Reklama

Młodzież z Zielonej Góry bez szans. Dobre otwarcie Niedźwiadków

Młody zespół aktualnych brązowych medalistów Mistrzostw Polski U-19 ledwie przez kilkanaście minut był w stanie nawiązać równorzędną walkę z pewnie grającymi Przemyskimi Niedźwiadkami. Potem na parkiecie rządziła jedna ekipa. To było dobre otwarcie II etapu fazy play-off ekipy Daniela Puchalskiego.

Przemyślanie musieli uważać, przystąpić do rywalizacji z szacunkiem dla nieobliczanego przeciwnika, ale także nie przesadzać z wyjątkową atencją, bo z zespołami pokroju zielonogórzan mieli już okazję się mierzyć w fazie zasadniczej i nie były to dla rywali Niedźwiadków dobre wspomnienia. Przemyślan czekać będą jeszcze (oby!) o niebo poważniejsze przeprawy niż ta, z zespołem, którego w tabeli grupy C (grupa Niedźwiadków w fazie zasadniczej) można byłoby plasowac gdzieś w jej środku...

Ten mecz wcale nie musiał tak wyglądać, jak wyglądał. A to dlatego, że gdyby gospodarze pozwolili się rozhulać żywiołowemu rywalowi, mogliby nie wejść na swój normalny poziom. Ale nie pozwolili. Od 4. min rozpoczęli solidną i kolektywną grę w defensywie. Poprzeczki ustawionej w tym newralgicznym elemencie koszykarskiego rzemiosła na takiej wysokości, jakiej goście nie byli w stanie przeskoczyć.

Odjazd nastąpił lekko, łatwo i przyjemnie. Wynikał ze złapania odpowiedniego balansu między defensywą a ofensywą. Kilka przechwytów, szybkich kontr, wreszcie opanowania sytuacji na obu deskach, ale przede wszystkim szukania wolnych przestrzeni do skuteczności zza linii 6,75 m sprawiły, że w 19. min, po „trójce” prawdziwego szefa na rozegraniu, czyli Kacpra Majki było już 46:26. Wcześniej jednak kibice mieli przyjemność obejrzeć kapitalną asystę niemal z… własnej połowy boiska playmakera Niedźwiadków, którą efektownym alley-oop’em sfinalizował Maciej Puchalski. I połowębuzzer beater’em zamknął Łukasz Uberna, który wrócił do gry po wielu tygodniach przerwy przez kontuzję. Wrócił z przytupem. 20. min – 49:26.

Reklama


23-punktowa przewaga – mimo szacunku dla rywala – była w zasadzie rozstrzygająca ten pojedynek. Ale w III ćwiartce przemyślanie nie stracili ani koncentracji, ani animuszu i precyzji, ani chęci do efektownej i efektywnej gry w koszykówkę. Od celnej przymiarki zza łuku i dwóch z rzędu dunków otworzył ją Szymon Janczak. A że procent skuteczności nie malał, przewaga rosła. W 27. min różnica wynosiła już 40 punktów, kiedy „trójką” ukąsił rywala Michał Kindlik. Wynik brzmiał 70:30 i była to najwyższa przewaga Niedźwiadków w tym spotkaniu. Przed finalną kwartą było 74:35. W niej D. Puchalski pewnie słusznie, ale wydaje się nazbyt optymistycznie, wymienił prawie całą „piątkę”. Grając chyba po raz pierwszy w takim ustawieniu, nieco się męczyła. Intensywność znacznie spadła, podobnie jak regularność w trafieniu do kosza. Dzięki temu ambitny rywal mógł po spotkaniu pochwalić się wygraniem finalnej kwarty. Nie miało to jednak absolutnie żadnego przełożenia na finalne rozstrzygnięcie.

 

Reklama

 

Niedźwiadki Chemart Przemyśl – Aldemed SKM Zastal Zielona Góra 86:51 (21:14, 28:12, 25:9, 12:16)
Punkty: M. Puchalski 19, Sz. Janczak 18 (3x3), M. Egner 12, Ł. Uberna 10 (3x3), K. Majka 8 (1x3), B. Bal 5, R. Skubiński 4, M. Kindlik 3 (1x3), J. Kucharski 3 (1x3), G. Kowalik 2, R. Kulikowski 2, P. Lunguana 0 (N); J. Kunc 10 (2x3), R. Szpakowski 8, H. Orpel 6 (2x3), I. Węgrowski 6, P. Nowicki 5 (1x3), T. Dydak 4, A. Łupiński 4, J. Góreńczyk 2, N. Kubka 2, K. Rajca 2, M. Walczak 2 (SKM).
Sędziowali: Miłosz Tracz i Michał Kurcz (obaj z Krakowa). Widzów: 600. Stan rywalizacji: 1:0 dla Niedźwiadków Chemart.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama