Dobiegła końca XXII edycja Międzynarodowego Przemyskiego Festiwalu „Salezjańskie Lato”, największej cyklicznej imprezy muzycznej w mieście. Z dr. hab. Tomaszem Ślusarczykiem, dyrektorem artystycznym festiwalu, rozmawiamy o organizacji tego przedsięwzięcia.
W mieście mówi się o tym, że Tomasz Ślusarczyk zwykle na koncertach festiwalowych gra na trąbce historycznej i dyryguje, a w tym roku zaśpiewał partię solową?
– Tak (śmiech – przyp.). Po raz pierwszy od czterdziestu lat. Ostatni raz śpiewałem w szkole muzycznej w chórze u pani profesor Popowskiej i profesora Jana Niemca. To, że teraz zaśpiewałem, było czystym przypadkiem. Na prośbę moich przyjaciół z zespołu „Cracow singers”, którzy wpadli na ten pomysł godzinę przed koncertem, zaśpiewałem trysagion (hymn) Jana Kalendy z siedemnastego wieku.
To taka wisienka na torcie, bo już od dwudziestu lat jesteś spiritus mowens festiwalu, pełniąc rolę dyrektora artystycznego. Opowiedz, na czym polega twoja rola?
– Zacznę od tego, że praca nad kolejną, przyszłoroczną edycją zaczyna się już kilka dni po ostatnim koncercie i trwa prawie rok. Zajmuję się przygotowaniem scenariusza od strony merytorycznej i programowej. Znam przemyskie kościoły, ich warunki akustyczne i tak dobieram repertuar, żeby w zależności od miejsca brzmienie muzyki było najlepsze. Wspólnie z dwoma współpracownikami[paywall]: Danielem Preisnerem i Arturem Szczerbininem, również pochodzącymi z Przemyśla, układam warstwę programową festiwalu. Ponieważ zbliża się okrągły jubileusz festiwalu, powoli wprowadzam moich młodych kolegów, żeby w przyszłości to oni zajęli się tylko sprawami merytorycznymi i programowymi.
W tym roku całą logistykę związaną z pobytem artystów przejął na siebie ksiądz Zenon Latawiec, salezjanin, wieloletni dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych Towarzystwa Salezjańskiego w Oświęcimiu. Natomiast pozostałe sprawy organizacyjne i techniczne, jak nagłośnienie czy świetną oprawę koncertów, zabezpieczyło Przemyskie Centrum Kultury i Nauki „Zamek”, którego nieoceniona pani dyrektor Renata Nowakowska jest od początku współtwórcą, koordynatorem i współfinansującym tego festiwalu. Tu muszę przyznać, że bardzo mi brakuje zmarłego trzy lata temu Adama Erda, mojego przyjaciela, który był bardzo zaangażowany i wiele pomagał przy organizacji kolejnych edycji.
Poproszę o krótkie podsumowanie tegorocznej edycji.
– Podczas dwudziestej drugiej edycji „Salezjańskiego lata” było trzynaście koncertów, które odbywały się w kościele oo. Salezjanów, kościele oo. Karmelitów, w opactwie PP. Benedyktynek, Archikatedralnym Soborze świętego Jana Chrzciciela oraz na Zamku Kazimierzowskim i wystąpiło w nich stu dwudziestu wykonawców.
Bardzo cieszę się, że mógł wystąpić ukraiński kwintet „Kyiv Brass” z kijowskiego konserwatorium, którego koncert ze względu na zaangażowanie muzyków w pomoc walczącym na wojnie stał do końca pod znakiem zapytania. Oni byli wręcz wzruszeni przyjazdem do Przemyśla, traktując udział w festiwalu jako duchowe wsparcie. Kiedy na końcu zagrali pieśń „Boże jedyny”, wszyscy w kościele wstali, dając dowód duchowej łączności z Ukrainą.
Między innymi takie też było przesłanie tegorocznej edycji?
– Hasłem wiodącym tegorocznego festiwalu było „Między Wschodem a Zachodem”. Planując repertuar, nie podejrzewałem, że wybuchnie wojna, ale udało się tak wszystko zaplanować, że na każdym koncercie jest część poświęcona tradycji muzyki ukraińskiej.
Który koncert uważasz za najciekawszy, za perełkę festiwalu?
– Bez wątpienia był nim koncert w opactwie ss. Benedyktynek w Przemyślu z muzyką napisaną tutaj, a jako pierwsze po czterystu latach zostały zaśpiewane siedemnastowieczne motety ośmiogłosowe pochodzące z opactwa z Jarosławia. Na tym polega odkrywanie piękna kultury staropolskiej.
To wynika z idei festiwalu?
– Od kilku lat logo festiwalu to „koło muzyki” zapożyczone z siedemnastowiecznego traktatu „Gramatyka muzyki” Mikołaja Daleckiego, który urodził się w Kijowie, ale wykształcił w Warszawie oraz w Wilnie i udało się mu w muzyce połączyć style wschodnie z zachodnimi, co było widoczne szczególnie w Przemyślu, więc gdzie, jak nie tu, należy taką muzykę wykonywać.

fot.JS
dr hab. Tomasz Ślusarczyk – trąbka historyczna
Urodzony w Przemyślu, absolwent Zespołu Szkół Muzycznych w Przemyślu i Akademii Muzycznej w Krakowie (dyplom z wyróżnieniem), od 1991 roku związany był z orkiestrami: Capellą Cracoviensis i Radiową Orkiestrą Symfoniczną, z którą dokonał licznych nagrań dla Polskiego Radia i Telewizji. Współpracuje z wieloma orkiestrami w kraju i za granicą: Orkiestrą Filharmonii Krakowskiej, Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej, Orkiestrą Opery i Filharmonii w Białymstoku, Warszawską Operą Kameralną; od 2005 roku współpracuje ze słynną Orkiestrą XVIII Wieku w Amsterdamie. Koncertował, jako solista i kameralista, na wielu festiwalach w: Rosji, Irlandii, Niemczech, w Ukrainie, Korei i Wielkiej Brytanii. Zapraszany jest do współpracy przez znakomitych muzyków, takich jak: F. Bruggen, P. Esswood, Ch. Hogwood, M. Toporowski. Pod jego kierownictwem artystycznym Polska Orkiestra XVIII Wieku dokonała szeregu nagrań muzykaliów jasnogórskich. Zaangażowany jest także w badania źródeł muzyki cerkiewnej na terenach dawnej Rzeczypospolitej. Często zasiada jako juror krajowych i zagranicznych konkursów. Od dwudziestu lat, jako dyrektor artystyczny, zaangażowany jest w organizację Międzynarodowego Przemyskiego Festiwalu „Salezjańskie Lato”.
Organizatorem „Salezjańskiego lata” jest Przemyskie Centrum Kultury i Nauki „Zamek” oraz parafia pw. św. Józefa Księży Salezjanów w Przemyślu. Festiwal współfinansowały: Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego oraz Urząd Miejski w Przemyślu, ponadto przedsięwzięcie dofinansowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

fot.JS
Jazz na dziedzińcu zamkowym grał zespół „New Bone”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze