Reklama

„Krzykacze” nie dają za wygraną. Protestują przeciw budowie kompostowni [ZDJĘCIA]

Tym razem pod siedzibą Zakładów Usługowych „Południe” przy ul. Piastowskiej 22 w Przemyślu, czyli tam, gdzie ma powstać instalacja recyklingu organicznego zgromadzili się protestujący mieszkańcy, żądający dokładnej informacji na temat tego przedsięwzięcia, przerwania przygotowania inwestycji i przeprowadzenia konsultacji społecznych.

„Krzykaczy” – jak nazwał ich podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Przemyślu (29 sierpnia br.) jeden z radnych – wspierali trzej inni wybrańcy narodu, czyli: Maciej Kamiński, Andrzej Berestecki (obaj PiS) oraz Janusz Zapotocki (Nasz Przemyśl)[paywall].

– Mimo wyjaśnień na sali obrad podczas sesji nadzwyczajnej, nadal niewiele, a w zasadzie nic, na ten temat nie wiemy. Nie wiedzą przede wszystkim główni zainteresowani, czyli mieszkańcy. Jedynym pozytywem jest fakt przyjęcia stanowiska w tej sprawie przez radnych. A w nim jest zdanie, że należy przerwać przygotowanie tej inwestycji, przeprowadzić konsultacje społeczne, poddać to dokładnej analizie opartej na przeprowadzonych badaniach, a przede wszystkim należy wziąć pod uwagę czynnik społeczny i ich potrzeby. Wszystkie wątpliwości muszą zostać wyjaśnione

Reklama

– powiedział M. Kamiński.

Mają być domki jednorodzinne, będzie kompostownia

– Zebraliśmy ponad tysiąc podpisów. Skierowaliśmy pismo do urzędu miasta. Wciąż nie mamy odpowiedzi. Jesteśmy delikatnie rzecz ujmując, lekceważeni. Bo jak inaczej to nazwać? Nie wierzymy w ani jedno słowo, jakie usłyszeliśmy podczas sesji. Powiedzieć można wszystko. Zakład, który tutaj już funkcjonuje, miał być niezwykle ekologiczny, nowoczesny i tym podobne. Okazuje się, że nie do końca wszystkie procedury z tym związane są prawidłowo przeprowadzane. Niestety, miało aż tak nie śmierdzieć, a śmierdzi. Po prostu. Miało wszystko być hermetyczne, a nie jest. Zapraszamy tych wszystkich wymądrzających się na sesji do nas! Kto w okolicy nie mieszka, nie wie. Kto w okolicy nie mieszka, nie ma prawa wypowiadać się w tej sprawie!

Reklama

– stwierdziła przewodnicząca Zarządu Osiedla nr 14 „Słowackiego” Jolanta Walczak.

– Ten teren objęty jest planem zagospodarowanie przestrzennego „Herburtów 2”. Jest przeznaczony przez miasto na zabudowę domów jednorodzinnych. Dlaczego więc miasto daje zielone światło na rozbudowę zakładu gospodarowania odpadami komunalnymi, który, naszym zdaniem, jest bardzo kontrowersyjny?

– dodała.

– Jesteśmy na nie i nasze zdanie się nie zmieni. Z jednej strony jest asfalciarnia, z drugiej kolejny zakład zajmujący się przetwarzaniem odpadów. Smrodzą nam ze wszystkich stron. Powiem więcej: pójdą za ciosem. Jeśli zrobią jedno, będą chcieli robić inne rzeczy. To jest wielki biznes. Doskonale sobie zdajemy sprawę, że raport środowiskowy, który obecnie jest bublem, zostanie poprawiony. I pewnie dostaną zgodę na budowę tego czegoś. Jeśli nie od prezydenta miasta, to od wojewody. Ale nie będziemy biernie się przyglądać. Zapewniamy

Reklama

– powiedział przewodniczący Zarządu Osiedla nr 13 „Przemysława” Henryk Hawryś.

Pozostanie tylko smród?

– W grę wchodzą jeszcze kwestie bezpieczeństwa, o których się zapomina. A tutaj mieszka wiele rodzin. Droga jest bardzo wąska, nie ma oświetlenia. Pomijając smród, zanieczyszczenia, czy widmo pożaru, jaki może wybuchnąć, tutaj nie ma jak dojechać ciężkimi samochodami. A ruch będzie większy. Nie mamy zaufania ani do władz, ani do zakładu. Doskonale rozumiem te protesty

– stwierdził radny A. Berestecki.

– Proszę nam wskazać zabytkowe miasto w Polsce, w którym w odległości trzech kilometrów od centrum znajduje się śmietnisko. To ewenement na całą Polskę. Moim zdaniem, nie można na tak małym terenie skupiać taką ilość kontrowersyjnych zakładów, które szkodzą i ludziom, i środowisku. Pan prezydent Bakun, zostając prezydentem, powiedział, że chce się wzorować panu prezydencie Ferencu z Rzeszowa. Pan Ferenc pozostawił po sobie bardzo miłe wspomnienia i wiele inwestycji. Po naszym panu prezydencie pozostanie, przepraszam, tylko smród. W Rzeszowie było nie po pomyślenia, aby jakikolwiek urzędnik w niewłaściwy sposób odnosił się do mieszkańca. Niestety, w Przemyślu to norma. A wiem coś o tym, bo jestem częstym petentem magistratu

Reklama

– powiedział jeden z mieszkańców.

Na pytanie, czego oczekują od prezydenta miasta Wojciech Bakuna, usłyszeliśmy:

– Stanięcia za nami. Jak? A to już zostawiamy do zastanowienia się władzom miasta. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że papierologią nic nie zdziałamy. Że możemy sobie pisać do woli, a i tak mają nas gdzieś. Tyle, że chyba nie biorą pod uwagę naszej determinacji. Mamy gotowe scenariusze do znacznie radykalniejszych działań. Nie odpuścimy! I dobrze byłoby, aby ktoś wreszcie w przemyskim magistracie zdał sobie z tego sprawę – podsumował cytowany już jeden z protestujących.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama