Szkolny Klub Wolontariusza przy II LO im. prof. Kazimierza Morawskiego w Przemyślu działa bardzo prężnie. Wymienienie wszystkich akcji, w których jego przedstawiciele biorą udział lub sami są organizatorami, nie będzie więc łatwe. Ostatnio – w związku z coraz bardziej popularnymi adopcjami zwierząt – gościli w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach. Podzielili się z nami swoimi refleksjami.
Klub działający przy „Morawie” od lat wspiera najmłodszych, organizując zbiórki pieniędzy na cele charytatywne, np. leczenie i rehabilitację chorych dzieci. Pomaga w kweście na przemyskich cmentarzach na rzecz odnowy nagrobków i zapomnianych grobów. Corocznie jest też organizatorem akcji „Szlachetna Paczka”, niosącej pomoc potrzebującym rodzinom. Członkowie klubu są także wolontariuszami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
– Organizujemy akcje honorowego krwiodawstwa i dawstwa szpiku. W swoich działaniach nie zapominamy o najmniejszych. Współpracą ze Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach zajmujemy się od samego początku. Zbieramy karmę, koce i inne potrzebne rzeczy dla zwierząt, pieczemy ciasta, z których dochód przeznaczamy na karmę. Ostatnio tam gościliśmy i chcemy się podzielić naszymi spostrzeżeniami – powiedziała nam Kamila Hamryszczak.
Cel: adopcja
Zadaniem wolontariuszy było odwiedzenie schroniska i zobaczenie, jak funkcjonuje. Wizyta była niezbędna, by zainicjować w klubie akcję adopcji bezdomnych zwierząt. – Największe szanse na adopcję mają zwierzęta w wieku trzech, czterech lat. Może je wziąć do domu każdy, ponieważ schronisko nie ma możliwości, by sprawdzać każdego potencjalnego właściciela. Jednak na ogół nie zdarza się, aby adopcji zapragnął ktoś skrajnie nieodpowiedzialny czy brutalny. Ogółem w schronisku pracuje siedem osób po 12 godzin bez przerwy! Wydaje się, że praca tam to przytulanie kotków i piesków, ale w gruncie rzeczy to bardzo ciężkie zajęcie. Trzeba mieć też podejście do zwierząt. Te w naszym schronisku są naprawdę zadbane – powiedziała Monika Komonicka.
Nie zapominajmy o wolontariacie!
Wydawałoby się, że jest wielu ludzi chcących nieść bezinteresowną pomoc, a jednak większość przychodzi jedynie w weekendy. Często są to uczniowie i tylko wtedy są w stanie przyjść i pomóc. – W tygodniu schronisko boleśnie odczuwa niedobór wolontariuszy. Apelujemy do czytelników Życia Podkarpackiego o wsparcie. Pilnie potrzebne są pieniądze, które zostaną przeznaczone na żywność dla małych podopiecznych. Jednak największym wsparciem będzie oczywiście adopcja i zapewnienie pupilom nowego, pełnego miłości domu – dodała M. Komonicka.
Schronisko współpracuje z lecznicą „Ada” i ze szkołami, w których w listopadzie każdego roku prowadzone są zbiórki pożywienia i koców, słowem wszystkiego, co może się przydać psom i kotom. Schronisko dostaje ok. 8 tys. zł rocznie na jedzenie, a w ciągu miesiąca wydaje ok. 12 tys. zł. Suchą karmę podaje się tylko w zimie, gotowane jedzenie tylko w ciepłe miesiące, kiedy nie zamarza. – Ludzie mówią, że samą miłością nie wykarmisz. I tak też jest w przypadku zwierząt – podsumowała M. Komonicka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze