Niezadowolenie części mieszkańców gminy Przemyśl budzą nowe rozwiązania komunikacyjne obowiązujące na jej terenie. Co do dużo korzystniejszych finansowo dla budżetu gminy usług prywatnego przewoźnika mają zastrzeżenia przede wszystkim rodzice uczniów dojeżdżających do przemyskich szkół. Samorząd, odnosząc się do problemu, przyznaje, że transport publiczny ma pewne dysfunkcje, ale dokłada się starań, aby sytuację poprawić.
W gminie Przemyśl nie brakuje mieszkańców, którzy tęsknią za usługami przewozowymi świadczonymi przez spółkę MZK. Do tych jednak powrotu nie ma, bo – jak twierdzą władze gminy – rozstrzygające są w tej kwestii koszty. Wysokość ponoszonych dopłat w przypadku prywatnego przewoźnika, z którym gmina Przemyśl podpisała umowę na świadczenie usług przewozowych, jest zwyczajnie dużo korzystniejsza i to zadecydowało o zmianie. Zdarzyło nam się jednak odbierać sygnały od niezadowolonych z takiego obrotu sprawy mieszkańców. Pochodzą głównie od rodziców dzieci w wieku szkolnym, dojeżdżających do placówek edukacyjnych w Przemyślu. W ich imieniu skontaktowała się z nami jedna z mam, mieszkanka Rożubowic.
– Wcześniej do Przemyśla jechał autobus linii numer „20”, jednak od listopada kursy te wykonują busy prywatnego przewoźnika. Zdarzają się sytuacje, że nie jadą zgodnie z rozkładem, zaliczając spóźnienie dochodzące czasem do 20 minut. Taka sytuacja miała miejsce choćby 2 stycznia. Zdarza się też i tak, że bus nie zatrzymuje się na przystanku przy Mickiewicza, choć powinien. Moje dziecko, które chodzi do Szkoły Podstawowej nr 15 w Przemyślu, zostało więc na przystanku. Problem dotyczy nie tylko dzieci uczęszczających do szkoły podstawowej, ale i młodzieży uczącej się w przemyskich szkołach ponadpodstawowych mieszczących się na Bakończycach czy Dworskiego. Bus zatrzymuje się tylko na kilku przystankach w mieście, przy Jagiellońskiej, Mickiewicza, przy Biedronce, na wysokości Blue Parku i Ofiar Katynia, przy czym zdarzyło się już co najmniej kilka razy, że na Mickiewicza, skąd jest najbliżej do wspomnianych szkół, nie stanął w ogóle. To bardzo kłopotliwe – zrelacjonowała problem mieszkanka Rożubowic.
W kwestii organizacji zbiorowego transportu publicznego i zastrzeżeń zgłaszanych przez mieszkańców zwróciliśmy się do wójta gminy Przemyśl Andrzeja Huka. Ten jednak nie pozostawił złudzeń, argumentując, że obecna forma organizacji transportu jest dla budżetu gminy dużo korzystniejsza niż wcześniejsza, więc powrotu do starych rozwiązań, przynajmniej na razie, się nie planuje.
– Różnica w dopłacie do tak zwanego wozokilometra pomiędzy MZK a prywatną...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 56% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ten komentarz tutaj powinien się znaleźć. Mój błąd. To takie błędne koło powstaje. Ja bym na miejscu Pana prezydenta Przemyśla ZAKAZAŁ korzystania prywaciarzom z przystanków MZK na terenie całego miasta. Nie wiem jak wygląda rozliczanie się w tej chwili, ale: Kto płaci za sprzątanie i utrzymanie takich przystanków w mieście? Czy "prywaciarz" dokłada się do tego? Nie? To wypad. Co z przystankami poza miastem? Są wyłączone z użytkowania, kto z nich korzysta i dlaczego? Kierowcy od prywaciarza przejdą do MZK. Będą zarabiać normalne pieniądze i pracować w normalnych warunkach, będą jeździć porządnymi autobusami, a nie złomami. I ludzie zaczną korzystać z MZK na terenach poza miejskich. Wtedy koszty spadną bo więcej biletów będzie się sprzedawać. Więc gmina czy to" coś sztucznego" będzie mniej płacić.
Ten komentarz tutaj powinien się znaleźć. Mój błąd. To takie błędne koło powstaje. Ja bym na miejscu Pana prezydenta Przemyśla ZAKAZAŁ korzystania prywaciarzom z przystanków MZK na terenie całego miasta. Nie wiem jak wygląda rozliczanie się w tej chwili, ale: Kto płaci za sprzątanie i utrzymanie takich przystanków w mieście? Czy "prywaciarz" dokłada się do tego? Nie? To wypad. Co z przystankami poza miastem? Są wyłączone z użytkowania, kto z nich korzysta i dlaczego? Kierowcy od prywaciarza przejdą do MZK. Będą zarabiać normalne pieniądze i pracować w normalnych warunkach, będą jeździć porządnymi autobusami, a nie złomami. I ludzie zaczną korzystać z MZK na terenach poza miejskich. Wtedy koszty spadną bo więcej biletów będzie się sprzedawać. Więc gmina czy to" coś sztucznego" będzie mniej płacić.