– To kiedyś musiało skończyć się tragedią – mówi mieszkanka Kazanowa, wskazując na wypalony znicz stojący na betonie pod tarasem. Od lat na tarasie zbierali się miejscowi pijaczkowie. Często już rano, trzęsąc się, zaczepiali ludzi i prosili o parę groszy, a potem pędzili do sklepu po wódkę. Nieraz interweniowała policja i przepędzała ich, ale oni znowu schodzili się w tym samym miejscu, siadali na parapecie, tam, gdzie była apteka i popijali. Wreszcie doszło do tego, że jeden został zabity.

fot.Jacek Szwic
Taras i znicz w miejscu, gdzie upadł Grzegorz F.
W środę, 9 sierpnia, o godzinie 18.22 dyżurny przemyskiej komendy policji otrzymał telefoniczne zgłoszenie, że przy ulicy Opalińskiego, pod tarasem, leży nieznany mężczyzna z urazem głowy. Na miejsce został skierowany patrol policji, wezwano też pogotowie. Wstępnie ustalono, że 43-letni Grzegorz F., mieszkaniec Przemyśla, był pod wpływem alkoholu i[paywall] siedząc na barierce tarasu, stracił równowagę i spadł z wysokości około 4 metrów na betonowe podłoże.
Mężczyzna został przetransportowany do szpitala, gdzie pobrano mu krew do badań na zawartość alkoholu. Okazało się, że miał ponad 4 promile. Lekarze stwierdzili u niego poważne obrażenia głowy, złamanie obojczyka i żeber. Pomimo wysiłków nie udało się uratować mężczyzny, który zmarł w szpitalu jeszcze tej samej nocy. Decyzją prokuratora ciało zabezpieczono do badań sekcyjnych oraz przeglądnięto nagrania z kamery monitoringu znajdującej się nad tarasem.

– Okazało się, że monitoring zarejestrował, że mężczyzna nie stracił równowagi, tylko został wypchnięty przez innego uczestnika libacji – mówi Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, nadzorującej śledztwo w tej sprawie.
– Kamera zarejestrowała, jak jeden z mężczyzn chwycił rękoma pokrzywdzonego w okolicy szyi i przerzucił przez barierkę. Policjanci zatrzymali podejrzanego, którym okazał się trzydziestoośmioletni mieszkaniec Przemyśla, Tomasz Cz. Prokurator przedstawił mu zarzut z artykułu sto czterdzieści osiem, paragraf jeden kodeksu karnego i sąd wobec podejrzanego zastosował środek zapobiegawczy w postaci aresztu tymczasowego na okres trzech miesięcy. Zarzuty składania fałszywych zeznań i poplecznictwa usłyszał też pięćdziesięciodziewięcioletni Wojciech K., który był świadkiem i początkowo przedstawiał zupełnie inną wersję zdarzenia. Mężczyzna ten przyznał się i zadeklarował chęć poddania się karze sześciu miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności.
– W okresie od początku ubiegłego roku nasi policjanci interweniowali dziewięć razy w tej okolicy. Najczęściej chodziło o spożywanie alkoholu i interwencje kończyły się odwiezieniem osób nietrzeźwych od izby wytrzeźwień – mówi sierż. szt. Marta Fac, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu. – Również na funkcjonującej mapie zagrożeń mieliśmy jedno zgłoszenie ze wskazaniem, że w tym miejscu różne osoby spożywają alkohol. W tym przypadku bardzo pomogła kamera monitoringu Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej – podkreśla.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Te tarasy są tak obskurne, że aż wstyd w cywilizowanym mieście żeby tak osiedle wyglądało. Ciesze się, że już tam nie mieszkam.
Znikoma społeczna szkodliwość czynu, jednego mniej!!!
Do Wierzby na metę a nie do sklepu. A ten Wierzba to najpierw sprzedaje ruska wóde a później idzie nawracać do kryminału.
Ilość zniczy świadczy o tym jak bardzo go wszyscy kochali
ty jesteś po prostu idiotą lub idiotką!!!
zosiedla idż się lecz na nogi bo na głowę już za późno!!!
kc Mam do ciebie prośbę idż sobie kup największy gumowy młotek i pier.....j się w ten swój pusty łeb
Po tym tarasem dawała dupy Iwonka miejscowa kurwa wszystkim chlorom za kielicha i papierosa
Te tarasy są tak obskurne, że aż wstyd w cywilizowanym mieście żeby tak osiedle wyglądało. Ciesze się, że już tam nie mieszkam.
Znikoma społeczna szkodliwość czynu, jednego mniej!!!
Do sklepu?chyba na mete!!