Reklama

Lubaczowski szpital nadal w impasie. Mimo upływu 3 miesięcy nie udało się uzupełnić kadry

Od sierpnia br. lubaczowski szpital zmaga się z problemami kadrowymi, które wymusiły konieczność zawieszenia pracy dwóch oddziałów – ginekologiczno-położniczego i neonatologii oraz poradni „K”. Mimo usilnych prób poszukiwania wyjścia z sytuacji, dyrekcja do tej pory nie znalazła lekarzy chętnych do związania się z placówką. 31 października kolejny raz poinformowano o przedłużeniu zawieszenia pracy wspomnianych jednostek. Taki stan trwać ma na razie do końca listopada.

W obliczu braków kadrowych (wynikających m.in. z rezygnacji ze stanowiska dotychczasowego kierownika oddziału ginekologiczno-położniczego) dyrekcja szpitala stanęła przed koniecznością zawieszenia pracy porodówki i oddziału neonatologicznego oraz poradni „K”. Fakt ten wywołał niepokój wśród pacjentek. „Zamknąć oddział, kiedy najbliższy szpital jest oddalony o około 50 km? Co mają teraz zrobić kobiety w ciąży, które są zapisane do lekarzy, zaczynać leczenie od nowa gdzie indziej?” – to tylko niektóre komentarze, jakie pojawiły się w sieci.

Początkowo wydawało się, że uda się sprawnie zaradzić sytuacji. Ruszyły poszukiwania brakującego personelu chętnego do udzielania świadczeń zdrowotnych w oddziale ginekologiczno-położniczym, neonatologicznym i w poradni „K” przy SP ZOZ w Lubaczowie, bo braki kadrowe nie dotyczyły wyłącznie wakatu na stanowisku kierownika.

Reklama

Niestety jak dotąd nie przyniosły one rezultatu. W związku z nieskutecznością podjętych starań, mających na celu skompletowanie kadry lekarskiej, szpital kolejny raz zmuszony był wydać komunikat o przedłużeniu zawieszenia oddziału wymienionych wcześniej szpitalnych jednostek. Tym razem do końca listopada (poprzednio przedłużano ten okres do 31 października).

Wojewoda zaoferowała pomoc

W pomoc placówce zaangażowała się wojewoda podkarpacki, ale jej możliwości też są ograniczone. Władze województwa od początku są informowane o sytuacji w szpitalu i monitorują ją. Na jednym spotkań z udziałem dyrekcji szpitala, wojewody Teresy Kubas-Hul i konsultant ds. ginekologii i położnictwa prof. dr hab. n. med. Doroty Darmochwał-Kolarz, ostatnia z wymienionych zadeklarowała pomoc w poszukiwaniach lekarzy. Informacje o poszukiwaniach kierownika oddziału ginekologiczno-położniczego i lekarzy chętnych do pracy na nim zostały rozesłane do wszystkich oddziałów ginekologiczno-położniczych województwa podkarpackiego. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Lubaczowie prowadzi je też na własną rękę. Na razie wysiłki te nie przyniosły skutku.

Reklama

– Ogłaszaliśmy już dwa konkursy. Niestety nikt się nie zgłosił. Zamieściliśmy też ogłoszenie na ogólnopolskim portalu dla lekarzy i uruchomiliśmy mnóstwo kontaktów własnych. Wykorzystaliśmy wszelkie możliwe środki. Jednak lekarzy specjalności ginekologicznej jest za mało. Większość oddziałów szpitalnych ma obecnie problemy z zapewnieniem dyżurów[paywall] lekarskich, nawet te w większych miastach, jak Rzeszów czy Krosno, a w szpitalach powiatowych te problemy są naprawdę potężne – mówi dyrektor SP ZOZ w Lubaczowie Piotr Cencora.

Problemem odległość Lubaczowa od większych ośrodków

Żeby oddział ginekologiczno-położniczy mógł wznowić normalne funkcjonowanie, potrzebny jest nie tylko kierownik.

Reklama

– Do tej pory pracowało u nas około 9 lekarzy – 3-osobowy zespół podstawowy złożony z lekarzy z Lubaczowa uzupełniali ci pracujący w trybie dojazdowym. Obecnie jest w dyspozycji 3 – 4 specjalistów, a to za mało, by ruszyć. Sprawą najważniejszą wydaje się znalezienie kierownika, który zechce wziąć odpowiedzialność za funkcjonowanie całego oddziału – słyszymy.

Znaczenie ma w tym przypadku odległość Lubaczowa od większych ośrodków miejskich. Nikt nie chce rezygnować z dotychczasowego, ustabilizowanego już życia zawodowego i rodzinnego, by przenieść się do Lubaczowa. A to wydaje się koniecznością.

Reklama

– Być może kolejne rozmowy, na jakie jesteśmy umówieni, przyniosą jakieś rozwiązanie – dodaje P. Cencora.

Póki co pacjentki z terenu powiatu lubaczowskiego zdane są na najbliższe szpitale w: Jarosławiu, Przemyślu czy w Tomaszowie Lubelskim bądź Przeworsku, jak i w Rzeszowie czy Łańcucie.

Przyszłość porodówki a ministerialne plany

W pierwszym półroczu 2024 roku w lubaczowskim szpitalu na świat przyszło 136 maluchów, co daje średnią wynoszącą około 23 porody miesięcznie. Jak te liczby mają się do planów ministerialnych odnośnie reformy sieci szpitali, zakładającej m.in. likwidację części porodówek? W pierwszej wersji mówiono o tym, że należałoby się zastanowić nad sensem istnienia takich oddziałów, gdzie jest mniej niż 400 porodów rocznie. Jednak nastąpiła korekta tego planu i dodano kryterium geograficzne, a więc zapis dotyczący dostępności terytorialnej. Liczyć się ma więc także czas dojazdu do placówki szpitalnej. Również od niego ma być uzależnione być albo nie być poszczególnych porodówek. Dla tej w Lubaczowie mogłoby być to szansą, bo przeskoczyć rocznej liczby porodów się raczej nie uda. – Liczymy, że z racji naszego położenia przy sporządzaniu sieci szpitali z oddziałami ginekologiczno-położniczymi decydenci uwzględnią porodówkę w Lubaczowie i że będzie dofinansowywana z NFZ. Mamy deklarację od pani wojewody, że dołoży wszelkich starań, by ocalała – podsumowuje dyrektor lubaczowskiego szpitala.

Reklama

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/11/2024 13:06
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama