Reklama

Na granicy z Ukrainą i Słowacją spokojnie...

Od kilkunastu dni tuż przy granicy polsko-białoruskiej, w okolicy miejscowości Usnarz Górny koło Krynek (województwo podlaskie) koczuje w nieludzkich warunkach grupa cudzoziemców z Azji. To obecnie temat numer jeden większości mediów. Pytanie, co by było, gdyby fala uchodźców „rozlała się” na całą wschodnią granicę Unii Europejskiej?

O panujących tam warunkach, zwrotach akcji, braku pomocy z jakiejkolwiek ze stron, obopólnych podejrzeniach, patowej sytuacji informacje płyną na bieżąco. Według danych Straży Granicznej grupa liczy 24 osoby. Członkowie Fundacji „Ocalenie” twierdzą, że 32 osoby. Zdaniem jednych uchodźcy nie mają nic do jedzenia, piją wodę z brudnego strumyczka, a funkcjonariusze SG zabraniają im podawać jedzenie, picie czy lekarstwa, mówiąc, że taki mają rozkaz. I że uczynić to powinna strona białoruska, bo na terenie tego kraju są ci ludzie. Polskie władze twierdzą, że obecność imigrantów to wynik świadomego działania władz białoruskich, które w ten sposób chcą destabilizować sytuację w krajach Unii Europejskiej[paywall].

W związku z sytuacją na granicy Polski i Łotwy, która także zmaga się z podobnymi problemami Europejski Trybunał Praw Człowieka nałożył na Polskę i Łotwę tzw. środki tymczasowe. Polska została zobowiązana do dostarczenia żywności, wody i ubrań koczującym. Ma także udzielić tym osobom tymczasowego schronienia, jeśli to możliwe, oraz zapewnić opiekę medyczną. To samo ma zrobić Łotwa.

Reklama

Budują płot...

Długość granicy polsko-białoruskiej to 418 km. Wzdłuż niej Ministerstwo Obrony Narodowej rozpoczęło budowę płotu o wysokości 2,5 m. Taka inwestycja może pochłonąć ok. 400 mln zł z budżetu państwa. Resort obrony wyjaśnił, że powstające na granicy z Białorusią ogrodzenie będzie stanowić „uzupełnienie istniejącego już ponad 130-kilometrowego odcinka zapory drutowej i jej wydłużenie o kolejne odcinki”. MON dodało, że płot zbudowany zostanie z drutu ostrzowego.

– Prace potrwają na pewno kilka tygodni, może nawet kilkanaście tygodni, ale na samym początku będziemy zabezpieczali ten odcinek, który jest najłatwiejszy do nielegalnego przejścia, a trudniejszy do nadzorowania, czyli odcinek lądowy. To jest około 180 – 190 kilometrów – wyjaśnił premier Mateusz Morawiecki. Część polsko-białoruskiej granicy to rzeka Bug. Jak dodał prezes Rady Ministrów, zabezpieczony zostanie też odcinek wzdłuż rzeki.

Reklama

Co na to Kościół?

Biskupi w komunikacie po obradach Rady Biskupów Diecezjalnych napisali, że uciekającym przed prześladowaniami powinno się okazać postawę chrześcijańskiej gościnności, z zachowaniem obowiązującego prawa, gwarantującego bezpieczeństwo zarówno uchodźcom, jak i społeczności przyjmującej. Jak czytamy w komunikacie, biskupi diecezjalni uznali, że sytuacja migrantów i uchodźców zawsze powinna budzić zrozumienie, współczucie i pomoc. „(...) Oczekujemy od państwa i samorządów wypracowania właściwych dla naszej sytuacji mechanizmów pomocy uchodźcom, które będą mogły być wsparte zaangażowaniem Kościoła w Polsce (...). Dziękujemy także za wszelkie inicjatywy pomocowe Caritas oraz lokalnych społeczności, jak również żołnierzom i Straży Granicznej za ich trudną służbę (...)” – napisali m.in. w komunikacie.

Dantejskie, dramatyczne sceny rozgrywają się w województwie podlaskim. Nie oznacza to, że w bliższej czy dalszej przyszłości podobne nie będą dotyczyć np. granicy polsko-ukraińskiej. Nikt nie da gwarancji, że uchodźcy nie będą chcieli dostać się do naszego kraju choćby od strony Słowacji. Za fragmenty tych granic naszego kraju odpowiadają funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu. Zapytaliśmy rzecznika prasowego tej formacji mjr SG Elżbietę Pikor, jak obecnie wygląda tam sytuacja.




Polska krajem tranzytowym

Reklama

Rozmowa z rzecznikiem prasowym Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu major SG Elżbietą Pikor.

 

Jak Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej monitoruje sytuację na granicach z Ukrainą i Słowacją, znając tę z granicy polsko-białoruskiej?

– BiOSG ochrania około 373-kilometrowy odcinek granicy zarówno z Ukrainą, jak i Słowacją. Obszar służbowej odpowiedzialności pokrywa się z granicami administracyjnymi województwa podkarpackiego. Ochrona granicy jest prowadzona w sposób ciągły, przez 24 godziny na dobę. Do zabezpieczenia granicy nasi funkcjonariusze wykorzystują specjalistyczny sprzęt nowej generacji, w tym także załogowe i bezzałogowe statki powietrzne[paywall].

Czy BiOSG jest przygotowany na ewentualny zwiększony ruch nielegalnych imigrantów? Czy takowy na wspomnianych granicach Polski (z Ukrainą) i Unii Europejskiej (ze Słowacją) jest czy był zauważalny?

– Cały czas monitorujemy sytuację migracyjną zarówno w państwach sąsiednich, jak i na południu Europy. Siły i środki, którymi dysponuje oddział, są i będą adekwatnie angażowane w zależności od potrzeb. Biorąc pod uwagę statystykę, od początku bieżącego roku nasi funkcjonariusze zatrzymali 153 nielegalnych imigrantów. Jest to skala migracji, która utrzymuje się na podobnym poziomie, jak w latach ubiegłych.

Reklama

Czy BiOSG jest w stałym kontakcie ze służbami granicznymi Ukrainy i Słowacji?

– Taka współpraca z naszymi partnerami na Ukrainie i Słowacji odbywa się na co dzień. Ma miejsce zarówno na poziomie placówek Straży Granicznych, jak też oddziału i jest realizowana w oparciu o instytucję Aparatu Pełnomocnika Granicznego. Komunikacja ta ma charakter cykliczny, ma też miejsce w przypadku wystąpienia zdarzeń granicznych.

Czy BiOSG jest przygotowany na ewentualność przyjęcia większej liczby osób, które poprosiłyby o azyl w Polsce? Jak wygląda sytuacja w ośrodku dla cudzoziemców, uchodźców?

Reklama

– W strukturze BiOSG funkcjonuje Strzeżony Ośrodek dla Cudzoziemców w Przemyślu, który przeznaczony jest dla rodzin. Jego infrastruktura obejmuje między innymi boiska sportowe, plac zabaw dla dzieci, a także bibliotekę i salę modlitw. Ośrodek dysponuje ponad 100 miejscami. Aktualnie przebywają tutaj obywatele Afganistanu i Iraku.

Jak w ciągu niecałych 8 miesięcy br. wyglądała sytuacja z próbami nielegalnego przekroczenia polskiej i unijnej granicy?

– Jak już wspomniałam, na podkarpackim odcinku granicy państwowej zatrzymaliśmy 153 nielegalnych imigrantów. Głównie są to obywatele Afganistanu, Turcji i Syrii. W większości przypadków imigranci traktowali Polskę jako kraj tranzytowy na zachód Europy.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama