Takiego gościa Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu nie miał jeszcze nigdy. Do placówki prowadzonej przez lekarzy weterynarii Andrzeja i Radosława Fedaczyńskich trafił mały... hipopotam!
Jak zwierzę trafiło do Polski, trudno powiedzieć. Hipopotamy są pod ścisłą ochroną, więc ktoś, kto przywiózł go do naszego kraju, popełnił przestępstwo. Młodego hipopotama znaleziono nad Sanem. – Przyznaję, że pierwszy raz z czymś takim się spotkałem. Mieliśmy już niedźwiedzia, węże, orły, małpki, ale żywego małego hipopotama jeszcze nigdy. Zastanawiamy się, kto był tak kompletnie nieodpowiedzialny, że przemycił go przez granicę – powiedział nam lek. wet. Radosław Fedaczyński.
Osoba, która znalazła małego hipopotama nad brzegiem Sanu i przetransportowała go do lecznicy, była pewna, że to mała świnia. – Prawdą jest, że małe osobniki obu gatunków niewiele się od siebie różnią. Ktoś, kto się na tym zna, rozpoznałby hipopotama choćby po już kształtującym się beczkowatym tułowiu i znacznych rozmiarów głowie. Być może jednak brak owłosienia i krótkie nogi, charakterystyczne we wczesnym stadium rozwoju obu gatunków, zmyliły. Bardzo dobrze się stało, że trafił do nas, bo jego los byłby przesądzony – stwierdził R. Fedaczyński.
Jak wspomniał lek. wet. R. Fedaczyński, hipopotamy mają bardzo charakterystyczny wygląd. Pod względem wielkości dorównują nosorożcom, ustępując jedynie słoniom. To jednak dotyczy dorosłych osobników. Hipopotamy są jednymi z najbardziej niebezpiecznych i agresywnych ssaków.
– Na szczęście trafił do nas w dobrym stanie. To młody hipopotam nilowy. Nie wiedzieliśmy do końca, jak się z nim obchodzić. Trochę popytaliśmy i pierwszą rzecz, jaką musieliśmy mu zapewnić, był dostęp do wody. Przeznaczyliśmy na to naszą lecznicową wannę do kąpieli psów. Nazwaliśmy go Hipcio. Musi mieć zapewnione także ciepło i – oczywiście w miarę możliwości – błotne kąpiele. Zadzwoniliśmy już do Arłamowa, do tamtejszego SPA, czy nie mieliby trochę borowiny. Skontaktowaliśmy się również z ośrodkiem w Horyńcu-Zdroju, który bierze borowinę z Podemszczyzny. Chcielibyśmy, aby poczuł się jak w Nilu. Trzeba wiedzieć, że hipopotamy za dnia przez większość czasu wylegują się w wodzie lub błocie, do czego są znakomicie przystosowane. Duża warstwa podskórnego tłuszczu zapewnia im znakomitą pływalność. Przebywanie w wodzie służy im także do regulacji temperatury ciała i chroni skórę przed wysychaniem. Musimy mu zabezpieczyć sporych rozmiarów wybieg, bo hipopotamy wychodzą z wody o zmierzchu lub nocą i podróżują w głąb lądu, czasami nawet do ośmiu kilometrów, aby zjeść krótką trawę. Oczywiście nie będzie u nas długo, bo nie mamy warunków, aby go zbyt długo trzymać. Wymaga specjalistycznej opieki – zapewnił R. Fedaczyński.
Jak już wspomnieliśmy, zupełnie nieodpowiedzialna osoba, która najprawdopodobniej wyrzuciła małego hipopotama w okolicach Sanu w Przemyślu, na wysokości Galerii Sanowa, może mieć poważne kłopoty. Sprawą zajęła się już przemyska policja, która wszczęła śledztwo. Wrócimy do niej w kolejnym wydaniu tygodnika.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Gdyby foto moto lepiej zrobić na pewno byłby to hit dnia.
pewnie że jaja sobie robią, zobaczycie jutro albo w kolejnym wydaniu ŻP
Szkoda że photo to kiepski fotomontaż. Widać nawet że fotka jest stara :P Ale pomysł dobry
No jak to skąd! Z Sanu wyszedł! :D w naszym Sanie można wszystko znaleźć :)
O rany jaką długą rękę ma ten młody Fedaczyński!
Lipa, zdjęcie widać, ze jest przerobione, a w szczególności na palcach widać, takie czarne tło przeciemnione.#Prima_AprlilisPeace Yo!
02 kwietnia , artykuł zostanie usunięty i skończy się " hipopotamizowanie".
dałam się nabrać :-)))).i jaka wzruszona byłam...dziękuję autorom dowcipu za wieczorny uśmiech :-)
Niestety widać, że to photo przeróbka - palce dr Fedaczyńskiego można było lepiej obrobić. No ale w wydaniu papierowym już nie do końca wszystko widać dokładnie i pewnie niektórzy się nabrali. No ale żeby hipopotam do małej świni?!
Dziękujemy za wspólną Prima Aprilisową zabawę lek. Fedaczyńskiemu i wszystkim Czytelnikom :)
W Przemyślu jest kałuża a z kałuży się wynurza , hipopotam powiadacie ? Nie , to tata po wypłacie .
Prima Aprilis :D
Gdyby foto moto lepiej zrobić na pewno byłby to hit dnia.
pewnie że jaja sobie robią, zobaczycie jutro albo w kolejnym wydaniu ŻP