Stoję na poczcie. W kolejce. Rozglądam się. Dookoła mnóstwo wszystkiego. Kolorowo. Na stojakach dumnie błyszczą gazety przeróżnego sortu. Tygodniki, miesięczniki, poradniki i gazety codzienne. Czuję się jak w kiosku „Ruchu” albo – nie przymierzając – w „Empiku”. Kolejka przesuwa się, a wraz z nią krajobraz dookoła. Książki. Wydawnictwa kulinarne, historyczne i przyrodnicze. Sporo tego. Licznie reprezentowana jest sztuka wypiekania ciast, ze wskazaniem na przepisy znanej i cenionej siostry zakonnej.
Nie brakuje wydawnictw sakralnych, łącznie z modlitwami. Przez chwilę czuję się jak w księgarni zmiksowanej z miejscem bardziej wyciszonym. Rozglądam się nadal. Widzę stoisko z galanterią skórzaną. Torebki, portfele i portmonetki. Początkowo uznałem, że są też krawaty, ale z bliska okazało się to paskiem do spodni. Skanuję przestrzeń dookoła. Osobne stoisko to coś dla maluchów. Bajki, gry, zabawki, maskotki. Są też kubki, jajka wielkanocne i to co tygrysy lubią najbardziej. Jajka – niespodzianki.
Kolejka przesuwa się do przodu. Jest to pocieszające, bo wyrywa mnie ze stanu skupienia osadzonego pomiędzy medytacją a lekturą tytułów prasowych. Na kolejkę zawsze można liczyć. Poza dynamiką, zbliżoną do sprintu żółwia, występują tutaj liczne zjawiska socjologiczne. Punktem wyjścia staje się krytyka poczynań urzędów użyteczności publicznej. Każdy ma coś do powiedzenia w tej ważkiej i palącej sprawie. Przed nami, daleko w przodzie, klient opisuje, jak ma wyglądać przesyłka, którą ma odebrać.
Zaczynam swoją grę wyobraźni, by przygotować się do opisu mojej koperty. Nadawca podał mi, że ma mieć rozmiar zbliżony do A-4. Wskazał też na orientacyjną grubość pakietu. Niestety nie podał mi, czy to białe jest, czy szare, bo zakładam, że nie różowe. Bez przesady. Nagle pan obok stwierdza, że skoro jest tutaj sklep wielobranżowy, to może będzie i bar. Ktoś mówi, że niewykluczone są frytki, a może i kebab. Nastaje cisza. Osoba zorientowana ostrożnie zagaja, że kebab – wiadomo, lepiej nie, bo przyjdą kibole i będzie niewesoło. Jakaś pani mówi, że frytki też nie, bo to belgijski wymysł, a Belgia –wiadomo. Bruksela i tak dalej. Powiało polityką. Jak to w kolejce. Ta ostatnia przesuwa się do przodu, o czym zapomniałem wspomnieć.
Z uwagi na zaostrzenie atmosfery inna pani z uśmiechem przechodzi do okienka obok, które akurat ogłasza, że jest wolne. Uśmiech nie został rozszyfrowany. Czy był ironiczny, czy przyjazny, czy może kpiący, tego nie wiem, bo trzeba przygotować dowód osobisty. Właściwie nie wiem po co, bo byłem tu już wczoraj, kiedy mojej przesyłki nie udało się wytropić i upolować. Tak to wygląda. W pobliżu lady widać już cukierki. Jest mieszanka owocowa i kawowa. Ponoć pyszne. Kolejka komunikuje, że podrożał ZUS. Gość obok mnie stwierdza, że nie płaci abonamentu RTV. Docieram do celu podróży. Odbieram swój list. Tym sposobem utwierdzam się w przekonaniu, że to jednak poczta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kupiłem na poczcie jaja 30 sztuk s za 9 zł była promocja ponoć po 1 maja ma być szynka delikatesowa w plastrach po 1,99
Oj , redaktorku, gdyby tego nie bylo , to tez byloby zle. I tak niedobrze i tak zle
Zapraszam wszystkich, do punktu Poczty Polskiej przy Czarnieckiego 9 w Przemyślu! Tam dopiero są cuda na półkach i nie ma kolejek!!!
to Agencja Pocztowa nie Poczta Polska, a to różnica .
Chyba nikogo nie dziwią takie praktyki. Mimo wszystko ja cenię sobie swój czas i pieniądze, dlatego ja wolę korzystać z takich miejsc jak giełda transportowa https://furgonetka.pl/ Wiem, że chcąc wysłać paczkę, będę mógł tylko wysłać paczkę, bez żadnych "dodatkowych usług".
Kupiłem na poczcie jaja 30 sztuk s za 9 zł była promocja ponoć po 1 maja ma być szynka delikatesowa w plastrach po 1,99
Oj , redaktorku, gdyby tego nie bylo , to tez byloby zle. I tak niedobrze i tak zle
Zapraszam wszystkich, do punktu Poczty Polskiej przy Czarnieckiego 9 w Przemyślu! Tam dopiero są cuda na półkach i nie ma kolejek!!!