Reklama

Miało być lepiej, jest coraz gorzej. Przemyskie Niedźwiadki muszą liczyć na cud? [ZDJĘCIA]

Jeżeli największy aplauz widowni w bardzo ważnym dla zespołu meczu wzbudza postawa 16-letniego Bruna Chalickiego w samej końcówce, kiedy wszystko już było jasne, to nie wiadomo czy nie jest już za późno, aby bić na alarm. Jeżeli w bardzo ważnym dla zespołu meczu – oprócz sygnalizowanych już wielokrotnie niedostatków w umiejętnościach – brakuje także ambicji, determinacji, wiary i sportowej złości, to nie wiadomo czy nie jest już za późno, aby bić na alarm. Za fatalną postawę w spotkaniu z AZS Politechniką Opole Przemyskie Niedźwiadki powinny jak najszybciej przeprosić kibiców, którzy wciąż szczelnie wypełniają halę POSiR, u których wciąż mają wielki kredyt zaufania.

Po porażce w środku tygodnia w Radomiu z Hydro Truckiem, sztab szkoleniowy Przemyskich Niedźwiadków zdecydował, że nie będzie żadnych zmian personalnych wśród „stranieri”. Przemyślanie mają ich obecnie dwóch – Carrena Wilsona jr i Ediego Sinadinovicia, który wrócił do pełnej sprawności po wielotygodniowej kontuzji. Można więc sobie wybrać, jest z kogo, w przeciwieństwie do rodzimego składu, bo tu pole manewru jest ograniczone do minimum. Do składu powrócił Maciej Puchalski, a trener Daniel Puchalski – podobnie jak w Radomiu – zdecydował, że na ławce w dresie usiądzie CJ Wilson. Roszada miała pomóc w lepszej defensywie… Nie pomogła w Radomiu, nie pomogła i u siebie. Bo jej po prostu nie było.

Nie ma zespołu

Nie wiadomo, czy obecność CJ Wilsona cokolwiek by zmieniła na parkiecie. Bo pozostali gracze kompletnie nie tworzyli zespołu. To dla nich była abstrakcja. Brak jakiegokolwiek balansu między obroną i atakiem, pomysłu na jego prowadzenie, więc wcale dziwić nie mogły arcydziwne próby w ofensywie, notoryczne przegrywanie pojedynków indywidualnych w defensywie, całe naręcze nieporozumień bardzo szybko sprawiły, że na ławce AZS Politechniki Opole zrobiła się sielanka. Jednej dłoni wystarczy, aby policzyć, kiedy trener Robert Skibniewski nerwowo zareagował. Bo przewaga jego zespołu w każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła była aż nadto widoczna. To była różnica klasy.

Reklama

Poddali się po kwadransie

Po kwadransie gry gospodarze, którzy przecież walczą o życie, poddali mecz. Owszem, ustępowali umiejętnościami, ograniem, cwaniactwem i taktyką. Ale ustępowali – i to bolało najbardziej, kiedy pomyśli się, że przecież walczą o życie – chęciami, zaangażowaniem, ambicją, agresją i sportową złością. Z wyjątkiem Maxa Egnera, który w I połowie w zasadzie w pojedynkę podjął z rywalami walkę wręcz, pozostali snuli się po parkiecie, nie mając zbyt wielu argumentów na przeciwstawienie się faworyzowanym opolanom.

 

Reklama

Niedźwiadki Chemart Przemyśl – AZS Politechnika Opole 69:89 (18:24, 18:19, 12:28, 19:18)

 

  • Punkty: M. Egner 16 (3x3; 11 zb), Sz. Janczak 11 (2x3), S. Rompa 11, B. Chalicki 7 (1x3), M. Chrabota 6, M. Puchalski 6 (1x3), E. Sinadinović 5 (1x3; 12 as.), M. Mboya Kotieno 4, W. Majka 3, R. Serwański 0, Ł. Uberna 0 (N); D. Rutkowski 22 (2x3), K. Białachowski 15, K. Reid 14, M. Jodłowski 12, A. Kaczmarzyk 10 (3x3), J. Kobel 6, M. Lis 4, N. Maciejak 3 (1x3), J. Wójcicki 1, F. Salkiewicz 0 (AZS).

Sędziowali: Adrian Szczotka (Lublin), Michał Pogon i Mateusz Foltyn (obaj z Krakowa). Widzów: 700.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/02/2024 09:17
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama