Sąd Okręgowy w Przemyślu, który miał rozpatrzyć sprawę Mirosława K., byłego marszałka województwa podkarpackiego oraz kilku innych oskarżonych nie chce tego robić. O tym, co dalej zadecyduje Sąd Najwyższy.
Mirosławowi K. postawiono łącznie 16 zarzutów. Większość z nich dotyczy przestępstw urzędniczych, czyli płatnej protekcji oraz [paywall] korupcji, jeden gwałtu i molestowania seksualnego. Przeszło 2-letnie śledztwo prowadziła Prokuratura Apelacyjna w Lublinie, która sporządzony w kwietniu br. akt oskarżenia przeciwko byłemu już marszałkowi przesłała do Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Ten uznał, że nie jest odpowiedni do rozpoznania sprawy i blisko 50 tomów akt przekazał do Sądu Okręgowego w Przemyślu. Pomimo upływu czasu nie doszło do wyznaczenia terminu rozprawy. W ub. tygodniu tutejsza Temida wystąpiła do Sądu Najwyższego w Warszawie o rozważenie możliwości przekazania sprawy innemu sądowi. Powód? Miejscowi sędziowie stwierdzili, że z racji wykonywanych zawodów niektórzy z łącznie 9 oskarżonych mieli z nimi kontakt, np. na uroczystościach państwowych, konferencjach, itp. Mirosław K. od początku nie przyznaje się do winy i kwestionuje zasadność postawionych mu zarzutów. Po wybuchu afery zawiesił swoje członkostwo w Polskim Stronnictwie Ludowym.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze