Uchodźcy bez dokumentów trafiają do ośrodków strzeżonych.
Od wczoraj media społecznościowe m.in. w Przemyślu zalewa fala informacji o rzekomych nielegalnych przekroczeniach granicy między Polską a Ukrainą. Służby dementują te doniesienia. Każdy jest poddawany weryfikacji.
PRZECZYTAJ TEŻ:
Policja zaprzecza doniesieniom o zwiększonej liczbie przestępstw
Beata Lubecki i Radio Zet poprosiły o komentarz odnośnie sytuacji na granicy wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Pawła Szefernakera.
– Odnotowujemy, że mają miejsca prowokacje przy granicy polskiej, po polskiej stronie i musimy na nie uważać, także w sferze informacyjnej. Pojawia się wiele informacji dotyczących rzekomych przestępstw, które miałyby być popełniane. To jest tylko i wyłącznie po to, by prowokować – mówił wiceminister.
– Policja interweniuje za każdym razem, kiedy to konieczne. Nie poddawajmy się dezinformacji. Ci, którzy źle życzą dzisiaj Polsce, życzą sobie, by tutaj był chaos – dodawał Szefernaker.
Wiceminister MSWiA podkreślał w rozmowie z dziennikarką Radia Zet, że wszyscy, którzy uciekają przed wojną, są poddawani specjalnym procedurom!
Pierwszeństwo mają matki z dziećmi i osoby starsze. Druga grupa to obywatele państw trzecich (studenci, pracownicy, mieszkańcy różnych miast Ukrainy), którzy mają odpowiednie dokumenty, by przebywać w Polsce.
– Oczywiście znajdują się też pojedyncze osoby, które nie mają stosownych dokumentów. One trafiają do ośrodków strzeżonych Straży Granicznej – podkreślał polityk.
– Część fake newsów wskazuje na brak szacunku niektórych uchodźców wobec kobiet. Policja będzie reagować w sposób adekwatny na takie sygnały. (...) Wprowadziliśmy mechanizmy, które sprawią, że obywatele państw trzecich nie będą przebywać w tych samych miejscach, co kobiety z dziećmi. Bo tam też może dochodzić do różnych prowokacji – poinformował.
Straż Graniczna poinformowała dziś, że wczoraj, 1 marca, do Polski wjechało z Ukrainy 98 tys. osób. Od rozoczęcia agresji Rosji na Ukrainę Straż Graniczna odprawiła w przejściach granicznych z Ukrainą ponad 453 tys. osób uciekających z objętego wojną kraju.
– Dostosowaliśmy procedury do liczby osób ewakuowanych. Sprawdzamy tożsamości, sprawdzamy w bazach danych, weryfikujemy – przekazała wczoraj rzeczniczka Straży Granicznej Anna Michalska.
– Wszystkie osoby są wpuszczane. W większości osoby przekraczające granicę mają dokumenty, nawet ci niebędący obywatelami Ukrainy. Jeżeli nie mają, to jest prowadzona tzw. pogłębiona weryfikacja. Te osoby są zabierane z przejść granicznych do placówek SG, żeby nie blokować ruchu. Potwierdzana jest ich tożsamość, również w porozumieniu z konsulatami – informowała.
– Wobec osób, które nie są obywatelami Ukrainy, ale uciekły z tego kraju, będziemy też – we współpracy z ambasadami, konsulatami – organizowali loty repatriacyjne do krajów ich pochodzenia – dodawała. (PAP)
Głównie obywatele Ukrainy
Dzień wcześniej, 28 lutego, było to ponad 100 tys. osób, z czego 50 394 osoby wjechały przez przejścia graniczne na terenie Bieszczadzkiego Oddziału SG, a 49 681 osób – Nadbużańskiego Oddziału SG.
Najwięcej osób odprawiono w Medyce – ponad 19 tys. i w Korczowej – 15 tys. osób, a także w Dorohusku.
Ok. 89 tys. z tych ludzi byli to obywatele Ukrainy, tysiąc osób to Polacy, zaś pozostali to obywatele innych krajów.
#Pomagamy????????
Wczoraj tj.01.03 do Polski wjechało z Ukrainy 98 tys. osób.
Od 24.02 #funkcjonariuszeSG odprawili w przejściach granicznych z???????? ponad 453 tys. osób uciekających z objętej wojną Ukrainy.#SGPomaga #solidarnizukraina pic.twitter.com/BwaFqfYgHi
— Straż Graniczna (@Straz_Graniczna) March 2, 2022

autorka: Aleksandra Nowotyńska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze