Reklama

„Wspólnota doświadczeń i wzajemne trzymanie się za ręce dają siłę, której nie da się przepisać na receptę”

W piątek, 11 września w Przemyślu odbył się, organizowany przez Stowarzyszenie Ruch Kobiet Do Walki z Rakiem Piersi Europa Donna Przemyśl, Marsz Życia i Nadziei pod hasłem „To moje zdrowie, to moje piersi, rakowi ich nie oddam!”. Z okazji ćwierćwiecza stowarzyszenia rozmawiamy z jego prezeską – Jadwigą Dudą.

25 lat temu w Przemyślu powstało stowarzyszenie, które miało pomagać kobietom mierzącym się z rakiem piersi. Jak Pani wspomina początki tej działalności? Co wtedy było największym wyzwaniem?

– Wspominam początki działalności przede wszystkim przez pryzmat ogromnego lęku społecznego i tematu tabu, jakim ćwierć wieku temu był rak piersi. Największym wyzwaniem na samym początku było przełamanie wstydu i strachu przed badaniami oraz samą chorobą. W tamtych czasach kobiety unikały rozmów o nowotworach, a diagnoza brzmiała jak wyrok. Główną barierą nie był więc brak chęci, ale głęboko zakorzeniony lęk – kobiety bały się badać, by „czegoś nie wykryć”.

Reklama

Dziś, po ćwierć wieku, możemy powiedzieć, że Europa Donna stała się częścią historii Przemyśla. Kiedy po raz pierwszy poczuła Pani, że to już nie jest tylko stowarzyszenie, ale ważna część lokalnej społeczności?

– W momencie, gdy organizowane przez nas akcje przestały być kameralnymi spotkaniami w zamkniętym gronie, a zaczęły gromadzić całe wielopokoleniowe rodziny oraz zyskały pełne, oficjalne wsparcie władz miasta i placówek medycznych. Przełomem dla mnie było uświadomienie sobie, jak głęboko zmieniła się mentalność mieszkańców Przemyśla. To poczucie wyjątkowej więzi z miastem ugruntowało się poprzez masowość Marszów Życia i Nadziei. To wówczas ulicami Przemyśla zaczęły masowo maszerować nie tylko same pacjentki, ale ich mężowie, dzieci, a w ostatnich latach przede wszystkim tłumy młodzieży z przemyskich szkół. Widok młodego pokolenia solidaryzującego się z ideą i ubranego w barwy stowarzyszenia był dla mnie namacalnym dowodem na to, że Europa Donna Przemyśl na stałe wpisała się w krajobraz społeczny i historię miasta.

Reklama

Przez te 25 lat zmieniła się medycyna, diagnostyka i dostęp do informacji. Czy zmieniły się również kobiety –  ich podejście do profilaktyki i samej choroby?

– Z perspektywy minionych 25 lat nastąpiły kluczowe zmiany, a to przełamywanie tabu. Najtrudniejsze było przekonanie mieszkanek Przemyśla, że profilaktyka to nie wyrok, ale szansa na życie. Edukację trzeba było budować od podstaw. Ówczesna onkologia i dostęp do wiedzy wyglądały zupełnie inaczej niż dziś. Wyzwaniem było dotarcie do kobiet, oswojenie ich z tematem samobadania oraz zintegrowanie lokalnego środowiska wokół tej idei. Uczyłam kobiety, że razem jesteśmy silniejsze od choroby i lęku. To pozwoliło zbudować ze stowarzyszenia prawdziwą, pełną wsparcia społeczność. Proszę zwrócić uwagę, jaki nastąpił przełom w wykrywaniu: 25 lat temu podstawą była tradycyjna, analogowa mammografia i badanie palpacyjne, które wykrywały głównie większe guzy. Dziś standardem jest cyfrowa mammografia 3D (tomosynteza), rezonans magnetyczny oraz precyzyjne USG, pozwalające uchwycić zmiany wielkości kilku milimetrów. Dawniej leczenie raka piersi było schematyczne (często radykalna mastektomia i agresywna chemioterapia). Dziś dzięki badaniom genetycznym i molekularnym (np. identyfikacji receptorów HER2 czy mutacji BRCA) leczenie dobiera się indywidualnie pod profil biologiczny guza. Stosuje się nowoczesną immunoterapię i leki celowane, co drastycznie zwiększyło przeżywalność.

Reklama

Działalność na rzecz kobiet chorych onkologicznie to nie tylko akcje profilaktyczne i edukacja. To również strach, niepewność i bardzo trudne emocje. Czego kobiety najbardziej potrzebują w takiej sytuacji?

– Nowotwory piersi coraz częściej dotykają kobiety młode, aktywne zawodowo, przed 30. i 40. rokiem życia. Z tego powodu profilaktyka musiała zejść szczebel niżej w kryteriach wiekowych. W sytuacji diagnozy onkologicznej, gdy medycyna zajmuje się ciałem, największą potrzebą kobiety staje się zaopiekowanie jej poturbowanej psychiki. Strach, poczucie niesprawiedliwości i utrata kontroli nad własnym życiem to emocje, które potrafią sparaliżować. Doświadczenia członkiń stowarzyszenia oraz psychoonkologów pokazują, że w tak trudnym momencie kobieta boi się litości i spojrzeń pełnych współczucia, które utwierdzają ją w roli ofiary. Potrzebuje jednak dowodu, że z tym można wygrać, ale też bezpiecznej przestrzeni, gdzie może, zdejmując maskę, bezwstydnie zapłakać, wykrzyczeć swój gniew i powiedzieć: „boję się, że umrę”, bez strachu, że zostanie oceniona jako słaba. Wspólnota doświadczeń i wzajemne trzymanie się za ręce dają siłę, której nie da się przepisać na receptę.

Reklama

Czy zdarzały się momenty, kiedy miała Pani dość, kiedy pojawiało się pytanie: „Czy ta działalność ma jeszcze sens?” Co pomagało wtedy iść dalej?

– Tak. W ciągu tych 25 lat miewałam momenty ogromnego zmęczenia i bezsilności, co jest całkowicie naturalne przy tak wycieńczającej emocjonalnie działalności. Wypalenie i chęć rzucenia wszystkiego pojawiały się również z powodu barier biurokratycznych oraz ciągłej walki o środki na funkcjonowanie stowarzyszenia. To, co pomagało przetrwać kryzysy i dawało siłę, by iść dalej, to ludzka wdzięczność i uratowane życia. Ta zwrotna miłość i lojalność działała jak akumulator w chwilach wypalenia.

Reklama

25-lecie to moment podsumowań, ale też patrzenia w przyszłość. Jakie wyzwania stoją dziś przed Europą Donną?

– Nowym wyzwaniem jest dotarcie do młodzieży ze szkół ponadpodstawowych – stąd masowy udział uczniów w tegorocznym marszu. Budowanie nawyku samobadania od najmłodszych lat to priorytet na kolejne lata. W dobie internetu kobiety mierzą się z zalewem niesprawdzonych informacji na temat alternatywnych metod leczenia czy rzekomych przyczyn raka. Wyzwaniem dla stowarzyszenia staje się bycie rzetelnym przewodnikiem w sieci i promowanie opartej na faktach medycyny personalizowanej oraz programów NFZ. Po 25 latach liderowania przeze mnie, wyzwaniem dla Stowarzyszenia jest również angażowanie nowej fali młodych wolontariuszek, które przejmą energię organizacji i poniosą misję „siostrzeństwa” w przyszłość.

Reklama

Gdyby mogła Pani spotkać siebie sprzed 25 lat –  kobietę, która dopiero zaczynała tę działalność –  co powiedziałaby jej Pani dzisiaj?

–  Patrząc z perspektywy 25 lat doświadczeń, powiedziałabym sobie, żeby nie przerażał mnie mur milczenia, wstyd i lęk mieszkanek Przemyśla, które na początku bały się nawet dotknąć ulotki o raku piersi. Powiedziałabym: „Zrób ten pierwszy krok. Choć teraz wydaje ci się, że mówisz do pustej sali, to za ćwierć wieku ulice Przemyśla zaleje różowy, radosny tłum całych rodzin i młodzieży szkolnej, dla których profilaktyka będzie czymś całkowicie naturalnym. Zmienisz mentalność tego miasta”.  Powiedziałabym młodszej sobie: „Nigdy nie będziesz w tym samotna. Kobiety, którym podasz rękę, stworzą wokół ciebie niesamowitą armię miłości i wsparcia. Nauczysz je walczyć, a one w zamian staną się twoją opoką i będą ci dziękować za każde uratowane życie”. Jako liderka zaczynająca w czasach, gdy diagnoza brzmiała jak wyrok, dałabym też sobie nadzieję technologiczną: „nie trać ducha, gdy widzisz bezsilność dawnej onkologii. Medycyna wykona gigantyczny skok. Rak z wyroku stanie się chorobą przewlekłą, a badania będą tak precyzyjne, że uratują tysiące matek, sióstr i córek”. Na koniec uśmiechnęłabym się do siebie i dodała: „czeka cię trudna, emocjonalna i wyczerpująca droga. Będziesz miała momenty zmęczenia, ale kiedy w 2026 roku spojrzysz na salę pełną uśmiechniętych, zdrowych i silnych kobiet świętujących jubileusz, będziesz wiedzieć, że każda nieprzespana noc miała głęboki sens. Nic z tego, co zrobisz, nie pójdzie na marne. Warto poświęcić na to życie”.

Reklama

I za to poświęcenie, w imieniu wszystkich kobiet, dziękuję.


W piątek, 11 września, w Przemyślu odbył się, organizowany przez Stowarzyszenie Ruch Kobiet Do Walki z Rakiem Piersi Europa Donna Przemyśl, Marsz Życia i Nadziei pod hasłem „To moje zdrowie, to moje piersi, rakowi ich nie oddam!”.

 

 

Czy pamiętasz o profilaktyce raka piersi?

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/09/2026 16:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości