Dzięki zaangażowaniu społeczników, ranny kot, o którym pisaliśmy w poprzednim numerze Życia Podkarpackiego, znalazł się lecznicy weterynaryjnej.
O sprawie powiadomili nas mieszkańcy bloków przy ul. Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego na przemyskich Bakończycach. Według ich relacji, kot był ranny. – Nie wiem, może potrącił go samochód, ale na naszym osiedlu często można spotkać lisy i sąsiadka widziała jak tego kota dopadł parę dni wcześniej lis. Wyraźnie widać ranę na tylnej części ciała. To wygląda tak, jakby mu coś z wnętrzności wystawało – opowiada jedna z mieszkanek (dane do wiadomości redakcji).
Nie było wątpliwości, że zwierzęciu potrzebna jest pomoc weterynaryjna. Problem jednak stanowiło jego złapanie. Problem opisaliśmy na łamach Życia Podkarpackiego 19 lipca. W czwartek przed południem kot był już złapany. Zajęły się tym: Agnieszka Narożnowska ze stowarzyszenia Arka oraz społeczniczka Marta Lis.Kot, jak opowiada pani Marta, nie został potrącony przez samochód ani pogryziony przez inne zwierzę. – Ma wypadnięty odbyt. Przyczyną są robaki. Zawiozłyśmy go do gabinetu weterynaryjnego. Tam przeszedł już jedną operację, ale czeka go kolejna, ponieważ okazało się, że ma zatkane drogi moczowe – mówi M. Lis.
Według jej relacji, kot wygląda obecnie dużo gorzej niż na zdjęciu, które opublikowaliśmy w gazecie. Zostało ono wykonane ok. 2 tygodni wcześniej. W tym czasie zwierzę sporo schudło.
Z załatwienia sprawy i nagłośnienia sprawy w gazecie bardzo cieszą się mieszkańcy osiedla. – Siła prasy jest niezawodna, jesteście bardzo potrzebni. Dziękuję redakcji i paniom, które pomogły kotkowi – mówi jedna z kobiet, które interweniowały w tej sprawie.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Dobrze że istnieją jeszcze ludzie o dobrych sercach!
Halo halo chyba komuś się coś pomyliło.