Cmentarz główny przy ulicy Słowackiego. Kwatera 33., rząd 6., grób 21. Niewielki, murowany nagrobek nadgryziony zębem czasu, z krzyżem i figurką Chrystusa. Spatynowana tabliczka odlana z białego metalu informuje, że tu spoczywa Teofila Kic. urodzona w 1887 roku, zmarła w 1960. Imię, nazwisko, daty i tylko tyle.
Przemyśl, 1942 rok
W listopadzie w getcie rozeszła się wieść o szykowanej przez Niemców akcji, w czasie, której Żydzi będą wywożeni do obozów zagłady. Wybuchła panika i ludzie próbowali się ratować w różny sposób. Maria Pfeffer miała wtedy dwanaście lat. W swojej książce „Przeżyć… i co dalej?” wspominała:
„Poszłyśmy na Kamienny Most, gdzie znajdował się posterunek policji granatowej. Mamusia weszła do środka, poprosiła, żeby nas ktoś wyprowadził za mury, obiecując za to sporą, jak na owe czasy, sumę tysiąca złotych. (...) Jeden z nich zgodził się nas wyprowadzić. Schował pieniądze do kieszeni, chwycił mamusię pod ramię, wziął mnie za rękę i tak wyszliśmy za bramę getta. Na widok jakiegoś gestapowca przystanął spokojnie, zasalutował „heil” i poszedł z nami aż na Rynek. Tam szepnął tylko „Proszę się spieszyć, bo zbliża się godzina policyjna”, a potem zniknął w ciemnościach. Zgodnie z umową poszłyśmy do panny Fili (Teofili Kic – przyp. JS). Mieszkała niedaleko Zamku (na ulicy Matejki 10 – przyp. JS.)
ReklamaCzęść parteru tego domu zajmowała jej siostra ze swoją rodziną. Ktoś z nich podpisał volkslistę. Bardzo się bałyśmy, że na nas ktoś doniesie, więc kiedy panna Fila wychodziła z domu, musiałyśmy z mamusią leżeć nieruchomo w łóżku, żeby żaden hałas nas nie zdradził. (...) Pewnego dnia panna Fila zawiadomiła nas, że musimy się ukryć w piwnicy. Za żadne skarby nie chciałam iść do żadnej piwnicy. Widocznie bardziej bałam się szczurów niż śmierci. (...) Przez cały czas panna Fila kontaktowała się z moim ojcem w getcie. W ten sposób narażała swoje życie, bo wszelkie prywatne kontakty z Żydami okupant karał śmiercią. Była niezwykłym człowiekiem. Odważnym i dobrym. Wiedziałyśmy, że nie możemy u niej zostać dłużej, ponieważ dla nas wszystkich było to zbyt niebezpieczne”.
Reklama
Po przeszło miesięcznym pobycie u Teofili Kic Maria z mamą pojechały do Lwowa, gdzie przez kilka tygodni ukrywały się w kolejnych załatwionych za pieniądze mieszkaniach. Po niedługim czasie dołączył do nich ojciec, któremu jakimś cudem udało się wydostać z getta. Ciężko chory na gruźlicę zmarł w maju 1943 roku. Rok później matka Marii wyszła za mąż za Daniela Orwida i Maria przyjęła jego nazwisko.
Medal
W grudniu 2008 roku Instytut Yad Vashem, na wniosek Marii Orwid*, pośmiertnie uhonorował Teofilę Kic medalem „Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata”, który od 1963 roku jest przyznawany przez jerozolimski instytut osobom niosącym pomoc Żydom w czasie II wojny światowej. Na rewersie medalu jest w inskrypcja po francusku: „Wdzięczny naród żydowski” oraz francuskie tłumaczenie zdania: „Ktokolwiek ratuje jedno życie –- ratuje cały świat”. Na brzegu medalu znajduje się godło państwowe Izraela i napis: „Państwo Izrael” w języku angielskim i hebrajskim. Do stycznia 2022 roku tym zaszczytnym odznaczeniem uhonorowano 7 232 Polaków.
Tropem Teofilii Kic
W maju tego roku ukazała się książka „Krakowianki. Twarze polskiej herstorii”. Autorka Alicja Zioło, krakowska przewodniczka i badaczka herstorii, przygotowała wnikliwe obrazy życia bohaterek, kobiet z Krakowa, które odnosiły sukcesy, przełamywały bariery, studiowały, walczyły o swoje prawa, zmieniły bieg historii Polski. Wśród bohaterek znalazła się Maria Orwid. Autorka, zbierając informacje o niej, natknęła się na przemyski epizod i zainteresowała się postacią Teofili. W sierpniu przyjechała do Przemyśla i przy pomocy Ewy Domagalskiej odnalazła dom, w którym Maria z matką ukrywały się oraz miejsce spoczynku Teofilii Kic. Widząc skromny nagrobek, skontaktowała się ze współpracownikami i uczniami Marii Orwid, którzy zadeklarowali pomoc w wykonaniu tabliczki informującej o zasługach Teofili i umieszczeniu jej na nagrobku.
Pamiętam Filę
Kilka lat temu pan Ryszard Kaznowski próbował zainteresować mnie sprawą Żydów ukrywanych w czasie wojny w domu, w którym mieszkał. Wtedy, zajęty czymś innym, nie podjąłem tematu. W ubiegłym tygodniu podczas spotkania w muzeum, zorganizowanym przez historyczkę Katarzynę Kostecką, która również zainteresowała się postacią Teofili, poznałem panią Barbarę Kaznowską (żonę Ryszarda).
– Dobrze pamiętam ciocię Filę, bo tak ją nazywaliśmy. Jestem wnuczką Pauliny Kic, która była siostrą Teofili i mieszkałam przy Matejki dziesięć – opowiada pani Barbara. – Pamiętam Teofilę, jako szczupłą, wysoką kobietę. Jej narzeczony zginął w trzydziestym dziewiątym roku i później nie wyszła za mąż. Byłam nastoletnią dziewczynką, kiedy Fila zmarła i dopiero później dowiedziałam się o tym, że ukrywała Żydówki. W tamtych czasach o tych sprawach raczej się nie mówiło – kończy pani Barbara i obiecuje odnaleźć zdjęcie Teofili.
Niezakończona sprawa
Dobrze, że Alicja Zioło „odgrzebała” tę historię. Dobrze, że włączyli się krakowscy przyjaciele Marii Orwid. Natomiast jest problem z grobem Teofili, który od czterdziestu lat nie jest opłacany i wymaga niewielkiego remontu. Może to jest rolą miasta, które powinno zadbać, by miejsce spoczynku przemyślanki wyróżnionej zaszczytnym odznaczeniem wyglądało godnie i nie zostało zlikwidowane z powodu braku opłat.
Jacek Szwic
*Maria Orwid urodziła się w1930 roku w Przemyślu. Zmarła w 2009 r. w Krakowie. Profesor psychiatrii, pionier psychiatrii rodziny i terapii rodzinnej w Polsce, uczennica Antoniego Kępińskiego. Twórczyni pierwszej w Polsce Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Krakowie, którą kierowała przez wiele lat. Była współtwórcą modelu pracy multiprofesjonalnych zespołów w psychiatrii, współautorką pierwszych prac o psychicznych skutkach wojennych przeżyć obozowych, inicjatorką projektu terapeutycznego dla Dzieci Holocaustu i Drugiego Pokolenia. Autorka licznych prac naukowych i książki „"Przeżyć i co dalej?”". Wychowała liczne grono uczniów –- naukowców, psychiatrów, psychoterapeutów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze