Mimo ambitnej postawy, woli walki i chęci rywal po raz szósty z rzędu okazał się lepszy od Przemyskich Niedźwiadków. Porażkę w Starogardzie Gdańskim należało jednak wliczyć w koszty. Ekipa Daniela Puchalskiego nie wygrała jeszcze w tym roku i o fazie play-off może już zapomnieć. Teraz najważniejszym zadaniem będzie bitwa o uratowanie I-ligowego bytu. Aby tak się stało, trzeba coś wreszcie wygrać…
Jedynym meczem w ciągu kilkunastu ostatnich tygodni, w którym przemyślanie wystąpili w optymalnym składzie był ten w Tychach, na powitanie 2024 r. Meczem, który był jednym z gorszych występów beniaminka w ich I-ligowej przygodzie. W pozostałych zawsze kogoś brakowało. Nie inaczej było w Starogardzie Gdańskim. Do kontuzjowanych Rafała Serwańskiego i Kacpra Majki dołączył tym razem Szymon Janczak. A wobec braku jakichkolwiek ruchów kadrowych w zimowym okienku transferowym, każda absencja znacznie zawęża rotację w składzie. Chyba nie ma w tej lidze drugiego takiego zespołu, w którym byłoby aż tyle kontuzji i urazów…
W spotkaniu z niezwykle wymagającym rywalem, jakim są popularne „Kociewskie Diabły” rotacja zamknęła się w siedmiu graczach. Przez pół godziny zespołem wybijającym rytm gry byli goście. Zostali zmuszeni do zmiany taktyki, grając z jednym typowym playmakerem i szukali rozwiązań, którymi mogliby przechytrzyć rywala. I długo je znajdowali. Częściej byli na prowadzeniu, ale po gospodarzach było widać furę doświadczenia. Nie panikowali, choć często szukali siłowych rozwiązań. Cierpliwie czekali, kiedy naturalne względy (wspomniana bardzo uboga rotacja) dadzą o sobie znać w szeregach przeciwnika. Dały znać w IV kwarcie.
Faworyt w 35. min odskoczył na 88:75 i wydawało się, że wszystko ma już pod kontrolą. Nie tylko obserwatorom się tak wydawało, ale i samym koszykarzom SKS-u. Stracili czujność, wrócili do błędów z pierwszych 20 minut i gdyby mecz potrwał nieco dłużej, to kto wie… Na 37 s przed finałem Niedźwiadki doprowadziły do stanu 90:85 i pędziły w kontrze po kolejne punkty, które wprowadziłyby sporą presję w gospodarskie szeregi. Niestety, pogubił się Michał Chrabota i starogardzianie niewielką przewagę dowieźli do końca tego wyrównanego meczu.
Sędziowali: Krzysztof Tuński (Gdańsk), Marta Malczewska (Szczecin), Mateusz Wiszniewski (Gdynia). Widzów: 1700.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze