Czy można w filmie dokumentalnym, który trwa niecałe dwie minuty, przedstawić osiemdziesięcioletniego bohatera, a właściwie superbohatera? Aleksandrze Sawicz to się udało, a jej film został uznany za najlepszy spośród trzydziestu pięciu filmów nadesłanych na konkurs ogłoszony przez Warszawską Szkołę Filmową.
Pierwsze trzysekundowe ujęcie. Tył głowy starszego, siwego mężczyzny. Następne to zbliżenie jego twarzy. Zmarszczki, na brodzie świeże zacięcie po goleniu, bez żadnego upiększania. Pełny naturalizm, więc nikt nie powinien mieć wątpliwości, że to dokument. Mężczyzna uśmiecha się, a na ekranie pojawia się napis „Jan Podolski”. Potem widzimy go na schodach katedry Świętego Jury we Lwowie, jak oprowadza wycieczkę. Kolejne ujęcia w katedrze Ormiańskiej i na Cmentarzu Łyczakowskim. Też z wycieczką, którą tym razem prowadzi od grobu Grottgera do grobu Konopnickiej. Już wiemy, że Jan Podolski jest przewodnikiem. Z następnych ujęć dowiadujemy się, że jest znawcą roślin, ukochanym dziadkiem, że potrafi żwawym krokiem wejść na Kopiec Tatarski, a także świetnie sobie radzi w kuchni. A na koniec, że dla wnuczki Aleksandry jest superbohaterem. [paywall]Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze