Reklama

Nasza twierdza, nasz dom

20/09/2026 18:03

Pociąg relacji Wrocław – Przemyśl. Znudzony współpasażer zapytał: „dokąd pani jedzie?”. Odpowiadam: do Przemyśla. Wówczas dystyngowany pan uśmiechnął się i powiedział: „Aha, wiem, to tam gdzie wrony zawracają, a ludzie zaciągają”. Zmęczona podróżą, zmilczałam niegrzeczny żart. Postanowiłam jednak sobie, że odpowiem temu człowiekowi na łamach tygodnika. Wiem, że tego nie przeczyta, ale może inni, myślący podobnie tak. Jaki jest więc nasz dom – twierdza? Miejsce, w którym przyszło nam żyć. A więc, drogi Panie, proszę posłuchać o moim domu nad Sanem, gdzie „ludzie zaciągają, a wrony zawracają”.


Mój dom – moja twierdza

Anglicy już w XV wieku stworzyli powiedzenie „Mój dom – moja twierdza” (My house, my castle), uważając, że dom każdego człowieka winien być dla niego bezpiecznym schronieniem, azylem. W stosunku do Przemyśla zasadę tę należy rozumieć dosłownie. Mieszkamy bowiem w dawnej, austriackiej twierdzy. Jednak czy gwarantuje ona bezpieczeństwo obecnym mieszkańcom, to już inna kwestia. Spójrzmy więc na nasz dom i azyl oraz na to, co zostało z dawnej świetności austriackiej twierdzy I klasy.

Różne oblicza Przemyśla

Mój drogi Panie – dla mnie Przemyśl to miasto rodzinne. Jednak historycy, goście, nadali mu wiele innych nazw. Ze względu na architekturę i koneksje historyczne nazywa się go „małym Wiedniem”, „małym Krakowem” lub „małym Lwowem”. Położenie, kotlina i otaczające wzgórza spowodowały, że porównuje się go do Rzymu położonego na 7 wzgórzach. Nagromadzenie obiektów sakralnych i osób duchownych nadało mu miano „miasta kościołów”, „miasta zakonnic i księży”. Sto lat temu używano też chętnie nazwy „miasto kolejarzy”, wiążąc znaczenie grodu z prężnie rozwijającą się koleją. Oczywiście prawie wszyscy słyszeli o terminie „Twierdza Przemyśl”, a ciężkie walki o twierdzę przyniosły jej nowy tytuł „Verdun frontu wschodniego”. W XXI wieku Przemyśl otrzymał kolejne miano „miasto Ratownik” za okazaną pomoc uchodźcom z Ukrainy. Jaki będzie następny przydomek? Historia pokaże. Wielość przytoczonych określeń świadczy niewątpliwie o kolorycie nietuzinkowego miasta, w którym, PROSZĘ PANA, mieszkały kiedyś trzy nacje.   

Reklama

Odrobina historii

Czy Pan wie, że „Twierdza Przemyśl” nazwana została „Verdun frontu wschodniego”. Była trzecią co do wielkości twierdzą po Antwerpii (Belgia) i Verdun (Francja). Jako jedyna twierdza brała udział w trzech oblężeniach. Była najdłużej oblegana w oderwaniu od stałego, rodzimego frontu (173 dni). Do wyobraźni niech przemawia fakt, iż zgromadzono w niej ponad 1000 dział różnych kalibrów, około 130 tys. żołnierzy i około 20 tys. koni. Po poddaniu i kapitulacji  twierdzy w marcu 1915 r., Rosjanie wzięli do niewoli ponad 117 tys. żołnierzy c.k. armii, w tym 9 generałów z komendantem twierdzy gen. Hermanem Kusmankiem von Burgneustädten.

Reklama

Fort Salis Soglio.

Każdy dom ma swoje tajemnice

Gdyby szukał Pan miejsc tajemniczych, to dobrze pan trafił. Przemyśl ma ich wiele. Wystarczy zejść do podziemi katedry, kościołów, przejść się podziemną trasą pod Rynkiem lub odwiedzić Zamek Kazimierzowski i zaglądnąć do jego lochów. Dodatkowo ruiny fortów rozpalają wyobraźnię i oferują wiele tragicznych i tajemniczych historii. Przypomnę film G. Królikiewicza pt. „Fort XIII” z 1984, kręcony w Bolestraszycach. Opowiadający o tragicznych losach dwóch uwięzionych, zasypanych jeńców rosyjskich. Z twierdzą wiąże się też wiele afer szpiegowskich. Po roku 1918 część wysadzonych fortów służyła jako składy amunicji dla polskiego wojska. Podobno żołnierze pełniący wartę w forcie VIII Łętownia informowali, że zawsze o północy na wale fortu pojawiał się żołnierz austriacki w pełnym umundurowaniu. Natomiast strażnicy forteczni z fortu V Grochowce twierdzili, że do roku 1930 przy obchodzie obiektu ich nogi zapadały się po kostki w zbutwiałych szczątkach ludzkich, pogrzebanych za płytko. Z kolei w 1931 r. grupa oficerów na forcie w Siedliskach odkryła w szczelinie wysadzonego muru szkielety żołnierzy, przyciśniętych betonową ścianą. Takich i podobnych historii jest o wiele więcej. Lecz to nic dziwnego w mieście o 1000-letniej historii. Posiadającym w granicach administracyjnych aż 17 cmentarzy.

