Ulica Kajetana Koźmiana zaczyna się od ulicy Marii Rodziewiczówny, a kończy się płotem przychodni lekarskiej. Razem to trochę ponad trzysta metrów. Jej cała zabudowa to jedenaście parterowych domków i jeden jednopiętrowy. Wszystkie zadbane, podobnie jak okalające je ogródki.
Cisza, spokój, nie ma ruchu i do centrum miasta niedaleko. Wydawać by się mogło, że miejsce idealne, ale mieszkańcy Koźmiana narzekają. Konkretnie na bardzo zły – ich zdaniem – stan chodnika. – Kiedyś tu wcale nie było chodnika i brnęliśmy w błocie – opowiadają. Może ze dwadzieścia lat temu, jeszcze za[paywall] świętej pamięci Tadeusza Sawickiego, ówczesnego prezydenta, wybłagaliśmy miasto o pomoc. Wtedy przywieźli stare płytki i krawężniki z jakiejś rozbiórki i zwalili na środku ulicy. Myśmy sami układali chodnik i krawężniki. Każdy przed swoją posesją, a jak ktoś nie mógł albo nie potrafił, to najmował robotników i własnymi siłami ułożyliśmy chodnik. W końcu mogliśmy dojść suchą nogą do domu. To było dwadzieścia lat temu. Od tamtego czasu stare płytki porozpadały się, wyszczerbiły, a krawężniki, nie dość, że są zdecydowanie za wysokie, to jeszcze się powykrzywiały.
Kilkoro mieszkańców prowadzi wzdłuż ulicy i pokazuje uszczerbki w chodniku, rozchwiane płytki, zdradliwe krawężniki i pochyłe miejsca, na których w zimie łatwo się pośliznąć. – Nam nie chodzi o remont całej ulicy, tylko o chodniki, bo jezdnia wylana masą bitumiczną jest w niezłym stanie. Są pieniądze na boiska, z których nikt nie korzysta, a na chodniki brakuje. Czy my jesteśmy obywatelami drugiej kategorii, że nasze władze tak nas taktują? – pytają oburzeni.
Pod koniec września mieszkańcy Koźmiana nie wytrzymali i napisali do prezydenta miasta list, w którym zwrócili się o ujęcie w planie budżetowym na rok 2018 remontu kapitalnego chodników na ich ulicy. Opisali też ich obecny stan. Zaznaczyli, że płacą podatki w takiej samej wysokości, jak mieszkańcy innych ulic. Na końcu listu podpisanego przez dwadzieścia dwie osoby widnieje zdanie: „Panie prezydencie, w związku z powyższą argumentacją my nie prosimy, my żądamy ujęcia w planie budżetowym miasta Przemyśla na rok 2018 remontu kapitalnego chodników na ulicy Kajetana Koźmiana”.
– Niczego nie mogę obiecać, bo nie jest jeszcze ustalony budżet na przyszły rok – mówi Jacek Cielecki, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu. – Wszelkie potrzeby mieszkańców, nie tylko ulicy Koźmiana, wyceniamy, a następnie przesyłamy do miasta i jeżeli są pieniądze, w miarę możliwości realizujemy prace. To, czego oczekują mieszkańcy Koźmiana, jest większym zadaniem, bo tam potrzebny jest remont generalny, a to, czy będziemy go realizować, zależy od budżetu i od funduszy, jakie zostaną nam przyznane – kończy dyrektor Cielecki. Zatem wszystko w rękach rady miasta, która dopiero na przełomie roku uchwali budżet.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ten od przysiadów ''zioło''sprzedał to niech wyremontuje chodnik.
Ta plama oleju na ulicy z czyjego auta? Pojazd nie nadaje się do użytku. Poza tym kara zaraz będzie za zanieczyszczenie środowiska i przy okazji palenie śmieci w piecach.
Ten od przysiadów ''zioło''sprzedał to niech wyremontuje chodnik.
oj coś go przycisnęło czy dysk wyleciał
Ta plama oleju na ulicy z czyjego auta? Pojazd nie nadaje się do użytku. Poza tym kara zaraz będzie za zanieczyszczenie środowiska i przy okazji palenie śmieci w piecach.