Talmud mówi:, „Kto ratuje choć jedno życie, ratuje cały świat”. Warto przypomnieć to w związku z Narodowym Dniem Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką, który obchodziliśmy 24 marca.
Po wojnie Instytut Yad Vashem tym, którzy ratowali Żydów, przyznawał medal „Sprawiedliwy wśród narodów świata”, a w Alei Sprawiedliwych każdemu sadził drzewo. W Yad Vashem swoje drzewo ma 50 mieszkańców Przemyśla i okolic. Należy przy tym pamiętać, że[paywall] wiele osób z Przemyśla, które pomagały żydowskim sąsiadom, pozostało anonimowych lub z różnych przyczyn nie przyznano im honorowego tytułu Sprawiedliwych. Między innymi drzewko ma tam siostra Bernarda Sidełko ze Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego. Publikujemy fragmenty jej wspomnień spisanych w 1998 roku w Krakowie.
„W naszym sierocińcu było 13 żydowskich i około 40 polskich dzieci. Mieścił się on przy ulicy Mickiewicza 80. Naprzeciw był kościół i z naszych okien widać było ołtarz. (…) Matką przełożoną naszego klasztoru była siostra Emilia Józefa Małkowska. Żydowskie dzieci były doprowadzane przez jakąś nieznaną mi kobietę. Siostra przełożona nie mówiła nam szczegółów, żeby nie stwarzać zagrożenia. Im mniej wiedziałyśmy, tym lepiej. (…) Warunki były bardzo ciężkie. Mieliśmy mało jedzenia i panował straszny głód.
Wydrapywałyśmy z dna beczki resztki marmolady dla dzieci. Niemcy byli tuż za ścianą i żyłyśmy w ciągłym strachu, że odkryją nasze żydowskie dzieci. One strasznie się bały Niemców. Jeden chłopczyk, Edek, czasem w środku nocy krzyczał: – Ciociu, ciociu, ratuj, bo oni mnie zastrzelą. Jedna dwunastoletnia dziewczynka, Hania, zanim trafiła do nas, ukrywała się w kominie. Była straszliwie niedożywiona. Jej rodzice, którzy mieszkali na Zasaniu, zostali zabici przez Niemców. Do moich zajęć w sierocińcu należało robienie prania i szorowanie podłóg. Ubierałam dzieci w czystą bieliznę, ale one szybko ją brudziły. Szyłam, łatałam, zdejmowałam z nich wszy. Przerabiałam dla nich swoje własne ubrania. Brakowało jedzenia. Cukier robiłyśmy z buraków. Chleb z trocin. Nie było węgla, żeby ogrzać dom. Kąpałyśmy 4 – 5 dzieci w jednej wodzie. Same wyrabiałyśmy mydło.
(…) Dzieci były bardzo brudne i przynosiły wszy w ubraniu. Większość miała świerzb. Rany na skórze były bardzo głębokie, dokuczliwe i kiedy ropiały, dzieci się drapały, bo strasznie je swędziało. W końcu zdobyłam przepis na maść. (…) Nie chrzciłyśmy żydowskich dzieci, ale chodziły do kościoła, ponieważ oprócz nich były dzieci ukraińskie i polskie. Dałam jednej dziewczynce klucz do kościoła po drugiej stronie ulicy i pokazałam jej miejsce, w którym ona i inne żydowskie dzieci miały się schować, gdyby do sierocińca przyszli Niemcy, szukając ich. To była kryjówka na ołtarzu, gdzie były trzymane święte relikwie.
Dzieci były dobrze wyszkolone i nigdy nie mówiły zbyt wiele. Gdyby nawet Niemcy obudzili je w środku nocy, zachowywałyby się, jak trzeba. Ileż te dzieci przeszły! Strach i ciężka praca to była nasza nagroda. Pracowałyśmy dla Boga i poświęcałyśmy się dla dzieci. Naszym celem było ocalić istoty ludzkie. Żadne z nich nie umarło i żadne nie zostało odkryte przez Niemców”.
(oprac. na podstawie książki Pamiętam każdy dzień Johna Hartmana i Jacka Krochmala oraz strony http://www.przemyskiehistorie.pl/sprawiedliwi/ ).
„Sprawiedliwi” z Przemyśla i okolic:
Irena Bielawska (s. Honorata), Aniela Kotowska (s. Klara), Bożena Złamał, Maria Cap, Michał Gerula, Katarzyna Gerula, Matylda Gwozdowicz, Irena Gwozdowicz, Zofia Dygała, Franciszek Banasiewicz, Magdalena Banasiewicz, Tadeusz Banasiewicz, Maria (Banasiewicz) Jurek, ss. sercanki: Anna Grenda (s. Ligoria), Leokadia Juśkiewicz (s. Emilia), Rozalia Sidełko (s. Bernarda), Eugenia Wąsowicz-Renot (s. Alfonsa), Maria Denasiewicz, Krystyna (Denasiewicz) Proszkowska, Halina (Gwozdowicz) Kowalewska, Zbigniew Kamiński, Franciszka Kamińska, Michał Kreicarek, Kazimiera Kreicarek, Krystyna (Matuszak) Guzik, Stanisław Kurpiel, Franciszka Kurpiel, Tadeusz Lach, Michał Lach, Petronela Lach, Józefa Lach, Zofia (Lach) Pawłowska, Franciszka Lewicka, Janina (Lewicka) Kot, Maria (Matuszak) Wasilewska, Jan Medwid, Maria Medwid, Józef Niemiec, Maria Niemiec, Aniela Olszyna, Helena Podgórska, Stefania (Podgórska) Burzmińska, , Kazimierz Piotrowski, Waleria Piotrowska, Wilhelmina (Piotrowska) Czarnecka, Karol Siara, Agnieszka Siara, Mirosław Sierakiewicz, Aniela Sierakiewicz, Eugeniusz Sochacki, Janina Sochacka, Romualda Sochacka, Józef Sochacki, Zofia Wilk, Józef Wilk, Józef Wojdylak, Anna Wojdylak, Bohdan Zahajkewycz, Orest Zahajkewycz, Helena (Zahajkewycz) Melnyczuk, Edward Melnyczuk, Piotr Zajączkowski, Maria Zajączkowska, Józef Zajączkowski, Krystyna Zajączkowska .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ratowanie Żydów w II WŚ to raczej bardzo wstydliwa karta kościoła katolickiego także w klasztorach i zakonach.Tego nie można powiedzieć o innych wyznaniach w naszym regionie.W naszym mieście wybitne zasługi sprawiedliwy wśród narodów świata otrzymali też dwaj oficerowie wermachtu ,którzy uratowali setki Żydów.O tym niestety nie piszemy.Nie piszemy też o wyjatkowo wstydliwym rabunku mienia pożydowskiego w czasie wojny oraz kto tego dokonywał.A w Przemyślu najwięcej Żydów uratowano na Władyczach oraz ulicy Tatarskiej i bocznych gdzie szmalcownicy,żandarmi granatowa policja a także Niemcy woleli nie ryzykować wizyty z której nie wracali.
I takie mamy podziekowanie od czosnkowych.Ty Tadeusz ze swoim rozumem powinieneś zyc wsród tego żmijowego narodu,który non stop morduje Palestynczyków bezkarnie.
Ratowanie Żydów w II WŚ to raczej bardzo wstydliwa karta kościoła katolickiego także w klasztorach i zakonach.Tego nie można powiedzieć o innych wyznaniach w naszym regionie.W naszym mieście wybitne zasługi sprawiedliwy wśród narodów świata otrzymali też dwaj oficerowie wermachtu ,którzy uratowali setki Żydów.O tym niestety nie piszemy.Nie piszemy też o wyjatkowo wstydliwym rabunku mienia pożydowskiego w czasie wojny oraz kto tego dokonywał.A w Przemyślu najwięcej Żydów uratowano na Władyczach oraz ulicy Tatarskiej i bocznych gdzie szmalcownicy,żandarmi granatowa policja a także Niemcy woleli nie ryzykować wizyty z której nie wracali.
a tak wszyscy zdrowi w rodzinie...
I takie mamy podziekowanie od czosnkowych.Ty Tadeusz ze swoim rozumem powinieneś zyc wsród tego żmijowego narodu,który non stop morduje Palestynczyków bezkarnie.