Reklama

Miasto kontrastów

Mój nieznajomy panie. Moje miasto nie jest ani duże, ani nowoczesne. Brak tramwajów, neonów, gwaru, szerokich ulic. Jednak jest to miasto niespodzianek i kontrastów z wijącą się pośrodku rzeką San. Wśród stuletnich kamienic i dworca jak pałac zobaczy pan nowoczesną bryłę sądu rejonowego. Obok galerii „Sanowa” ujrzy pan schron bojowy linii Mołotowa z II wojny światowej. W sąsiedztwie fortów z I wojny światowej można wykąpać się w nowoczesnym kompleksie basenów „Wodny Świat” przy ulicy Sanockiej. Zimą zaś pozjeżdżać na nartach obok nowoczesnego Centrum Dowodzenia Twierdzą Przemyśl, które sąsiaduje z austriackimi  fortami „Zniesienie” i „Trzy Krzyże”. Dziwne?  Dla mnie nie.

Reklama

Centrum dowodzenia Twierdzą Przemyśl

Tam gdzie car – święty nocował

Mój panie, muszę się jeszcze czymś pochwalić. W moim przemyskim domu nocowali wielcy tego świata. Los przedszkolaka zetknął mnie z przemyską willą Alfreda Frenkla, bogatego Żyda, właściciela młyna. Miałam szczęście, bo moje poobiednie, przedszkolne drzemki odbywały się w pięknej sali ze stiukami i dużymi żyrandolami. Zaś dawny ogród willi stał się miejscem moich zabaw z rówieśnikami. Wiele lat później dowiedziałam się, że w kwietniu 1915 roku nocował w tym domu ostatni car Rosji – Mikołaj II. Uznany przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną za świętego, ze względu na jego męczeńską śmierć z rąk bolszewików. Ja trafiłam pod ten sam adres – bagatela 55 lat później. Polecam zobaczyć ten szczególny budynek przy ulicy Dworskiego. Pełniący w latach 90. XX wieku funkcję Banku Śląskiego.  

Reklama

Przeszłość i niepewna przyszłość

Jak pan zapewne wie, kiedyś Twierdza Przemyśl broniła naddunajskiego cesarstwa przed inwazją Rosji i była siedzibą X korpusu armii austro-węgierskiej. Jej budowa zainicjowała szybki rozwój miasta. W okresie od 1890 do 1910 roku zbudowano ponad 1000 nowych domów. Wzrastała też ciągle liczba mieszkańców. W 1910 r. wraz z wojskiem ośrodek liczył 54 078 osób, a dynamika wzrostu ludności w latach 1870-1910 wynosiła aż 356 procent (za W. Kramarz, Ludność…).

Dziś, tuż za miastem rozciąga się granica wschodniej flanki Unii Europejskiej i NATO. Tuż obok mamy walczącą Ukrainę, a Przemyśl jest siedzibą 20. Przemyskiej Brygady Obrony Pogranicza, Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej oraz 5. Batalionu Strzelców Podhalańskich. Niestety, ludności systematycznie ubywa. Na koniec 2025 r. stan populacji wynosił: 54 352 osoby (dane GUS). Wniosek: po 115 latach prawie te same wartości liczbowe. To znaczy, że nasz dom, nasza twierdza wymiera biologicznie. W tym samym okresie miasto Rzeszów, liczące w 1910 r. niecałe 24 tys. mieszkańców, pod koniec 2025 r.  odnotowało 199 436 osób (dane GUS) !!!

Reklama

Zaproszenie

A więc drogi Panie z pociągu, proszę wysiąść na stacji Przemyśl – Główny, by zobaczyć tysiącletnie miasto, jedno z najstarszych w Polsce. Tu patyna czasu pokrywa stare mury kościołów, kamienic i ruiny 23 fortów głównych. Tutaj historia łączy się z odrobiną nowoczesności, a wieki dosłownie „przemawiają”. No a ludzie? Ludzie może i zaciągają, ale jeszcze dobre serca mają. 

Zbliża się jesień, zachęcam wszystkich do eksploracji fortów. Pieszo, na rowerze, na końskim grzbiecie, a zimą na nartach biegowych. Miłośnikom rowerów polecam szczególnie północną, forteczną trasę rowerową (ok. 35 km). Podczas jazdy można zwiedzić północną część umocnień Twierdzy Przemyśl, obejmującą fort XIII San Rideau, fort XII – Werner, fort XI Duńkowiczki, fort X Orzechowce, fort IX Brunner, fort VIII Łętownia. Ta kilkugodzinna trasa rowerowa, przebiega leśnymi ścieżkami, drogami fortecznymi i szutrowymi w pagórkowatym, malowniczym terenie. Przypominam, że twierdza ma status Pomnika Historii. Dlatego dbajmy o nią, bo to, co pozostało, jest niewątpliwie perełką w skali europejskiej.

Reklama

 Kompleks basenów - Wodny świat

Refleksja

W marcu 1915 r. niezdobyta – jak wówczas uważano – Twierdza Przemyśl poddała się Rosjanom z powodu wyczerpania zapasów żywności, głodu, chorób, mrozu i braku nadziei na odsiecz. Dziś obumiera biologicznie. Nie pozwólmy na to. Wszystko w naszych rękach, a więc do roboty Panowie i Panie – a uszczypliwy podróżny z pociągu także.

dr Beata Świętojańska

 

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/09/2026 18:03
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama