IV Jarosławskie Dni Sztuki to wakacyjna impreza cykliczna, która w tym roku, ze względu na termin, stanowiła preludium najważniejszego kulturalnego wydarzenia w roku – Jarmarku Jarosławskiego. Mieszkańcy miasta przez prawie tydzień, mogli korzystać z wieczornych atrakcji, które zaoferował Jarosławski Ośrodek Kultury i Sztuki.
Niewątpliwie najmocniejszą stroną całego cyklu jest to, że prawie wszystkie wydarzenia artystyczne odbywają się na zewnątrz. Instytucja, wprost wychodzi z ofertą do mieszkańców miasta, którym, sądząc po zainteresowaniu, bardzo się to podoba.
Wielu z nich twierdzi, że na pokaz multimedialny czy koncert w parku[paywall] trafili zupełnie przypadkiem, będąc na spacerze lub wracając z pracy. Przyciągnęła ich muzyka albo liczna publiczność.
Okazuje się, że mimo iż Jarosławskie Dni Sztuki organizowane są już czwarty raz, jarosławianie z cyklicznych, wakacyjnych imprez miejskich kojarzą wyłącznie Dni Jarosławia oraz Jarmark Jarosławski, a tylko tego lata w mieście odbyło się kilka innych.
Codziennie wieczorem na murach Bramy Krakowskiej wyświetlano prezentacje multimedialne o różnej tematyce. Były to przede wszystkim serie fotografii oraz krótkie filmy i wypowiedzi – głównie artystów związanych z jarosławskimi instytucjami kulturalnymi.
To wyjście kultury wysokiej na ulice miasta miało zachęcić jarosławian do odwiedzenia wystaw oferowanych w galeriach JOKiS, nie tylko w Dni Sztuki, a przez cały rok.
– Nic nie słyszałam o takim wydarzeniu. Wyszłam na spacer z psem –mówi kobieta, która natknęła się na prezentację JOKiS w czwartek, pierwszego dnia imprezy.
– Teraz wiem, żeby przychodzić tutaj codziennie, te fotografie wyglądają bardzo klimatycznie na starych murach Bramy Krakowskiej – dodaje”. Inni zebrani również są zadowoleni, bo „coś się dzieje”.
–Przede wszystkim chodzi o to, żeby przekazać dalej potencjał miasta - komentuje młody mężczyzna, który przyjechał do rodzinnego Jarosławia z zagranicy, gdzie na co dzień pracuje.
– Dzieje się dużo, ale korzystają z tego tylko nieliczni. Więcej dobrego PR i wyszukiwania ludzi z potencjałem, bo jest tu takich bardzo dużo. Myślę, że są nawet tacy, którzy są znani w Polsce, a nawet za granicą, tylko nie w rodzinnym mieście. Ich wystąpienia mogłyby być strzałem w dziesiątkę! - sugeruje.
Ze słów napotkanych mieszkańców wynika, że najsłabszym punktem organizacyjnym Jarosławskich Dni Sztuki jest wciąż nieskuteczna reklama. Być może starannie dobrani i zaproszeni artyści oraz ludzie sztuki zaangażowani do takiego projektu, mogliby pomóc w dotarciu do jeszcze większego grona, nie tylko mieszkańców miasta, ale także turystów.
Wydarzeniem, które najbardziej spodobało się jarosławianom, było sobotnie silent disco – impreza taneczna na wydzielonej części Rynku, której uczestnicy muzykę słyszeli wyłącznie w słuchawkach. Poza tym, że to pierwsza tego typu dyskoteka w mieście, a jej formuła jest dość nietypowa, to jeszcze okazała się być świetnym rozwiązaniem dla mieszkańców Rynku, którzy często skarżą się na hałas podczas imprez masowych.
Z okazji wydarzenia odbyły się koncerty, występy teatralne, a nawet warsztaty rękodzieła. Jarosławianie doceniają fakt, że wszystkie atrakcje były ogólnodostępne i darmowe i mogły z nich korzystać osoby w każdym wieku, nawet dzieci.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze