W ostatnim czasie – o czym alarmują nasi czytelnicy – nasiliły się próby „sprzedaży” różnych towarów pod przemyskimi czy jarosławskimi supermarketami. Zaczepiają prawie każdego przechodnia, są podejrzanie mili, a gdy już kogoś „dopadną”, łatwo nie dają za wygraną. Mowa o zwykłych naciągaczach, ulicznych sprzedawcach perfum, a raczej pachnącej wody. Na nich z kolei „polują” zarówno policjanci, jak i strażnicy miejscy, bo uliczna sprzedaż jest nielegalna.
– Chcę przestrzec wszystkich przed oszustami niepolskiego pochodzenia, którzy od jakiegoś czasu krążą po parkingach przemyskich sklepów wielkopowierzchniowych i na siłę wciskają ludziom podróbki perfum, które, nie wiem, czy są warte kilka złotych. Są zdolni nawet do tego, że jak się nadarzy sytuacja, wrzucają komuś do samochodu taką „perfumę”, a potem żądają zapłaty, bo przecież kupiliśmy towar. To takie wymuszanie haraczu, z jakim można się spotkać, ale w krajach arabskich – opowiedziała nam jedna z przemyślanek, która miała nieprzyjemność spotkać się z taką sytuacją[paywall].
Z podobną historią zgłosił się do naszej redakcji klient jednego ze sklepów znanej sieci. – Spotkałem się z taką sytuacją przy ulicy Lwowskiej. Koleś był strasznie uparty i nie zrozumiał słowa „nie”. Na końcu wraz z kolegą zostaliśmy potraktowani wszelkiego rodzaju wyzwiskami, bo nie kupiliśmy żadnego z oferowanych „superproduktów” – powiedział. – Mnie też coś podobnego się zdarzyło, ale w Jarosławiu. Kobieta była natrętna jak mucha. Wsadziła mi do auta przez szybę parę noży i dwie perfumy. Chciała za to prawie sto złotych. Jak to wsadziła, szybko zamknąłem szybę i odjechałem – relacjonuje z kolei jeden z mieszkańców Jarosławia.
Wygląda na to, że w Przemyślu i Jarosławiu pojawił się w ostatnim czasie kolejny sort naciągaczy, z którymi bardzo trudno walczyć . Ukaranie takich „sprzedawców” nie jest proste, ponieważ może nastąpić tylko w przypadku, gdy do skutku dojdzie transakcja sprzedaży – wymiana towaru za pieniądze. Co istotne, oni są tego świadomi, więc jeśli dochodzi już do transakcji, robią to w miejscach mało widocznych, pokątnie. Gdyby chcieli robić to legalnie, zostaliby skierowani na plac targowy, gdzie po uiszczeniu opłaty targowej mogliby sprzedawać do woli.
Sprzedawanie perfum na ulicy, prosto z torby, to proceder znany w Polsce od lat. Czynią to obcokrajowcy, czynią to także Polacy. Jak udało się nam nieoficjalnie ustalić, niektórzy polujący na mieszkańców Przemyśla czy Jarosławia to przedstawiciele firmy z... Przeworska. Podobnie działających „przedsiębiorstw” jest w Polsce dużo więcej. Przerzucają swoich akwizytorów z miasta do miasta, zwykle w jednym miejscu jest ich po kilkoro. Kiedy uda im się kogoś zainteresować, pod przykrywką superokazji wciskają tandetne perfumy. Gdy już wręczą pudełko, wzbraniają się przed przyjęciem go z powrotem. Jak mantrę powtarzają wyuczone regułki. Padają pytania o szacunkową wartość wąchanej perfumy czy inne konkursowe zagadki, po czym bez względu na to, czy odpowiedź jest błędna, czy poprawna i tak możemy czuć się zwycięzcami i skorzystać z ostatniej szansy zakupu „perfumy” w promocyjnej cenie, a nawet drugą otrzymać gratis!
Większość osób nie reaguje na zaczepki akwizytorów, inni przystają na chwilę, ale są też tacy, którzy na „promocyjne” zakupy dają się namówić. Łatwo można się naciąć i – zamiast markowych perfum – kupić rozcieńczoną, pachnącą wodę. Nie możemy złożyć reklamacji, bo następnego dnia naszego sprzedawcy z całą pewnością nie zastaniemy w tym samym miejscu.
O tego typu praktykach przemyscy policjanci wiedzą doskonale, ale... – Możemy zacząć działać, ale dopiero wówczas, kiedy otrzymamy zgłoszenie. Dlaczego ci państwo, którzy poinformowali o tym media, nie zgłosili tego na policję? – retorycznie pyta oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu starszy sierżant Marta Fac. – Bez zgłoszenia nie możemy podjąć żadnych czynności. Mieliśmy do tej pory jedno zgłoszenie z 4 lipca. Poinformowano nas, że obywatele Ukrainy sprzedają pod jednym ze sklepów perfumy. W tym wypadku nie było jednak mowy o nachalności czy wymuszaniu jakiegoś haraczu. Zostali namierzeni i wylegitymowani. Zwiększyliśmy ilość wysyłanych patroli prewencyjnych w niektóre miejsca. Nielegalna uliczna sprzedaż podpada pod kilka paragrafów, ale powtórzę raz jeszcze: jeśli ktokolwiek spotkał się z tego typu praktykami, proszę o zgłoszenia! – podsumowała.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.jak strażnicy mogą polować skoro na przeciwko mają komendę. zresztą policja również.... z dwóch stron z okien widzą taki problem i trzeba, aż w gazetach o tym pisać ? to co się dzieje na obrzeżach naszego miasta ?
jak strażnicy mogą polować skoro na przeciwko mają komendę. zresztą policja również.... z dwóch stron z okien widzą taki problem i trzeba, aż w gazetach o tym pisać ? to co się dzieje na obrzeżach naszego miasta ?