W gimnazjum salezjańskim nie tylko nauczyciele mogą pomóc ofiarom cyberprzemocy. W szkole działają odpowiednio przeszkoleni mediatorzy rówieśniczy.
Młodzież bez ogródek przyznaje, że cyberprzemoc jest obecnie zjawiskiem powszechnym. Może przybierać różne formy. To wrzucenie czyjegoś zdjęcia bez jego zgody, złośliwe komentarze. Negatywne wpisy są jak spirala – jeden pociąga za sobą następne. – Wszyscy patrzą na to, co zrobił ktoś inny i starają się do tego przystosować, by nie być innym. To tak, jak w kłótni ustnej, każde słowo nakręca następne – mówią.
Powodem hejtu może być[paywall] wszystko: wygląd, zazdrość, chęć dokuczenia. Ktoś wrzuca zdjęcie innej osoby jedzącej kanapkę. Szybko pojawiają się komentarze o żarłoku i obżartuchu. Jeden nakręca kolejne. Młodzi ludzie są na to bardzo wrażliwi.
– W tym wieku wszystko nas dotyka, bardziej się przejmujemy wyglądem i reakcją rówieśników. Nikt nie chce być skrytykowany, wyśmiany i odtrącony – przyznają młodzi ludzie.
Jak się tego ustrzec? – Raczej się nie da. Jeśli ktoś chce ci dokuczyć, nie unikniesz tego – odpowiadają. – Jeśli sprawa jest błaha, można ją obrócić w żart, po jakimś czasie hejter może uznać, że jest to bez sensu. On liczy na to, że będziemy się nim przejmować – radzą.
Grupa mediatorów rówieśniczych działa w gimnazjum przy Zespole Szkół Salezjańskich od września. Większego zainteresowania wśród uczniów jeszcze nie wzbudza. – Nie wiedzą, na czym to polega i chyba się trochę boją, że będziemy to komuś zgłaszać, że dostaną uwagę. Niesłusznie, bo obowiązuje nas tajemnica – tłumaczą młodzi mediatorzy.
– Może być problem, z którym ktoś nie chce się zgłaszać do nauczyciela i woli przyjść do nas. Ale może się okazać, że sprawa jest tak poważna, że musimy to zgłosić nauczycielowi, żeby nie doszło do czegoś gorszego – wyjaśniają.
Są pokorni, wiedzą, że z wieloma problemami mogą sobie nie poradzić. Za to bardzo dobrze rozumieją problemy rówieśników. I wiedzą, że ważna jest empatia, wczucie się w sytuację osoby pokrzywdzonej.
Przekroczyć barierę
Odpowiednie szkolenie przeszli w ramach projektu „Łączymy siły w przeciwdziałaniu cyberprzemocy w szkołach”. Program realizowany jest w pięciu krajach. W Polsce przystąpiły do niego dwa gimnazja: nr 9 w Rzeszowie i salezjańskie w Przemyślu. Dyrektor przemyskiej placówki ks. Mirosław Gajda nie miał wątpliwości, że warto włączyć się w realizację projektu. – Cyberprzemoc to problem, który jest powszechny wśród młodzieży. Można powiedzieć, że młodzi ludzie żyją w świecie wirtualnym, a niesie to za sobą wiele zagrożeń. Trzeba o tym rozmawiać, uświadamiać i wychowywać młodzież do tego, żeby później umiała dobrze wybierać, bo tu chodzi o ich życie – mówi. – Dzisiaj młodzież nie potrafi rozmawiać o problemach. Przekroczenie takiej bariery jest najtrudniejsze, ale jeżeli się już to zrobi, młodzież może sobie nawzajem pomagać – dodaje.
– Uczniowie często mogą się lepiej dogadać z rówieśnikami niż nauczyciel. Jednak jest pewna bariera, bo my jesteśmy dorosłymi, a czasami sytuacje nie wymagają naszej ingerencji – zauważa nauczyciel w Zespole Szkół Salezjańskich Krzysztof Mazur.
Program realizowany jest od roku szkolnego 2015/2016. W miniony czwartek, 6 października, odbyło się spotkanie podsumowujące kolejny etap projektu. Obecni na nim byli: koordynator projektu Valborg Edert z Niemiec oraz prof. Wojciech Otrębski, prezes Stowarzyszenia Fiore, które realizuje projekt w Polsce. – Bardzo się cieszę, że tak wielu nauczycieli w tej szkole jest zaangażowanych w szkolenia – chwaliła przemyską placówkę Valborg Edert.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Przemyska elyta na fotografii. Dzieci z tzw. dobrych domów, których rodzice płacą sporo kasy, by trzymać swoje potomstwo z dala od realiów publicznego gimnazjum.
Przemyska elyta na fotografii. Dzieci z tzw. dobrych domów, których rodzice płacą sporo kasy, by trzymać swoje potomstwo z dala od realiów publicznego gimnazjum.