagrodzenie ponad 80. Podwyżki otrzymało 13 mechaników z 19 zatrudnionych. W grupie pracowników administracyjnych, liczącej 32 osoby, wyższe płace otrzymało 10 – wylicza prezes PKS Jarosław. Przyznaje, że wynagrodzenie jest zróżnicowane. Zależy od zadań. Obsługujących kursy szkolne trudno zrównać z kierowcami regularnych kursów. Stawki godzinowe zaczynają się od 8 zł/h. To przy dodatku stażowym w wysokości 35 procent daje już kwotę znacznie wyższą. Nowy kierowca dostaje co najmniej 10,50 zł/h . Mechanicy otrzymują od 9,80 zł/h, czyli 13 – 14 zł/h z dodatkiem stażowym.
– Bierzemy pod uwagę dyspozycyjność, kreatywność, sumienność, obsługę pojazdu i pasażera, kulturę osobistą, znajomość spraw technicznych i przestrzeganie przepisów. Tych czynników jest więcej. W sumie tworzą postawę kierowcy, która dla nas jest głównym elementem wpływającym na wynagrodzenie, a równocześnie na wizerunek firmy. Jakość pracy nie zależy od długości zatrudnienia. Nie kierujemy się kryterium wiekowym, ale kierowcy dodatek stażowy dostają. On w sumie zwiększa stawkę godzinową. Przy średniej wieku w firmie wynoszącej 55 lat jest to dodatkowa kwota, doliczana do podstawowej stawki zaszeregowania – zapewnia wiceprezes Arkadiusz Pawlos, dodając, że regulacje płacowe prowadzone są na bieżąco.

fot.Roman Kijanka
Fot. – Za dobrą pracę należy się uczciwe wynagrodzenie. Zapewnienie odpowiedniej płacy to rola zarządu firmy – przypomina Tadeusz Chrzan, starosta jarosławski.
Firma dopłaca pracownikom, którzy nie zdołają wypracować minimalnego wynagrodzenia. W tym roku dopłata wyniesie około 200 tys. zł. – Obecnie analizujemy wydajność wszystkich pracowników, ich umiejętności, kwalifikacje oraz zaangażowanie w wykonywanie obowiązków, w tym przestrzeganie dyscypliny pracy zmierzające do weryfikacji stawek osobistego zaszeregowania – informowali prezesi związki zawodowe.
W tym roku liczba pracowników jarosławskiego PKS zwiększyła się o 40 osób. Do powiatu jarosławskiego, przeworskiego i lubaczowskiego, obsługiwanych przez autobusy PKS, doszły bieszczadzki, ustrzycki i leski. Na początku roku było 90 autobusów. Teraz jest ich 135.
Rozbudowujemy firmę z własnych funduszy i jest to duże obciążenie finansowe. Ponosimy nakłady, co w przyszłości poprawi sytuację finansową firmy. – Do bieszczadzkich kursów nie dokładamy. Mamy tam wsparcie ze strony lokalnych samorządów. W przypadku kursów nierentownych, które PKS wykonuje w regionie, także zamierzamy podjąć rozmowy z samorządami w sprawie ich dofinansowania. Jako firma musimy się bilansować – mówi prezes.
– Jarosławski PKS jest dużą spółką ze znacznym majątkiem. Zaczyna się rozwijać i powinna skutecznie walczyć o swoje miejsce na rynku przewozów. Konkurować z prywatną konkurencją. Jestem przekonany, że miejsce dla PKS będzie. Patrząc tylko przez schemat biznesowy, spółka powinna sobie poradzić. Po drugie musi spełnić swoją rolę, czyli zapewnić funkcjonowanie transportu publicznego w powiecie – uważa T. Chrzan. – Prywatni przewoźnicy jeżdżą tam, gdzie im się opłaca. Jeśli PKS jarosławski przestałby funkcjonować, powstałyby białe plamy, miejsca, w których transport publiczny zamierałby. Musimy znaleźć złoty środek – dodaje starosta.
– Powiat jest właścicielem PKS, ale nie oczekujemy dywidendy. Jednak należy też zapomnieć o tym, że powiat będzie do firmy dopłacał. Wsparliśmy spółkę ze względu na trudną sytuację. Dostali bardzo wysoką pożyczkę, której zwrotu nie możemy się doczekać, ale rozumiemy, że są przejściowe trudności finansowe, więc czekamy. Daleki jestem od tego, by pompować następne pieniądze w jarosławski PKS – uważa T. Chrzan.
Przypomina jednocześnie, że samorząd stwarza warunki do rozwoju firmy, a zadaniem zarządu spółki są działania zapewniające jej właściwe funkcjonowanie. Również w zakresie wynagradzania pracowników. – Zapewniam, że nikt nie rozważa likwidacji PKS. Likwidacja to utrata dużej liczby miejsc pracy, a po drugie mamy ważną rolę społeczną, czyli zapewnienie transportu publicznego nawet w tych rejonach, gdzie jest obecnie nieopłacalny – mówi starosta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kazdy kto ma w dupie dziurę musi jeść ,a żeby jeść trzeba godnie zarabiac.Przemyśl ,Jarosław to miasta wymierajace i brak tu nadziei nawiatr .Czarna dziura w morzu ludzkich potrzeb.
Rynek pracy dla kierowcow jest tak duzy ze w kazdej chwili mozna zmienic przewoznika i jezdzic u kogos innego.a pks niech sie matwi kim obsadzi wolne miejsca. A w tym zawodzie wiek akurat sie nie liczy tylko glupie myslenie bo zal po 15 czy 20 latach pracy ciekawe czy dajac wypowiedzenia komus zal
niezadowolony pracownik w państwowej firmie powinien przenieść się do prywaciarza ten napewno da mu wszystko to co ma w państwowej firmie, nawet podniesie mu poborypo drugie mając uprawnienia do kierowania autobusem można jeździć wszystkimpozdrawiam
Realia gospodarcze są takie, że to właściciele firm przewozowych martwią się dzisiaj jak zatrzymać kierowców w firmie, a nie na odwrót. Wygląda na to, że w najbliższym czasie zostanie prezes z autobusami tylko bez kierowców, a powiat z jeszcze gorszym transportem publicznym jak jest i z większymi korkami w mieście, bo przecież czymś dojechać trzeba do pracy, szkoły itd. http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,85548,22836104,komunikacja-publiczna-na-podkarpaciu-to-chaos-nad-ktorym-nikt.html
Dwa lata dojnej zmiany przy korycie i skutki dla suwerena opłakane.
10 i 20 groszy podwyżki na godzinę pan prezes i starosta robią z kierowców debili
dlaczego kierowcy nie przeniosą się do firmy prywatnejpodobno lepiej płacą - co takiego ich trzyma w PKS?????
Trzymają ich darmowe tankowania paliwa w autobusach i drukowane w ostatniej chwili przed kanarkami bilety. Dzień bez bańki paliwa to dzień utracony.
12 godzin pracy dziennie, sprzątanie samemu autobusu pod domem ,naprawiane też samemu. Za 2,5 tys. na rękę z z tego połowa pod stołem. Tak się robi u prywaciarza.
to żeby zapracować na podwyżkę 1,00 zł czy 2,00 zł ( zamieniamy 10 gr i 20 gr) to trzeba podejść sumiennie do swojego zawodu, jeżeli jesteś kierowcą autobusu to są jakieś obowiązki - jeżeli Panowie Kierowcy nie robią odprawy - z jakim dokumentem pasażer wsiada - to o czym mówimy, a KULTURA ( a z tą kulturą do daleko).A o powierzony autobus to też trzeba zadbać aby pasażer miał dobre wrażenie, nawet w starym autobusie można przyjemnie podróżować jeżeli jest kultura, czysto - a nie czuć papierochy i brud - bo to nie moje. Nie będzie dniówka zaliczona, dobra - jak nie gwizdnę paliwa i na dobre śniadanie wraz z kawą.
Kazdy kto ma w dupie dziurę musi jeść ,a żeby jeść trzeba godnie zarabiac.Przemyśl ,Jarosław to miasta wymierajace i brak tu nadziei nawiatr .Czarna dziura w morzu ludzkich potrzeb.
Rynek pracy dla kierowcow jest tak duzy ze w kazdej chwili mozna zmienic przewoznika i jezdzic u kogos innego.a pks niech sie matwi kim obsadzi wolne miejsca. A w tym zawodzie wiek akurat sie nie liczy tylko glupie myslenie bo zal po 15 czy 20 latach pracy ciekawe czy dajac wypowiedzenia komus zal
niezadowolony pracownik w państwowej firmie powinien przenieść się do prywaciarza ten napewno da mu wszystko to co ma w państwowej firmie, nawet podniesie mu poborypo drugie mając uprawnienia do kierowania autobusem można jeździć wszystkimpozdrawiam