Udało się namówić na krótką rozmowę Mariusza Gibałę, producenta i pomysłodawcę tego wydarzenia.
Kiedy półtora roku temu mówiłeś, że planujesz duży koncert z muzyką Floydów, słuchałem trochę z niedowierzaniem. Wreszcie dopiąłeś swego. Co cię podkusiło, żeby porywać się na tak duże przedsięwzięcie?
– Sam nie wiem. Kilka lat temu podczas koncertu Fisha na Rynku spotkałem się z Andrzejem Łakomym, założycielem grupy Another Pink Floyd. On wtedy powiedział, że też chciałby tu zagrać duży koncert. Zaczęliśmy się zastanawiać[paywall], kiedy byłby najlepszy moment, a akurat w tym roku przypada czterdziesta rocznica wydania płyty The Wall, więc to dobry czas na przypomnienie legendy Pink Floyd.
– Another Pink Floyd powstał w Skawinie przed jedenastu laty. Najpierw grali w garażu, były jam session poświęcone muzyce Floydów, zespół pączkował, aż któregoś dnia postanowili zagrać cały koncert. Teraz grają utwory Floydów licencyjnie, na co mają błogosławieństwo federacji z Londynu, ale muszę zaznaczyć, że utwory te nie są kopiami, bo Another Pink Floyd nie jest kopią Pink Floyd. Oni tylko grają i bawią się tą muzyką razem z fanami, których – jak widać – nie brakuje. Zespół liczy dziewięć osób, ale podczas kolejnych koncertów występują też lokalni wykonawcy. W przypadku Przemyśla słynny dziecięcy song wykrzyczany w utworze The Wall wykona chór Vox Juventum, prowadzony przez Piotra Szelążka. Zwykle koncerty zaczynają się od kilku taktów hejnału amerykańskiego weterana, a w Przemyślu zaczniemy przemyskim hejnałem. To taki gest, nawiązanie do tradycji, a jednocześnie ukłon w stronę miasta.
Pamiętamy, że podczas wykonania kultowego utworu The Wall dużą rolę odegrała scenografia, a jak będzie w Przemyślu?
– Tak jak w oryginale, tutaj też będzie legendarna ściana z kilku ton styropianu, ustawiona przed sceną. Chcemy, żeby publiczność też brała udział, więc w czasie koncertu ludzie będą sobie podawać bloki, z których powstanie ściana. Na Rynku będzie też wysoka wieża ze światłami, które w tym spektaklu grają ważną rolę, gdyż w tej muzyce bardzo ważna jest oprawa. Dlatego będą lasery, efekty pirotechniczne, trzypoziomowa scena, kurtyny świetlne, nieduże fajerwerki i specjalna aranżacja z kultową ścianą. Jeszcze ciekawostka. Podczas koncertu nie korzystamy z miejskiego prądu. Przyjeżdżamy z własnymi agregatami, gdyż przy takiej liczbie sprzętu potrzebna nam moc mogłaby spowodować nadmierne obciążenie sieci miejskiej.
Ostatnie pytanie o finanse, bo przecież to naprawdę kosztowna impreza?
– Naszym założeniem było, że albo zdobędziemy środki finansowe potrzebne do realizacji koncertu z dużym rozmachem, albo go nie robimy. Żadnych oszczędności kosztem jakości koncertu. Głównym sponsorem jest nasz przyjaciel hrabia Wiesław Żółtowski, kanclerz Loży Business Center Club z Chicago, właściciel dużej firmy produkującej chemię łazienkową i kuchenną. Co ciekawe, nie ma on żadnych związków z Przemyślem. Bardzo dużo pomogło nam miasto, udostępniając swoje służby, bez których organizacja tak dużej imprezy masowej nie byłaby możliwa. Pozyskaliśmy też trochę lokalnych sponsorów, na przykład firma Greinplast udostępniła nam styropian, z którego zbudowana będzie tytułowa ściana.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ten koncert to byl jeden wielki dramat. Muza nie na przemyskie warunki. Ludzie stali zeby stac, i czekali... czekali... czekali... zeby wyjsc.Koncert Lady Pank proponuje zorganizowac na rynku - ale nie, on sie nie uda, bo obecnego włodarza na ten koncert nie stać!
Koncert mógł się podobać tylko tym, którzy nie kochają Pink Floyd. Muzycznie słabo. Tylko basista i klawiszowiec w miarę radzili sobie. Wizualnie również słabiutko. Dobrze, że ekipa na codzień pracuje w korporacji. Z muzyki nie wykarmi rodziny. Nadmuchano balon ponad miarę. Pompa przy podpisaniu umowy z prezydentem i zamkiem. Żałosny spektakl. Jak ktoś pragnie zarobić pieniądze z filmowania, to polecam wesela, komunie, urodziny.
Ten koncert to byl jeden wielki dramat. Muza nie na przemyskie warunki. Ludzie stali zeby stac, i czekali... czekali... czekali... zeby wyjsc.Koncert Lady Pank proponuje zorganizowac na rynku - ale nie, on sie nie uda, bo obecnego włodarza na ten koncert nie stać!
Koncert mógł się podobać tylko tym, którzy nie kochają Pink Floyd. Muzycznie słabo. Tylko basista i klawiszowiec w miarę radzili sobie. Wizualnie również słabiutko. Dobrze, że ekipa na codzień pracuje w korporacji. Z muzyki nie wykarmi rodziny. Nadmuchano balon ponad miarę. Pompa przy podpisaniu umowy z prezydentem i zamkiem. Żałosny spektakl. Jak ktoś pragnie zarobić pieniądze z filmowania, to polecam wesela, komunie, urodziny.
Mówisz o kamerzyście weselnym?