Fakt, iż młoda, atrakcyjna, jasnowłosa dziewczyna zostaje miss, nikogo nie dziwi. Kiedy ta sama osoba pojawia się za kierownicą ogromnej ciężarówki, przechodnie i koledzy po fachu nie kryją zdumienia. O niecodziennej pasji Iwony opowiada ona sama i jej ojciec Marek Blecharczyk.
Jest nauczycielem, fizykiem, obecnie dyrektorem Szkoły Podstawowej w Dubiecku. Należy do Dynowskiego Bractwa Motocyklowego. W czasach, kiedy rodziły się jego dzieci, wraz z żoną prowadził gospodarstwo. Oboje byli dwuzawodowcami. Przyjście na świat pierwszej, a potem kolejnej córki wiązało się radością, jednak przybyło obowiązków – podkreśla Marek Blecharczyk. Kiedy dziewczyny podrosły, musiały pomagać, nie miały czasu na młodzieńczy bunt. Do szkoły średniej dojeżdżały do Przemyśla, co oznaczało pobudkę o 5 rano. Rodzinę jednoczył wspólny cel – budowa domu. Dziś starsza z córek miesza w Krakowie, młodsza w Europie. – Chciałem, by choć jedna została przy rodzicach – wyznaje ojciec.
Iwona Blecharczyk nie tyle potwierdza słowa taty, co wyraża sądy podobne, zupełnie niezależnie. Z wykształcenia jest anglistką, miała okazję spróbować nauczycielskiego chleba, jednak to nie jej żywioł. Podkreśla, iż od dziecka uczona była praktycznego podejścia do życia oraz pracowitości. – Ciężka praca jest dla mnie jedyną drogą do osiągnięcia sukcesu i nie sprawia mi żadnej trudności.
Z pewnością Iwona jest osobą konsekwentną. – Chciałam zostać kierowcą, więc nim zostałam. Zrobiłam prawo jazdy, następnie przez pół roku szukałam pracy. Gdy w końcu się udało, rzuciłam wszystko i pojechałam w swoją pierwszą, pięciotygodniową trasę. I tak jeżdżę do dziś.
Kobieta przyznaje, iż rodzina początkowo była przeciwna obraniu przez nią niebezpiecznej, nawet dla mężczyzn, drogi zawodowej. Z czasem jej najbliżsi pogodzili się z sytuacją, oswoili strach. Nad tym uczuciem musi panować i ona sama.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze