Kobiety w składzie ochotniczych straży pożarnych to dzisiaj już wcale nie rzadkość. W żeńskiej drużynie sportowo-pożarniczej w przy jednostce OSP Łukawiec w gminie Wielkie Oczy jest ich obecnie 14 i praktycznie co roku wstępują nowe. – Co nas trzyma w OSP? Nie tylko zawody i rywalizacja, ale także wszystkie inne akcje, które organizuje jednostka albo w których pomaga. No i prezes naszej OSP, z taką osobą po prostu chce się pracować! – mówią druhny.
Żeńska drużyna sportowo-pożarnicza w przy jednostce OSP Łukawiec zaczęła się formować w 2015 roku. Wtedy do szeregów jednostki wstąpiły dwie druhny.
W kolejnym roku damska ekipa łukawieckiej jednostki po raz pierwszy stanęła już do rywalizacji sportowo-pożarniczej.
– Okazji nie mogłyśmy przegapić, bo zawody odbywały się w naszej miejscowości – mówi Agnieszka Sopel, jedna z druhen, która na co dzień szefuje miejscowemu Centrum Kultury.
– Obecnie damskie grono działające w tamtejszej jednostce stanowi 14 pań, w tym 8, które ukończyły podstawowy kurs pożarniczy, będący przepustką do udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych – mówi dh Tomasz Czołacz, prezes OSP Łukawiec, z jednostką związany od 27 lat.
Jak to się stało, że[paywall] kobiety chwyciły za węże, prądownice i rozdzielacz i w dodatku poradziły sobie z tym sprzętem całkiem nieźle? Najpierw współpracowały z miejscową OSP na zasadzie pomocy w przygotowywaniu posiłków przy okazji różnych wydarzeń. W końcu jednak połknęły bakcyla. – Rywalizacja jest chyba wpisana w naturę kobiety. Lubimy być najlepsze – przekonują.
– Pierwsze zawody przegrałyśmy z drużyną znacznie bardziej doświadczoną od naszej, ale i tak byłyśmy zadowolone z debiutu. Gdyby nie punkty karne, poszłoby nam znacznie lepiej. Najważniejsze jest to, że taka rywalizacja bardzo nam się spodobała. Od 2016 roku jeszcze nie zdarzyło się nam nie wystawić żeńskiej drużyny na zawodach. Od 2016 roku nie mamy też sobie równych i nie chodzi tylko o to, że w zawodach w swojej kategorii często nie mamy przeciwników – śmieje się A. Sopel.
Panie najbardziej dumne są ze startu w zawodach powiatowych w Cieszanowie w 2019 roku, gdzie zanotowały jeden z największych sukcesów – w grupie C zajmując trzecią lokatę.
Kobiety z Łukawca czują się pełnoprawnymi członkami straży i działają na takich samych zasadach jak panowie. Przechodzą te same szkolenia – m.in. komorę dymową – i wyjeżdżają do akcji. W damskim strażackim gronie są zarówno młode dziewczyny, które niedawno ukończyły szkołę średnią, jak też studentki czy matki, które naukę dawno mają za sobą.
Na co dzień wykonują różne zajęcia. Jedna z druhen pracuje jako rehabilitantka, inna w szpitalu, jeszcze inna w bibliotece czy instytucji kultury. Ale w strażackim damskim gronie jest też policjantka i kilka pań zajmujących się domem.
Na pytanie, co je trzyma w OSP, pada odpowiedź: – Nie tylko zawody i rywalizacja, ale także wszystkie inne akcje, które organizuje jednostka albo w których organizacji pomaga. To pokazy sprzętów, zajęcia dla dzieci, zabezpieczenia imprez, udział w rajdach rowerowych, imprezach plenerowych. Dzięki temu mamy możliwość dzielenia się z ludźmi naszą pasją. Bycie w OSP to też możliwość rozwoju. Bierzemy udział w szkoleniach i kursach. Kolejną ważną przyczyną naszej obecności w straży jest nasz prezes – osoba, która potrafi zrobić coś z niczego i załatwi niemożliwe. Traktuje nas bardzo poważnie, słuchając wszystkich sugestii. Z takim człowiekiem chce się pracować, nawet jeżeli ta praca to czyn społeczny i odbywa w czasie wolnym.
Prezes OSP Łukawiec dh Tomasz Czołacz o żeńskiej drużynie również wyraża się w samych superlatywach i podkreśla, że zawsze marzył o tym, by taka działała pod jego sterami.
– Jestem dumny z tych pań! Zawsze można na nie liczyć, czy to przy pożarze, czy w zawodach, czy podczas innych imprez. Pomagam im, jak mogę.
Kiedy przychodzi informacja z wezwaniem z remizy, jeśli tylko mogą, rzucają wszystko, wskakują w mundury i pędzą na akcję.
– Wszystkie druhny, które mają ukończony kurs podstawowy i aktualne badania, biorą udział w akcjach. Nie ma tu żadnego podziału. Liczy się czas przybycia do strażnicy. Zastęp musi mieć określoną liczbę osób – mówi druhna A. Sopel.
– Na razie staramy się panie trochę oszczędzać, stawiając je częściej na zabezpieczeniu akcji – zapewnia szef jednostki T. Czołacz, którego małżonka w 2016 r. również wstąpiła do straży, uzyskując uprawnienia do wyjazdów do akcji. W tym roku jednostka OSP Łukawiec została włączona do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, więc akcji będzie na pewno więcej.
– Coś czujemy, że każda z nas na jakąś się załapie – śmieje się A. Sopel.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Sikawka w ręku kobiety ... :)