Biorąc pod uwagę pierwszą wiosenną kolejkę spotkań i rezultaty, jakiej w niej padły, można było mieć nadzieję, że Pogoń-Sokół Lubaczów nie wyjedzie z Tarnobrzega z pustymi rękami.
Siarka absolutnie sensacyjnie poległa 4:1 w Kolbuszowej Dolnej z przedostatnią ekipą w tabeli, czyli Sokołem, a zespół Andrzeja Paszkiewicza pokonał 3:2 rezerwy ekstraklasowej Cracovii, w znakomitym stylu wracając do tego pojedynku. Taka remontada zawsze scala drużynę, buduje chemię i morale. Oczywiście należało wziąć po uwagę złość doświadczonego zespołu, prowadzonego przez Sławomira Majaka i ich chęć szybkiej rehabilitacji. Nadzieja umarła jednak już po 45 minutach, w których lubaczowianie zaprezentowali się bardzo źle. Po 10 minutach przegrywali już 2:0, a do szatni zeszli z trzybramkową stratą. W II połowie zagrali lepiej, ale to dla finalnego rozstrzygnięcia nie miało kompletnie żadnego znaczenia. Prawdę powiedziawszy, mogło być jeszcze gorzej, gdyby nie kilka naprawdę znakomitych interwencji Adriana Kostrzewskiego. Ten pojedynek trzeba jak najszybciej zapomnieć i przygotowywać się do kolejnego trudnego wyzwania, jakim z pewnością będzie wyjazdowy mecz z Wiślanami Skawina.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze