To był kompletnie nieudany występ piłkarzy ręcznych SRS NIKO Przemyśl. Ekipa Piotra Kroczka została rozgromiona w Ostrowcu Świętokrzyskim przez tamtejsze KSZO. Choć przemyślanie faworytem nie byli, takiego wyniku chyba niewielu się spodziewało.
Przemyślanom kompletnie nic nie wychodziło. Defensywa przypominała szwajcarski ser, w ataku lepiej nie było. Brakowało koncentracji i pomysłu na grę. A przecież SRS NIKO wystąpił w niemal optymalnym zestawieniu personalnym. Można było mieć nadzieję, że goście nawiążą walkę ze zmotywowanym rywalem. Niestety…
Takową byli w stanie prowadzić do 7. min gry. Co prawda inauguracyjne trafienie zapisał na swoim koncie znakomicie dysponowany tego dnia, były zawodnik SRS-u, Jakub Makuła, ale szybko odpowiedzieli D. Dutka i Kacper Kielar. We wspomnianej 7. min drugą swoją bramkę w sezonie zdobył Maciej Wrześniowski i wynik brzmiał 4:6.
Co się stało potem, trudno dociec. Gra przemyślan kompletnie się posypała. Fragment między 7. a 16. min gospodarze wygrali aż 7:1, a największy udział w takiej serii mieli J. Makuła i Mateusz Bysiak. W 16. min było 11:7. Po kolejnych 8 minutach już 14:9, ale w 27. min, po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Konrada Łuczyńskiego, wydawało się, że przyjezdni staną na nogi, że podejmą jeszcze walkę. Sporo mieli przecież na to czasu. Było 15:12. Końcówka I połowy rozwiała jednak te nadzieje. Stracili cztery bramki z rzędu i do szatni zeszli na 7-bramkowym minusie.
W II odsłonie nie podjęli już walki. Gospodarze robili co chcieli i jak chcieli. Po 10 minutach gry osiągnęli 10 bramek różnicy (29:19) i konsekwentnie punktowali zupełnie bezradnych przemyślan. Jedno po tym spotkaniu jest pewne: trzeba go jak najszybciej wyrzucić z głów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze